Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Koreański dzień świstaka

W USA nie czuć nastrojów wojennych

Gdyby wierzyć portalom internetowym straszącym wiadomościami o północnokoreańskich rakietach, pogróżkach Kim Dzong Una i samolotach amerykańskich wysłanych do Azji Wschodniej, można by pomyśleć, że zbliża się atomowa apokalipsa.

W USA nie czuje się jednak nastrojów wojennych. Napięcie podgrzewają tylko ultraprawicowe media, które chcą stworzyć wrażenie, że za rządów Baracka Obamy nic tylko groza, płacz i zgrzytanie zębów. Media poważne cytują ekspertów, zdaniem których prawdopodobieństwo szerszego zbrojnego konfliktu jest bliskie zeru. Dopuszczają oni tylko ewentualność lokalnego starcia w wyniku prowokacji albo pomyłki, jak w 2010 r., kiedy artyleria północnokoreańska ostrzelała wyspę należącą do Korei Południowej.

Zwraca się uwagę, że mimo agresywnej retoryki, reżim w Phenianie nie zarządził nawet nadzwyczajnej mobilizacji wojsk. Kim uchodzi za nieobliczalnego, ale nie samobójcę. Przeważa opinia, że blefuje, jak poprzednio jego dziadek i ojciec, aby szantażem wymusić na Ameryce pomoc ekonomiczną w zamian za pozorne, albo chwilowe, wstrzymanie programu nuklearnego. Stało się tak w 1990 i ostatnio w 2007 r., kiedy w nagrodę za zamknięcie reaktora w Jongbjon, Waszyngton uchylił sankcje na Koreę Północną. Jej dzisiejszy młody przywódca, wyniesiony do władzy z pominięciem starszych rywali, ma też dodatkowe powody, aby w konfrontacji z USA zaprezentować się jako twardziel. Obecna sytuacja coraz bardziej przypomina „Dzień Świstaka” – film, w którym co rano powraca dzień wczorajszy.

W Ameryce pojawiają się głosy, że kryzys na półwyspie dowodzi tylko, że największym zagrożeniem nie jest Iran, który nie ma broni atomowej, tylko Korea Północna, która już ją posiada i doskonali. Ale rozwiązanie może być tylko dyplomatyczne. Pentagon wysłał do regionu samoloty, ale to nie USA mogą skłonić Kima do ustępstw, tylko jego najważniejszy sponsor i protektor: Chiny. W Chinach mają już podobno dość awanturnictwa Phenianu i w tym cała nadzieja.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną