WYWIAD: Żakowski z Friedmanem o Ameryce i Europie

Ameryka wraca do domu
Z George’em Friedmanem, amerykańskim politologiem, właścicielem prywatnej agencji wywiadowczej, o nadmiernym znaczeniu Niemiec w Europie i militarnych obowiązkach Polski.
„Świat nadal oczekuje, że Ameryka rozwiąże każdy regionalny kryzys. A my już wiemy, że to absurd”.
DVIDSHUB/Flickr CC by 2.0

„Świat nadal oczekuje, że Ameryka rozwiąże każdy regionalny kryzys. A my już wiemy, że to absurd”.

„Od lat wszyscy wiedzieli, że Afganistan jest tykającą bombą. A w 2003 r. CIA była kompletnie nieprzygotowana do wojny w Afganistanie”
DVIDSHUB/Flickr CC by 2.0

„Od lat wszyscy wiedzieli, że Afganistan jest tykającą bombą. A w 2003 r. CIA była kompletnie nieprzygotowana do wojny w Afganistanie”

„Metoda Stratforu to geopolityka. Jej założenie jest takie, że wszystkie relacje mają polityczne znaczenie”.
Lance Rosenfield/Corbis

„Metoda Stratforu to geopolityka. Jej założenie jest takie, że wszystkie relacje mają polityczne znaczenie”.

Jacek Żakowski: – Jak pan szpieguje?
George Friedman: – Nie szpieguję.

To czym się pan zajmuje?
Tym, co pan.

Jestem dziennikarzem.
A ja analitykiem.

Wywiadu.
Firmy wywiadowczej. Zbieramy informacje, integrujemy, dostarczamy odbiorcom.

Którzy płacą.
Na stronie Stratforu znajdzie pan darmowe raporty pisane przez wybitnych ekspertów. Wszystko, co robimy, jest legalne. To wywiad. Nie szpiegostwo. CIA ma dwa piony – wywiadowczy i operacyjny. Pion operacyjny szpieguje. Pion wywiadowczy analizuje. Jak my, jak Zespół Wywiadu w „The Economist”, jak pan.

Nie werbuję agentów.
My też nie werbujemy. Pozyskujemy źródła.

Niejawne.
Pan się chwali każdym źródłem po nazwisku? 

Krowa daje mleko i mleczarz daje mleko. Pan chce dowieść, że nie ma różnicy między mleczarzem a krową.
Jest. Pan, jako dziennikarz, powinien wiedzieć, co się stało. Ja, jako analityk wywiadu, powinienem wiedzieć, co się stanie.

Pan z jakich źródeł korzysta?
Z tych, co pan. Bywamy na tych samych konferencjach. Poznajemy ważne osoby. Podtrzymujemy kontakty. Umawiamy się na lunche i kolacje. Pytamy, słuchamy, porównujemy. Integrujemy wiedzę i układamy w narracje potrzebne odbiorcom.

Jak dyplomaci.
Metoda Stratforu to geopolityka. Jej założenie jest takie, że wszystkie relacje mają polityczne znaczenie. Nasza rozmowa też. Pod jej wpływem pan będzie kształtował swoje otoczenie, ja swoje. Wszyscy świadomie lub nie uprawiamy politykę. Niektórzy rozmawiają z nami otwarcie, a inni poufnie. Jak ktoś poufnie rozmawia z panem, nazywa się go „anonimowym rozmówcą”. Jak rozmawia poufnie ze mną, nazywa się go „tajnym źródłem”.

U mnie CIA nie zamawia raportów.
Czytają POLITYKĘ i nasze biuletyny. Obaj wpływamy na ich opinię. Nie mają lepszych źródeł.

Teraz mnie pan przestraszył.
Też się przestraszyłem, gdy to zrozumiałem. Od lat wszyscy wiedzieli, że Afganistan jest tykającą bombą. A w 2003 r. CIA była kompletnie nieprzygotowana do wojny w Afganistanie. Wszystko ją zaskakiwało. Rok 1989 w Polsce – też. Świat nie jest bezpieczny, kiedy największy wywiad nie rozumie kluczowych regionów.

Dlaczego nie rozumie?
Ma za dużo ludzi i pieniędzy, więc awansują ci, którzy są dobrzy w zarządzaniu. Nie ci, którzy są dobrzy w gromadzeniu danych i analizowaniu wyzwań. CIA uważa, że musi wiedzieć wszystko o wszystkim, więc nie jest w stanie się skupić na ważnym. Znali wszystkie kochanki irackich ministrów, a nie mieli pojęcia, co w razie inwazji zrobią zwykli Irakijczycy. I nawet wzmianka o największym zagrożeniu im nie przechodzi przez usta.

Co to za zagrożenie?
Podkopywanie naszej demokracji przez imperialne funkcje Ameryki.

Czyli?
Zarządzanie światem wymusza przekazywanie władzy technokratom. Nie chodzi o to, że władzę przejęli źli faceci. Nie ma wśród nich Stalina. Próbują zapewnić bezpieczeństwo Ameryce. To nic złego. Groźne jest to, że decyzje nie są poddane procedurom demokratycznym.

Na przykład.
Chodzi o proces. Bronią Sowietów było KGB. Musieliśmy stworzyć CIA jako przeciwwagę. U nas też powstał system ingerujący w prywatne życie ludzi. Najgorszym objawem był maccartyzm. Dziś mamy podobny dylemat. Jak odpowiadać na globalne ryzyko, nie podkopując demokratycznych instytucji. Niestety, nasze imperium stwarza zagrożenie dla naszej republiki.

Nie przypominam sobie imperium, które by nie miało problemu z republiką. Od Rzymu poczynając, przez Francję Napoleona i Prusy, po carską i sowiecką Rosję, imperia powstawały kosztem republiki i upadały, kiedy próbowały się demokratyzować.
Ale chciały być imperiami. A Ameryka to imperium mimo woli. Jest też inna różnica. W każdym imperium była klasa, która chętnie zawieszała działanie demokracji. W Ameryce jej nie ma. Jesteśmy społeczeństwem z gruntu demokratycznym, a nasze dzieci wciąż walczą.

Jak pański syn.
I córka. Była w Iraku dwa lata. Też dlatego jestem wściekły na CIA. Nie sprzeciwiałem się wojnie. Sprzeciwiałem się okupowaniu kraju na końcu świata. To było głupie i niedemokratyczne. Nikt nas nie zapytał, czy chcemy okupować Irak. A większość powiedziałaby „nie”. Ale w imperiach się takich pytań nie stawia. Dlatego republika słabnie.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną