Rok po śmierci ibn Ladena: Kto go zdradził?

Neptun i jego komandosi
Rok po zgładzeniu Osamy ibn Ladena wciąż nie wiadomo, kto go zdradził. Zazdrosna żona? Osobisty lekarz? A może miłośnik kurzych udek torturowany w mazurskich lasach?
Śmierć ibn Ladena zajęła czołówki większości gazet.
Arif Ali/AFP/EAST NEWS

Śmierć ibn Ladena zajęła czołówki większości gazet.

Jedno ze zdjęć, które obiegło świat: willa na przedmieściach Abbottabadu, gdzie ukrywał się ibn Laden z rodziną.
Warrick Page/EAST NEWS

Jedno ze zdjęć, które obiegło świat: willa na przedmieściach Abbottabadu, gdzie ukrywał się ibn Laden z rodziną.

Centrum dowodzenia w Białym Domu, skąd prezydent Obama i jego ludzie obserwowali akcję komandosów.
Pete Souza/AFP/EAST NEWS

Centrum dowodzenia w Białym Domu, skąd prezydent Obama i jego ludzie obserwowali akcję komandosów.

Była rozgwieżdżona noc, niedziela 2 maja 2011 r. Około północy z bazy wojskowej w afgańskim Dżalalabadzie poderwało się sześć helikopterów. W środku siedziało blisko 80 członków najlepszego oddziału Navy SEALS, komandosów amerykańskiej marynarki wojennej, którzy może i pobierają żołd od floty, ale zostali wyszkoleni do prowadzenia operacji specjalnych w dowolnym miejscu na świecie, także na lądzie. Śmigłowce ruszyły na wschód, w kierunku Pakistanu. Tuż przed granicą afgańsko-pakistańską dwa wielkie Chinooki usiadły w dolinie wyschniętej rzeki, gdzie załogi rozstawiły polową stację benzynową – grupa szturmowa miała zatankować tam paliwo w drodze powrotnej. Dwa pozostałe Chinooki i dwa szturmowe Black Hawki poleciały dalej, ku stutysięcznemu Abbottabadowi i kryjówce Osamy ibn Ladena.

Najbardziej poszukiwany terrorysta świata zadekował się w mieście założonym w XIX w. przez Brytyjczyków. Tereny, gdzie powstał Abbottabad (nazwany tak na cześć gen. Jamesa Abbotta, organizującego tu kolonialną administrację), przecinał kiedyś Jedwabny Szlak. Dziś jest to popularna miejscowość turystyczna przyciągająca zielenią, łagodnym klimatem i bliskością parków narodowych. Niedaleko stąd do stołecznego Islamabadu, biegnie tu trasa łącząca Pakistan z Chinami, wreszcie w Abbottabadzie mieści się główna akademia wojskowa kraju.

Żaden z wykładowców, słuchaczy ani licznych agentów wywiadu nie interesował się ufortyfikowanym budynkiem na zakurzonym przedmieściu. Albo obiekt zlokalizowany kilometr od uczelni nie wzbudził niczyich podejrzeń, albo pakistański wywiad wojskowy nie zamierzał informować sojuszników z Ameryki, komu udziela schronienia.

Po nitce do willi

Sąsiedzi ibn Ladena nazywali półhektarową fortecę „posiadłością”. Zajmowała teren kilkunastokrotnie większy niż okoliczne posesje, otaczały ją wysokie na kilka metrów mury. W tej części świata podobne stawia każdy, kogo stać, kto chce sobie zapewnić odrobinę bezpieczeństwa albo spokój od wścibskich spojrzeń. Mieszkańcy posiadłości palili śmieci na podwórku (to akurat nic nadzwyczajnego w tej części Azji, dokąd nie dotarły jeszcze ekologiczne dziwactwa), hodowali bydło i ponad setkę kur. Wodę czerpali z własnej studni, nie mieli Internetu. Bardzo rzadko wychodzili poza mury, a gdy już otwierały się zazwyczaj szczelnie zamknięte bramy, najczęściej wychodził przez nie trzydziestoparoletni mężczyzna, formalnie właściciel nieruchomości. CIA twierdzi, że to dzięki niemu odnalazła ibn Ladena.

Był Pakistańczykiem wychowanym w Kuwejcie, kurierem, zaopatrzeniowcem i totumfackim Osamy. Mówił w paszto i po arabsku, przekazywał rozkazy Al-Kaidzie, ochraniał pryncypała, aranżował kryjówki i robił zakupy.

CIA poznała szczegóły jego działalności od torturowanych w Guantanamo bojowników Al-Kaidy. Jednym z informatorów miał być Chalid Szejk Mohamed, organizator zamachów z 11 września, Arab pijący whisky i stołujący się w barach KFC w Karaczi. W marcu 2003 r. został w piżamie wyciągnięty z łóżka, a następnie przewieziony prawdopodobnie do Starych Kiejkut na Mazurach, gdzie był przesłuchiwany z użyciem tortur. Dopiero jednak w kwietniu tego roku Mohamed został postawiony przed sądem wojskowym w bazie Guantanamo na Kubie.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną