Afera made in Japan

Pod japońskim dywanem
Morał z afery Olympusa, największego skandalu w japońskim biznesie, brzmi: bez względu na to, jak bardzo nagłośni się nadużycia, dostaje się temu, kto je ujawnia, a winnym rzadko spada włos z głowy.
Michael Woodford, były dyrektor generalny Olympusa, w którym odkrył nieprawidłowości, udziela wywiadu mediom. Tokio.
Toru Hanai/Reuters/Forum

Michael Woodford, były dyrektor generalny Olympusa, w którym odkrył nieprawidłowości, udziela wywiadu mediom. Tokio.

Na początku lipca sąd w Tokio wydał wyrok w sprawie trzech członków władz firmy Olympus, japońskiego giganta produkującego m.in. aparaty fotograficzne i sprzęt medyczny. Prokuratura zażądała pięciu lat więzienia, mogła żądać dziesięciu, ale potraktowała oskarżonych ulgowo, bo przyznali się do winy. Sędzia był jeszcze łagodniejszy i mężczyźni usłyszeli wyroki w zawieszeniu. Niewiele, jak na miliardowe oszustwa i doprowadzenie wielkiego przedsiębiorstwa na skraj przepaści.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną