Świat

Je jak smok

Brazylia szóstą gospodarką świata

Bogacze omijają niewygody wysoko ponad zwykłymi śmiertelnikami. São Paulo jest helikopterową stolicą swiata. Bogacze omijają niewygody wysoko ponad zwykłymi śmiertelnikami. São Paulo jest helikopterową stolicą swiata. Paulo Fridman / Corbis
Brazylia wzorem Chin: kupuje, sprzedaje, wydobywa, mknie... Właśnie została szóstą gospodarką świata.
Azjatyckie są tygrysy. A amerykańskie? Lwy? Na fot. karnawał w Rio.Corbis Azjatyckie są tygrysy. A amerykańskie? Lwy? Na fot. karnawał w Rio.
15 proc. obywateli żyje poniżej progu ubóstwa, 11,5 mln gnieździ się w slumsach, to prawie trzy razy więcej niż przed 20 laty.David Berkowitz/Flickr CC by 2.0 15 proc. obywateli żyje poniżej progu ubóstwa, 11,5 mln gnieździ się w slumsach, to prawie trzy razy więcej niż przed 20 laty.

Prezydent Dilma Rousseff nie ma żadnych wątpliwości, że sam Bóg jest Brazylijczykiem. Dowodem ropa naftowa, znaleziona 7 km pod powierzchnią Atlantyku – złoże Tupi na południe od Rio de Janerio jest wielkie jak to pod Morzem Północnym i uczyni z Brazylii naftowego potentata, a ropa dołączy do listy brazylijskich hitów eksportowych, którą otwiera bydło mięsne. Nikt nie hoduje go więcej – na pastwiskach tuczy się ponad 200 mln krów, dość, by w tym roku odebrać Stanom Zjednoczonym zaszczytny tytuł pierwszego eksportera wołowiny. Brazylia bez kłopotu obroni też pozycję największego producenta kawy, cukru, owoców tropikalnych i soku pomarańczowego. Embraer jest trzecim największym producentem samolotów po Airbusie i Boeingu, brazylijscy kierowcy jeżdżą na paliwie z trzciny cukrowej, a brazylijska ruda żelaza płynie do Chin w specjalne zamówionych supermasowcach.

Do Azji wyruszają one z Santos, największego portu Ameryki Południowej, który już niedługo stanie się portem nr 3, bo dwa większe powstają w okolicach Rio. Cały kraj przypomina wielki plac budowy. Na mundial 2014 i igrzyska w Rio w 2016 r. powstają lotniska, hotele, stadiony, autostrady i koleje – a jest co robić, bo aż 90 proc. brazylijskich dróg nie pokryto jeszcze asfaltem. Gospodarka jest większa niż pozostałych państw kontynentu razem wziętych, na świecie przed Brazylią zostały już tylko USA, Chiny, Japonia, Niemcy i Francja. Najludniejszy kraj Ameryki Płd. przeskoczył właśnie Wielką Brytanię, choć oczywiście PKB na głowę mieszkańca jest trzykrotnie niższy niż u statystycznego Brytyjczyka.

Wielkie zakupy

Przed ciosami światowego kryzysu Brazylijczycy obronili się sami, bo tłumnie ruszyli na wielkie zakupy. Nie byłyby one możliwe bez wieloletnich projektów społecznych, uruchomionych jeszcze w połowie lat 90., gdy prezydent Fernando Henrique Cardoso zdusił inflację i sprywatyzował dużą część gospodarki. Później Luiz Inácio Lula da Silva wyciągnął z biedy ponad 30 mln ludzi i odchodził z urzędu z 87-proc. poparciem. Zaś jego następczyni i partyjna ulubienica pani Rousseff ma pozostawić po sobie kraj, który będzie stał klasą średnią. Dziś należy do niej nieco ponad połowa Brazylijczyków – niewiele w porównaniu z najbardziej rozwiniętymi społeczeństwami Zachodu. Sporo, jeśli pamięta się, że jeszcze dekadę temu była to zaledwie jedna trzecia.

Wielu Brazylijczyków stara się zagłuszyć wspomnienia upokarzającej nędzy ubiegłych dekad. W 2010 r. kupili 11,5 mln telewizorów, głównie płaskoekranowych. W pierwszym kwartale zeszłego roku popularna firma odzieżowa Hering zanotowała 74-proc. wzrost zysków. W użyciu jest już 160 mln kart kredytowych, trzykrotnie więcej niż w 2004 r. W grudniu tego roku otwiera się pięćsetna brazylijska galeria handlowa. Handel hołubi szczególnie młodych konsumentów, bo co szósty z prawie 200 mln Brazylijczyków nie obchodził jeszcze 29 urodzin. I zupełnie inaczej niż w Europie, zwłaszcza jej południowej części, młodzi Brazylijczycy bez kłopotów znajdują zajęcie.

 

Szczęśliwy jak Brazylijczyk

Pracują, mają pieniądze i chcą się bawić. Bary, restauracje i kluby taneczne pękają w szwach. W kwietniu z wizytą do São Paulo wpada Lollapalooza, jeden z największych festiwali muzycznych na świecie. Do brazylijskich posad wzdychają już nie tylko mieszkańcy całej Ameryki Południowej, ale także Portugalczycy, których do przeprowadzki zachęca ten sam język. W São Paulo, stolicy brazylijskiej gospodarki, menedżerowie mogą liczyć na większe pieniądze niż w Nowym Jorku, Londynie czy Hongkongu. Są potrzebni, dlatego rząd Rousseff lada moment skasuje przepisy ograniczające liczbę obcokrajowców w firmach, aby ściągnąć w ten sposób 400 tys. wysoko wykwalifikowanych specjalistów.

Z badań przeprowadzonych przez Fundację Getúlio Vargasa wynika, że Brazylijczycy są zadowoleni z życia, okazali się największymi optymistami spośród stu przebadanych narodów. Z drugiej strony, tworzą jedno z najbardziej nierównych społeczeństw. Aż 70 proc. kapitału skupione jest w rękach firm z São Paulo i Rio de Janeiro. Leblon, niewielka i najbardziej ekskluzywna dzielnica Rio, sąsiadująca ze słynną Ipanemą, ma PKB równie duże jak cały Urugwaj. W Jardins, drogiej dzielnicy São Paulo, przeciętny klient butiku zostawia przy każdej wizycie prawie 3 tys. reali, sześciokrotność płacy minimalnej. Zapotrzebowanie na blichtr, podobnie jak w Szanghaju czy Moskwie, jest tak duże, że popularne marki, jak Chanel czy Burberry, nie nadążają za sprzedażą i otwierają kolejne salony.

Żeby dostać się do swoich ulubionych butików, nowa burżuazja nie potrzebuje dróg. Jardins jest fatalnie skomunikowane z resztą miasta, w korkach traci się całe godziny, ale bogacze omijają niewygody wysoko ponad zwykłymi śmiertelnikami. São Paulo jest helikopterową stolicą świata. Nad miastem lata pół tysiąca maszyn, piloci mają do dyspozycji ponad 200 helipadów, wiele z nich urządzono na dachach budynków w centrum.

Gosposia za kuchnią

Wraz z helikopterami w niebo szybuje wartość nieruchomości. São Paulo i Rio są dziś w pierwszej dziesiątce najdroższych miast świata. Koniunkturę napędzają tanie kredyty, kto kupił mieszkanie dwa lata temu, dziś może je sprzedać z podwójnym zyskiem. Jak to w czasie mieszkaniowego szaleństwa bywa, nietrudno o rekordowe transakcje. Apartament w budynku zaprojektowanym w pracowni Daniela Libeskinda poszedł pod koniec 2011 r. za, bagatela, 12 mln dol. Na wynajęcie penthouse’u w Jardins trzeba wydać 20 tys. dol. miesięcznie i chętnych nie brakuje. Na liście warunków stawianych mieszkaniom, do których wprowadzają się nie tylko najbogatsi, obowiązkowo musi się znaleźć osobne wejście dla służby.

W dobrych brazylijskich domach obiad trafia na stół, śmieci do kosza, a wyprasowane koszule i sukienki do szafek bez udziału domowników. Wszystkim zajmują się gosposie – według różnych szacunków, brazylijskie rodziny zatrudniają ich ok. 6 mln. Komu idzie gorzej w interesach, a chce zachowywać twarz w towarzystwie, powinien odżałować pensję przynajmniej dla jednej służącej. Służba może przez lata żyć pod jednym dachem z pracodawcami, ale pozostaje praktycznie niewidoczna, używa osobnych klatek schodowych i śpi w niewielkich pokoikach za kuchnią. To porządki dobrze znane z XIX-wiecznej Europy, choć od kilku lat sytuacja służby poprawia się szybciej niż jej pracodawców.

 

 

Dla niewykształconych kobiet z prowincji służba u bogatych państwa do niedawna była jedną z niewielu szans na ucieczkę od biedy domu rodzinnego. Dla posady w mieście służące godziły się na ledwie cztery dni wolne w miesiącu. Dziś jednak średnia płaca służących jest o 30 proc. wyższa niż przed dekadą, pomoce domowe z lepszymi kwalifikacjami i z angażem u zamożniejszych rodzin zarabiają nawet czterokrotność tego co przed pięciu laty. Weekendy stają się płatne jak nadgodziny i coraz więcej kobiet może sobie pozwolić na dojazdy do pracy i wynajmowanie mieszkania. Wiele z obecnych służących jest pewnych, że są już w swoich rodzinach ostatnim pokoleniem, które zarabia na życie sprzątając cudze domy.

Brazylijska gosposia zarabia miesięcznie dwukrotnie więcej niż miejscowy nauczyciel – pisał niedawno Juan Arias, wieloletni korespondent hiszpańskiego „El Pais” w Brazylii. Badania z 2010 r. pokazują, że najbogatsi w miesiąc zarabiają tyle, ile najubożsi w ponad trzy lata. To rodzi frustracje, Rio i São Paulo wciąż biją Nowy Jork na głowę pod względem liczby zabójstw. Milionerzy chowają się więc za wielkimi płotami i plecami agresywnej ochrony. Kto choć raz zbyt długo przypatrywał się willi w Jardim Europa, ten na długo zapamięta spotkanie z uzbrojonymi po zęby strażnikami.

Pechowo urodzeni

Metropolie pęcznieją od imigrantów, szczęścia szukają tam przybysze z pogrążonej w nędzy północno-wschodniej części kraju. Według rządowych statystyk, 15 proc. obywateli żyje poniżej progu ubóstwa, 11,5 mln gnieździ się w slumsach, to prawie trzy razy więcej niż przed 20 laty. Na ulicach ekskluzywnego Leblonu nocują bezdomne dzieciaki. Rocinha – największa fawela w Ameryce Południowej, którą w listopadzie najechało 3 tys. żołnierzy i policjantów z jednostek szturmowych – jest dosłownie o rzut kamieniem.

Dzielnice pechowo urodzonych doczekały się opinii wylęgarni złodziei grasujących po plażach i nieobliczalnych gangów narkotykowych, zdolnych do zestrzelenia policyjnych helikopterów. Wiele faweli wyrosło w centrach miast na ziemi o sporej wartości i spornych tytułach własności, sporo z nich kontrolowane jest przez gangi. Władze miejskie, dopingowane przez deweloperów liczących na zyski przy okazji igrzysk i mundialu, starają się pacyfikować slumsy. Tak jak w Dona Marta, rozpościerającej się na jednym z pagórków Rio, którą ujarzmiono przy wsparciu instruktorów, doświadczonych w walce z miejską partyzantką w irackiej Basrze.

Jak biznes budowlany nakręca miejskie wojny, tak wielcy właściciele ziemscy naciskają na rząd, by wycinać lasy deszczowe i zamieniać je w pastwiska. Co prawda tempo wycinki spada, ale i tak jest potężne: między sierpniem 2010 r. i lipcem 2011 r. wycięto 6238 km kw. lasu, czyli cztery Puszcze Białowieskie. W związku z tym, że główną przyczyną nielegalnego wyrębu w Amazonii jest pasterstwo, Greenpeace dokładnie prześledził, dokąd trafia brazylijska wołowina, i wskazuje wspólników nielegalnych drwali. To wielkie brazylijskie firmy rzeźnicze, które mieszają mięso z Amazonii z tym wyprodukowanym w innych częściach kraju. Odbiorcami nierzetelnych rzeźników są m.in. europejskie supermarkety. Z krowich skór szyte są buty, torebki i ubrania, a pod ostrzałem Greenpeace znaleźli się zwłaszcza światowi potentaci obuwniczy: Adidas, Nike i Clarks, którzy obiecali sprawdzić, czy na pewno kupują skóry od pewnych dostawców.

Sporym wyzwaniem dla Brazylii jest mocny real, dwa razy silniejszy niż przed dekadą. Dzięki temu Brazylijczycy mogą szaleć na zakupach w argentyńskim Buenos Aires albo przejmować nieruchomości w Stanach (już co dziesiąty dom w Miami tętni sambą), ale siła reala dławi eksport. W połączeniu z gigantyczną korupcją, bujnie kwitnącą za sprawą koszmarnie skomplikowanych podatków i nieprzejrzystego systemu zamówień publicznych bardzo to obciąża brazylijską gospodarkę. Także w jej relacjach z innym nowym światowym gigantem – Chinami.

Mimo drogiego reala Chiny importują ogromne ilości brazylijskich surowców, ale równocześnie zalewają Latynosów swoją tanią produkcją. Ruda żelaza wraca do Brazylii w postaci gotowych torów kolejowych, wywalcowanych w chińskich hutach. A w centrum São Paulo nie ma ani jednego stoiska, gdzie dałoby się kupić narodową flagę rodzimej produkcji. I nawet składane w Azji figurki Matki Bożej z Aparecidy, patronki kraju, sprzedają się dużo lepiej niż Matki Boskie z lokalną metką. Niemniej czas Brazylii dopiero nadchodzi. I tak jak po igrzyskach w Pekinie w 2008 r. przestano protekcjonalnie spoglądać na Chiny, tak po zawodach w Rio de Janerio pewnie niewielu powtórzy za Charles’em de Gaulle’em, że Brazylia to jakiś niepoważny kraj.

Polityka 12.2012 (2851) z dnia 21.03.2012; Świat; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Je jak smok"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Fotoreportaże

Urok małych liczb. Najlepsze polskie apartamentowce

Zamiast balkonów na długość stopy i niedoświetlonych parapetów są szerokie tarasy i wielkie okna, zamiast anonimowości – przestrzenie, które sprzyjają spotkaniom z sąsiadami. Najlepsze polskie apartamentowce mają mało mieszkań, wyjątkową architekturę i położenie. Niestety, kameralne wciąż znaczy rzadkie i ekskluzywne.

Marta Polny
28.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną