Jaki będzie Kościół pod rządami nowego papieża? Mówi biograf Jana Pawła II

Kościół katolicko - radykalny
Wkraczamy w fazę, w której Kościół staje się radykalnie katolicki - twierdzi George Weigel, amerykański pisarz katolicki, autor bestsellerowej biografii Jana Pawła II.
Kopuła bazyliki Św. Piotra.
markomni/Flickr CC by SA

Kopuła bazyliki Św. Piotra.

Figury na fasadzie bazyliki Św. Piotra.
Hello, I am Bruce/Flickr CC by SA

Figury na fasadzie bazyliki Św. Piotra.

George Weigel - amerykański pisarz katolicki, autor bestsellerowej biografii Jana Pawła II.
materiały prasowe/Polityka

George Weigel - amerykański pisarz katolicki, autor bestsellerowej biografii Jana Pawła II.

Aleksandra Kaniewska: Watykan pogrąża się w długach, skandale z molestowaniem seksualnym i pedofilią wśród księży są wciąż niewyjaśnione. Do tego dochodzi społeczna presja na hierarchów w wielu sprawach: aborcji, in vitro czy małżeństw jednopłciowych. Sam Benedykt XVI w swoim pożegnalnym liście wspominał, że czasy gwałtownie się zmieniają. Jaka będzie przyszłość Kościoła katolickiego pod władzą nowego papieża?
George Weigel:
To ważny moment. Jak wyjaśniam w mojej najnowszej książce “Evangelical Catholicism: Deep Reform in the 21st-Century Church” (“Katolicyzm ewangeliczny: głębokie reformy Kościoła w XXI wieku”), jedna era w historii Kościoła się skończyła, ale inna właśnie się zaczyna. Kontrreformacyjny katolicyzm ostatnich czterystu pięćdziesięciu lat odchodzi i zostawia miejsce dla nowego katolicyzmu, który ja nazywam ewangelickim. Wynika to ze zmian w samej wspólnocie wiernych, ale i w świecie zewnętrznym.

Jakich zmian?
Mamy do czynienia z wyjątkowo wrogą wierze kulturą popularną. Żeby się z nią zmierzyć, nie wystarczy być katolikiem ery kontrreformacji. Katolicyzm ewangelicki wynika bezpośrednio z ustaleń II Soboru Watykańskiego: Kościół to wspólnota wiernych-misjonarzy. Wymaga to od każdego wierzącego, począwszy od zwykłego członka Kościoła, na papieżu kończąc, żeby uznał swoje powołanie do ewangelizacji.

Co to oznacza dla Kościoła?
Na pewno nie znaczy to, że Kościół przestaje być kościołem, ani tym bardziej, że staje się mniej katolicki. Więcej, wkraczamy w fazę, w której Kościół staje się radykalnie katolicki! Quasi-katolicy, tzw. katolicy od święta, to przegrani, tak socjologicznie jak i teologicznie.

Czyli potrzebni są tylko najbardziej oddani i posłuszni wierni, a ci wątpiący lub mniej praktykujący mogą sobie odejść? Już teraz na msze niedzielne chodzi coraz mniej osób, nawet w kraju tak katolickim jak Polska.
W mojej książce podkreślam, że każda wspólnota religijna składa się z, mówiąc metaforycznie, „chwastów i pszenicy”. Jak każda uprawa. Kościół, w którym mamy tylko fanatycznie oddanych wiernych to utopia. Nie uważam więc, że katolików od święta należy się pozbyć. Zresztą, nie mogę się też zgodzić z użyciem przez panią słowa „posłuszny wierny”. Wiara nie polega na automatycznym „stosowaniu się” do nauk Kościoła w ten sam sposób, w jaki stosujemy się do zasad ruchu drogowego, kiedy jeździmy po mieście, ale na ciągłym nawracaniu się. Prawdziwie nawróceni wierni przyjmują prawdę głoszoną przez Kościół z radością i nie postrzegają jej jako zestawu narzuconych zasad, do których muszą się „stosować”.

Ale nie może pan zaprzeczyć, że Kościół musi się zmienić. Wierzący chcą wiedzieć, że to miejsce im przyjazne, a nie zimna przestrzeń, w której wyobcowani duchowni moralizują zamiast rozmawiać o wyzwaniach codziennego życia.
Zgoda. Kościół musi się zmienić. I już się zmienia! W Stanach Zjednoczonych biskupi zachęcają do publicznych wypowiedzi na temat ludzkiego życia – mówią o aborcji, eutanazji itp. Biorą tu przykład z Jana Pawła II, który był bardzo otwarty na dialog, i swoim zachowaniem zachęcają innych duchownych do robienia tego samego. Powinniśmy się od nich uczyć.

Ludzie są z natury otwarci na mistycyzm i bycie we wspólnocie. Ale Kościół katolicki wcale im tych przeżyć nie daje. Liczba wiernych w krajach zachodnich maleje…
Ale w skali świata rośnie. A najwięcej nowych wiernych jest w Afryce. Łatwo zobaczyć z czego to wynika: chrześcijaństwo oferuje im wyjście ze świata mrocznego mistycyzmu i lęku. Jak powiedział błogosławiony John Henry Newman: „Ex umbris et imaginibus in veritatem”, czyli „z cieni i obrazów ku prawdzie”.

Możliwa jest w ogóle u nas, w Europie, odnowa katolicyzmu?
W świecie w którym żyjemy – postmodernistycznej kulturze Zachodu – katolicyzm będzie rósł w siłę. Ale tylko przy zachowaniu ortodoksji wiary, wiary, której się przestrzega z wyboru i przeżywa z radością. A sugestia wielu krytyków, że Kościół jedynie moralizuje i że brakuje w nim poważnej dyskusji na tematy etyczne, to sekularystyczna, mylna interpretacja życia we wspólnocie kościelnej. To prawda, że przywódcy duchowni powinni lepiej wyjaśniać każde „tak”, które jest źródłem każdego „nie” w religii katolickiej. Ale prawdy moralne to prawdy moralne. Nie podlegają one żadnej „dyskusji”, podczas której moglibyśmy znaleźć jakiś mityczny „złoty środek”.

Czyli nie widzi Pan konieczności większej otwartości Kościoła na współczesne problemy świata np. epidemię AIDS w Afryce?
Kościół, który podporządkowuje się duchowi zmian traci autorytet, nie ma wiele do powiedzenia na temat tych zmian i wyzwań nowych czasów. To, co jest ważne, to krytyczne zaangażowanie w kulturę i społeczeństwo postmodernistyczne, a nie poddanie się sceptycyzmowi czy nihilizmowi.

Tymczasem świat idzie do przodu. Nawet konserwatywni politycy stają się bardziej progresywni, akceptując np. małżeństwa homoseksualne.
Jeśli mówi Pani o “konserwatywnym” rządzie Wielkiej Brytanii to powiem tylko tyle: Lord Salisbury właśnie przewraca się w grobie!

George Weigel - amerykański pisarz katolicki, teolog, działacz społeczny i polityczny, autor najlepiej sprzedającej się biografii papieża Jana Pawła II, “Świadek Nadziei”. Uznawany za pisarza ortodoksyjnego w kwestiach wiary.

Aleksandra Kaniewska jest analitykiem Instytutu Obywatelskiego, think tanku Platformy Obywatelskiej.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną