Niemcy nie chcą płacić za innych

Maszynistka Merkel
Nie zmogła go Czarna Śmierć, zjednoczenie Włoch ani dwie wojny światowe. Trzeba było kryzysu w odległej Hiszpanii, by najstarszy bank świata, założony w 1472 r. Monte dei Paschi ze Sieny, znalazł się w tarapatach.

Trzeci co do wielkości bank Włoch musi pilnie znaleźć 1 mld euro nowego kapitału, w przeciwnym razie zostanie przejęty przez państwo. Włochy nie mogą sobie pozwolić na kojarzenie ich z Hiszpanią, która zawnioskowała już o pomoc dla swoich banków – Rzym i tak płaci słono za obsługę długu publicznego, a spekulacje o ewentualnej upadłości Monte dei Paschi podbiłyby koszty obligacji jeszcze wyżej. Los włoskich banków jest ważny także dla nas – największy z nich, UniCredit, jest właścicielem największego prywatnego banku w Polsce, Pekao.

Źródłem kryzysu pozostają państwa, ale to banki są dziś rozsadnikiem zarazy w strefie euro. Siedzą na górach obligacji, niektórym brakuje kapitału, a jednocześnie działają w całej Europie i wyrosły tak duże, że w razie upadłości mogą zrujnować swoje ojczyste rządy. Dlatego szczyt Rady Europejskiej pod koniec tygodnia miał być poświęcony tzw. unii bankowej, czyli stworzeniu wspólnego systemu gwarancji lokat, wspólnego nadzoru nad bankami, wreszcie wspólnego mechanizmu ratowania upadających instytucji. Ale przełomu nie będzie, bo Niemcy odrzucają wszelkie kroki rodzące nowe zobowiązania. Niepewny jest nawet doraźny zastrzyk dla Hiszpanii – niemiecki sąd konstytucyjny chce zbadać pozwy podatników przeciwko funduszowi ESM, z którego miała popłynąć pomoc.

Czy powinniśmy się bać? Niemcy uspokajają, że Hiszpanie dostaną pieniądze. Ale jeśli strefa euro ma przetrwać, Angela Merkel musi zrobić znacznie większy krok – przystać nie tylko na unię bankową, ale także na euroobligacje. Niemcy są dziś przeciwni noszeniu cudzych ciężarów i trudno oczekiwać od kanclerz, że na rok przed wyborami popełni polityczne samobójstwo. Ale nastroje mogą się zmienić, gdy Niemcy poczują, że ich dobrobyt jest pochodną apetytu Włochów i Hiszpanów. W tym sensie najlepszą wiadomością ubiegłego tygodnia było spowolnienie wzrostu w Niemczech – Merkel może zacząć przekonywać, że niemiecka lokomotywa nie pojedzie dalej bez reszty eurowagonów. Pytanie, czy przekona Niemców do większej solidarności, zanim cały pociąg wyleci z szyn.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj