Twoja „Polityka”. Jest nam po drodze. Każdego dnia.

Pierwszy miesiąc tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Lud bez wodza

W Wenezueli znów wygrał Chávez

Po ostatnuich wyborach w Wenezueli zamieszki uliczne wymknęły się spod kontroli. Po ostatnuich wyborach w Wenezueli zamieszki uliczne wymknęły się spod kontroli. Jorge Silva/Reuters / Forum
W Ameryce Łacińskiej nie widać przywódcy, który potrafiłby dziś zastąpić Hugo Cháveza. Tylko czy region w ogóle potrzebuje nowego caudillo?
Maduro, który został głową państwa na sześć lat wie doskonale, że to nie on wygrał wyścig po władzę. Zwycięzcą jest Chávez.Fabio Rodrigues Pozzebom/ ABr/Wikipedia Maduro, który został głową państwa na sześć lat wie doskonale, że to nie on wygrał wyścig po władzę. Zwycięzcą jest Chávez.

Sygnał jest klarowny: dość polaryzacji, jesteśmy zmęczeni wyniszczającą wojną dwóch plemion, czyli zwolenników Hugo Cháveza i jego zaprzysięgłych wrogów. Tak o wyniku wyborów w Wenezueli mówi Boris Munoz, publicysta i nauczyciel literatury z Caracas, który mieszka czasowo w USA. Półtora tygodnia temu wyścig o prezydenturę wygrał delfin nieżyjącego caudillo, Nicolas Maduro, ale wygrana jest wątła – o jeden procent. Chaviści dobrze oceniali sytuację, gdy twierdzili, że ich lider, nawet martwy, jest w stanie wygrać każde wybory. Jednak ani oni, ani ich oponenci nie spodziewali się tak niewielkiej wygranej. Chávez miał 10-proc. przewagę nad konkurentem, Maduro roztrwonił ten kapitał w kilka tygodni.

Kandydat opozycji Henrique Capriles Radonski mógł różnie zareagować: świętować sukces, próbować rozmów z władzą jak równy z równym. Ale wybrał inną strategię: nie uznał zwycięstwa rywala. Twierdzi, że doszło do oszustwa, i wezwał swoich zwolenników do manifestacji. Zamieszki uliczne wymknęły się spod kontroli, sympatycy przegranego Caprilesa podpalili siedziby partii rządzącej w trzech prowincjach – w środku budynków byli ludzie. Rząd wysłał przeciw demonstrantom policję, padli zabici (gdy zamykaliśmy to wydanie POLITYKI, wiadomo było o siedmiu ofiarach śmiertelnych i ponad setce zatrzymanych). Protesty Caprilesa poparł gorliwie Departament Stanu USA, co nie wróży dobrze pokojowi społecznemu w Wenezueli.

Nowy prezydent Maduro zakazał dalszych demonstracji w Caracas, a Capriles przejęty tragedią wezwał swoich ludzi do powstrzymania się od akcji ulicznych.

Polityka 17-18.2013 (2905) z dnia 23.04.2013; Świat; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Lud bez wodza"
Reklama