Watykan - pół roku po konklawe

Trzy początki
Przez pół roku nowy papież Franciszek niby niczego w Kościele nie zmienił, a jednak zmienił zadziwiająco wiele.
Mimo że Franciszek lubi mówić, co myśli, bez owijania w kościelną nowomowę, udaje mu się unikać wpadek, jakie zaliczył Benedykt.
Christoph Wagener/Wikipedia

Mimo że Franciszek lubi mówić, co myśli, bez owijania w kościelną nowomowę, udaje mu się unikać wpadek, jakie zaliczył Benedykt.

Ludziom wystarczy, że papież mówi językiem, który rozumieją.
Luca Zennaro/AFP/EAST NEWS

Ludziom wystarczy, że papież mówi językiem, który rozumieją.

Papież Franciszek chętnie wychodzi do ludzi. Tu pozuje do prywatnego zdjęcia z młodzieżą po mszy w kościele św. Augustyna w Rzymie.
Francesco Sforza/AFP/EAST NEWS

Papież Franciszek chętnie wychodzi do ludzi. Tu pozuje do prywatnego zdjęcia z młodzieżą po mszy w kościele św. Augustyna w Rzymie.

Wielu katolików, także w Polsce, styl Franciszka irytuje. Dla nich wzorem przywództwa kościelnego jest nadal Benedykt XVI, twardy obrońca ortodoksji. Ale dziś uwaga świata katolickiego skupia się na Franciszku. Nowy papież jest dla wielu znakiem nadziei. Może nie na jakieś wielkie reformy w Watykanie czy erudycyjne traktaty teologiczne, bo to są sprawy mniej ekscytujące szerokie rzesze katolików, których znaczna większość żyje dziś poza Europą.

Pierwsze półrocze

Jest znakiem nadziei, że na czele Kościoła stanął ktoś, kto rozumie, jak ciężko się żyje w Ameryce hiszpańskojęzycznej, we wstrząsanej wojnami domowymi Afryce czy Azji. Tym rzeszom nowy papież, niebojący się bezpośredniego kontaktu ze zwykłymi ludźmi, bardziej trafia do przekonania. Benedykt mógł im imponować, ale kochają Franciszka. To jest może największe osiągnięcie pierwszego półrocza nowego pontyfikatu.

Tych ludzi niezbyt rozgrzewają dyskusje, ile we Franciszku świętego Franciszka, a ile jezuity. Im wystarczy, że papież mówi językiem, który rozumieją. Wzruszają się, kiedy Franciszek osobiście dzwoni do kobiety zgwałconej w Argentynie przez policjanta, zastraszanej przez śledczych po złożeniu skargi. Opisała to w e-mailu do papieża. Franciszek dostaje tysiące listów dziennie, ten jednak go szczególnie poruszył i sam zatelefonował do 44-latki. Dzwonił też do 19-letniego studenta z Włoch, którego list dotarł do papieskich rąk za pośrednictwem któregoś z kardynałów. Raz nie zastał chłopaka, a za drugim razem zaproponował mu, by mówili sobie po imieniu.

Takie gesty można odbierać jako chwyty pod publiczkę, nieprzystojące papieżowi. Ale nie można im zarzucić jednego: że są nieszczere. O swej pierwszej encyklice „Lumen fidei” (Światło wiary) ogłoszonej w lipcu nie wahał się powiedzieć, że pierwszą jej wersję napisał papież senior Benedykt XVI. Mimo że Franciszek lubi mówić, co myśli, bez owijania w kościelną nowomowę, udaje mu się uniknąć wpadek, jakie zaliczył Benedykt. Takich jak choćby w marcu 2009 r. podczas wizyty w Afryce, kiedy powiedział dziennikarzom, że rozdawnictwo prezerwatyw tylko zaostrza problem AIDS.

Franciszek ma naturalny talent do mediów i umie się z nimi komunikować. To w dzisiejszym świecie pomaga tym, którzy chcą, by ich przesłanie docierało jak najszerzej. Wyliczono, że Franciszek ma wśród światowych liderów najwięcej przekierowań swych „tweetów”. Trafiają momentalnie do milionów chętnych odbiorców. Podobny efekt przyniosło wyznanie, że miał kłopot z tym, komu kibicować podczas meczu Argentyna–Włochy, ale na szczęście mecz był towarzyski. Takimi mało „dostojnymi” sposobami nowy papież mobilizuje skuteczniej księży i wiernych do działania w duchu ewangelicznym.

Trzy dni w Rio

Pontyfikat Franciszka zaczynał się trzy razy, nie licząc samego ogłoszenia wyniku konklawe 13 marca 2013 r. Pierwszy raz wyprawą na ojczysty kontynent – do Brazylii. Tygodniowa pielgrzymka z okazji światowego zlotu młodzieży katolickiej w Rio de Janeiro umocniła wrażenie, że styl Franciszka przynosi pożądane efekty, przynajmniej wizerunkowe.

W tej pielgrzymce nie chodziło jednak tylko o PR. Gdy Franciszek przybywał do Brazylii, było niespokojnie. Dochodziło do zamieszek na tle kryzysu ekonomicznego. Protestowano też przeciwko kosztom wizyty papieża szacowanym na 140 mln dol., gdy należałoby te pieniądze wydać na cele bardziej pożyteczne społecznie. Niezadowoleni pytali, jak pogodzić papieskie wołanie o Kościół ubogi dla ubogich z tak kosztownymi imprezami, nawet jeśli przynoszą znaczne dochody i tworzą nowe miejsca pracy.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną