Świat

Torturowani przez Amerykanów, wydani Kadafiemu

Raport Human Rights Watch

Większość ministrów obecnego rządu Libii to ofiary tortur.

Najpierw byli torturowani przez Amerykanów w Afganistanie i krajach trzecich, takich jak Chiny, Malezja, Mali, Maroko, Holandia, Tajlandia, Wielka Brytania, a nawet Szwecja (Polski na liście Human Rights Watch nie ma. Opowieść o torturach na Mazurach – przynajmniej jeśli idzie o Libijczyków, jest bałamutna). Po kilku latach męki Libijczycy zostali wydani Kadafiemu, bo ten w 2004 r. oświadczył, że rezygnuje z budowy arsenałów abc (broń atomowa, biologiczna i chemiczna) i że zniszczy laboratoria, bo o zapasach trudno było mówić. I miejsce oprawców George'a W. Busha zajęli kaci Kadafiego.

Amerykanie nie potrafili odróżnić sojuszników al-Kaidy od swoich własnych sojuszników. Dopóki Libijczycy tworzyli na emigracji Libijską Islamską Grupę Walczącą (przeciwko Kadafiemu), do tej pory byli dla USA bojownikami niegroźnymi, ba – byli, jak kiedyś afgańscy mudżahedini, formacją pożądaną i godną wsparcia. Jednakże zewnętrzne podobieństwo, a także teren operacji (Irak, Afganistan) stały się wystarczającą podstawą do aresztowań i prześladowań.

Human Rights Watch opisuje w raporcie Laury Pitter tortury, a zwłaszcza podtapianie, wiązanie łańcuchami, męczenie brakiem snu i przestrzeni, a także pospolite gwałty. Czyni to na podstawie zeznań poszkodowanych. Innego źródła nie ma, bo Amerykanie nie starali się o to, żeby zostawiać po sobie ślady i dowody, co nie znaczy, że są niewinni i że respektowali postanowienia konwencji ONZ przeciwko stosowaniu tortur. Wiarogodność torturowanych pozostawia do życzenia. Jeden z nich, al-Szejk al-Libi, zeznawał, że szkolono go u Saddama Husajna w zakresie posługiwania się bronią biologiczną i chemiczną. Na jego zeznania powołał się w ONZ Colin Powell. Przesłuchiwany odwołał potem swoje rewelacje, a nawet im zaprzeczył. Sekretarz stanu USA został ze swoim oświadczeniem jako obiekt drwin. Jego przypadek dowodzi prawdy znanej od Średniowiecza, że ofiara tortur mówi czasem wszystko jedno co i że przyznaje się do każdej zbrodni, byle tylko skrócić sobie męki.

Stosunki USA z Libią Kadafiego były bardzo złe. Czy po obaleniu dyktatora mogą być lepsze, jeśli członkowie rządu nie prędko wyzbędą się traumy? Zwalczali pułkownika, bo jego rząd był antyislamski. Czy ich rząd utrzymujący dobre stosunki z Wielkim Sojusznikiem (kiedyś Szatanem) będzie wobec tego proislamski, a jeśli tak, to czy to dla Zachodu dobrze?

I drugie, ważniejsze pytanie. Czy kampania anty-kontrterrorystyczna WHR przyćmi kampanię antyterrorystyczną i – znowu - czy to dla Zachodu dobrze? Prawa człowieka są dobrem każdego człowieka, nawet jeśli występuje z orężem przeciwko nim. Dlatego obydwu tych kampanii nie da się zharmonizować. Wykładnia amerykańska dana śledczym mówi, że tortura stosowana tak, żeby przesłuchiwany przeżył, nie jest torturą. A czym jest?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną