Francuscy sędziowie mają dość polityków

Bunt sędziów
Przerażające zabójstwo 18-letniej kobiety i populistyczna reakcja prezydenta Sarkozy’ego doprowadziły do pierwszego strajku sędziów we Francji. Trzecia władza uważa za skandal, że politycy, zamiast sprawiedliwości, szukają poklasku opinii publicznej.
Protest sedziów w Nantes.
DAMIEN MEYER/AFP

Protest sedziów w Nantes.

Marsz milczenia po zabójstwie Laetitii Perrais.
Stephane Mahe/Reuters/Forum

Marsz milczenia po zabójstwie Laetitii Perrais.

Zaczęło się jak w złym śnie: w połowie stycznia w regionie Loary zaginęła 18-letnia kobieta, Laetitia Perrais. Poszukiwania nie dały rezultatu, dwa tysiące mieszkańców jej rodzinnego miasta przemaszerowało przez ulice, by nadać sprawie rozgłos, rodzinę zaginionej przyjął prezydent, który obiecał, że osobiście będzie nadzorował śledztwo. 1 lutego odnaleziono głowę i część zwłok kobiety. Dowody wskazują, że psychopatycznym zabójcą był Tony Meilhon, przestępca, który połowę swego 31-letniego życia spędził w więzieniu. Trudno go zakwalifikować jednoznacznie, ma zarówno wyroki po kilka miesięcy za kradzieże i paserstwo, jak i wyrok 6 lat za napad z bronią w ręku i 5 lat za gwałt na współwięźniu. W sumie 13 wyroków. Ostatnio skazano go na rok więzienia za groźby pod adresem sędziego. Zakończył karę i wyszedł z więzienia w lutym 2010 r. Po niespełna roku na wolności prawdopodobnie dopuścił się tego zabójstwa.

Na wieść o tym kierunku śledztwa – bo zarzutów jeszcze nie postawiono Meilhonowi – prezydent Nicolas Sarkozy wystąpił przed kamerami. Twardym tonem oświadczył, że aparat sprawiedliwości popełnił poważny błąd, wypuszczając z więzienia „domniemanego winnego”. Od dawna zresztą Sarkozy oskarża sędziów o laxisme, nieprzemyślaną łagodność: policja się stara, łapie kryminalistów, a sędziowie ich puszczają. Ale nawet i policjantom się dostało, bo prezydent mówił o „poważnych dysfunkcjach” w policji. Zapowiedział ukaranie tych, którzy popełnili błąd albo tuszowali sprawę. Profesor Sorbony Dominique Rousseau, który sam zasiadał w Najwyższej Radzie Sądownictwa, uważa, że prezydent, który ma być gwarantem niezawisłości sędziowskiej, publicznie upokarza sędziów, że chwali się przed opinią własnym, jakoby lepszym wyczuciem problemów bezpieczeństwa, a sędziom zarzuca brak odpowiedzialności.

Sędziowie pod ostrzałem

Korpus sędziowski zareagował z oburzeniem. Od Hawru do Marsylii sędziowie przerwali rozprawy. Na jeden dzień, w niektórych miastach dłużej, zdjęto wszystkie sprawy z wokandy. Fronda sędziów objęła cały kraj, także sądy apelacyjne, do sędziów przyłączali się policjanci. Wszyscy wiedzą, że recydywiści – jak w całej Europie – są we Francji poważnym problemem, ale przecież to nie sędziowie są winni! Odwrotnie, atakowani przez władze i dużą część opinii publicznej czują się wypaleni. Martine Lebrun, prezeska Krajowego Stowarzyszenia Sędziów Penitencjarnych (zajmujących się nadzorem nad stosowaniem kar), przytoczyła niedawny przypadek sędziego z Pontoise, który usiłował się zabić w swym gabinecie, odbierając broń policjantowi, w końcu rzucił się pod pociąg.

Sędziowie często, zwłaszcza w głośnych sprawach kryminalnych, są pod silną presją opinii. A przy tym łatwo o jej niezadowolenie. Jeśli sędzia uzna, że trzeba podejrzanego aresztować, a ten potem okaże się niewinny, czyli przesiedzi niesprawiedliwie albo, co gorzej, powiesi się w więzieniu – obrońcy praw człowieka zarzucą sędziemu rygorystyczną niewrażliwość. Ale jeśli przedterminowo zwolni z więzienia kogoś, kto niedługo potem popełni nowe przestępstwo – rozlega się podobny krzyk oburzenia. Dlaczego zaryzykował humanitarne podejście?

Czy można było zapobiec śmierci tej ofiary, jeśli przyjąć, że to Meilhon zabił? Wdrożone przez inspekcję więzienną śledztwo nie przypisało poważnych uchybień służbie więziennej ani sędziom. Więzień odsiedział wszystkie wyroki i normalnie wyszedł na wolność. W więzieniu zachowywał się na ogół spokojnie, choć w aktach odnotowano w ostatnich latach sześć kar dyscyplinarnych.

Pod koniec grudnia, na niespełna miesiąc przed zabójstwem kobiety, na komisariat ze skargą przyszła przyjaciółka Meilhona twierdząc, że zwolniony więzień dwukrotnie zmuszał ją do współżycia. Takie zarzuty we Francji się bada, jednak nie w trybie ekspresowym. Co do nadzoru postpenitencjarnego, to niemal wszędzie na świecie stanowi on najsłabsze ogniwo systemu. Zresztą wobec zwolnionego Meilhona nie orzeczono nadzoru – obowiązku szukania pracy i wizyt u lekarza ze względu na skłonności do agresji seksualnej (raport podkreśla, że nie było wyraźnego powodu).

Zresztą nawet gdyby był, to związek zawodowy sędziów zwraca uwagę, że w okręgu Nantes pracuje trzech sędziów i 17 kuratorów na 3,3 tys. osadzonych. W całym kraju jest takich sędziów 361 i nadzorują zachowanie 186 tys. osadzonych, zwalnianych lub czekających na odsiadkę. Prawie stu tysięcy wyroków skazujących na więzienie nie wykonano!

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną