Publicyści i blogerzy POLITYKI o sytuacji na Ukrainie

Protesty w całym kraju
Ukrainie potrzebna jest rozmowa. Co, w jej interesie, mogą zdziałać Polska i Unia Europejska? Publicyści POLITYKI komentują aktualne wydarzenia.
Ivan Bandura/Flickr CC by 2.0

Demonstracje na Ukrainie trwają od przeszło dwóch miesięcy, ale sytuacja się zaogniła, kiedy 16 stycznia rząd ukraiński przegłosował szereg ustaw ograniczających swobody obywatelskie – „to zbrodnia przeciw ludzkości”, pisze poeta Jurij Andruchowycz. Od 22 stycznia przybywa doniesień o ofiarach śmiertelnych. Szef ukraińskiego MSW Witalij Zacharczenko działania demonstrantów określa „ekstremistycznymi”. Co dalej? Nie ma złudzeń co do pokojowego rozwiązania tego konfliktu. Podczas gdy protesty zaczynają obejmować kolejne miasta, Janukowycz zapowiada, być może rewolucyjne, zmiany. 28 stycznia przyjął dymisję premiera Azarowa. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie komentują dziennikarze POLITYKI.

 

NAJŚWIEŻSZE KOMENTARZE

W piątek, 31 stycznia, wojskowi zwrócili się do Janukowycza z prośbą o natychmiastowe działanie. Jagienka Wilczak komentuje: „Dotychczas wojsko nie zabierało głosu w konflikcie, nie wyszło też z koszar, prezydent nie użył go do tłumienia protestu, choć – teoretycznie– mógł tak zrobić. Wymienił jednak niedawno głównego dowódcę wojsk lądowych na jeszcze bardziej zaufanego człowieka. Oświadczenie wojskowych, w tej sytuacji, jest groźne, może sugerować, że władza rzeczywiście szykuje się do rozprawy z manifestantami. To byłby najgorszy scenariusz dla Ukrainy, oznaczałby kolejne ofiary. Bo Majdan jest gotowy walczyć. A broniące go sotnie z pewnością są uzbrojone w coś więcej niż pałki”.

28 stycznia Janukowycz przyjął dymisję premiera Azarowa. „To maleńki kroczek, jaki wykonał na początek” – ocenia Jagienka Wilczak. Tego samego dnia unieważniono również część uchwał, które wprowadzono w życie 16 stycznia. Przełom? Raczej nadmierny optymizm – podsumowuje publicystka. Jej zdaniem Janukowycz wciąż rządzi niepodzielnie. Demonstranci w jego deklaracje już nie wierzą: „Tak więc o rozwiązaniu konfliktu mowy być wciąż nie może. Dla Ukrainy jedynym wyjściem są przedterminowe wybory, prezydenckie i parlamentarne. Ale na razie nie spieszy się do tego ani parlament, ani Janukowycz”. 

Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz o propozycjach prezydenta pisze: „Janukowycz proponuje status ante. Jeśli przenieść ciało z punktu A do punktu B, a potem z powrotem, zgodnie z zasadami fizyki taka praca nigdy nie została wykonana. Nie liczy się, bo nie widać jej wyniku (co z tego, że człowiek ledwo dyszy)”.

Polacy wciąż organizują pomoc oddolnie: przygotowują zbiórki żywności i leków. Ukraińscy twórcy dokładają natomiast starań, by apel demonstrantów, nieprzefiltrowany przez media, docierał jak najszerzej. Justyna Sobolewska o współpracy twórców i tłumaczy: „Obserwowałam, dzięki Facebookowi, inicjatywę pisarzy i tłumaczy, którzy założyli w cztery osoby stronę eurolution.doc, na której zbierają teksty o Ukrainie we wszystkich językach. Pracę rozdziela pisarz i tłumacz Andrij Bondar, który zachęca do aktywnego poszerzania tekstów”.

 

WCZEŚNIEJ

Rodzą się pytania i o przyszłość Majdanu, i o to, czy i jakie działania powinna podjąć Unia Europejska. „Europa jest zaniepokojona, ale też dość bezradna” – twierdzi Jagienka WilczakKwiatkowska-Moskalewicz ocenia sytuację w podobnym tonie: „Syta Europa patrzy na to wszystko obojętnie. »Czy nie mamy większych problemów, niż Ukraina?« – często słyszę w komentarzach”. To jej zdaniem powód do wstydu. 

O sytuacji na Ukrainie rozmawiali przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, Donald Tusk i Bronisław Komorowski. Janukowicz zaś 25 stycznia zapowiedział zmiany konstytucyjne (specjalna grupa robocza miałaby się zajmować wdrożeniem systemu, który poszerzałby kompetencje parlamentu kosztem kompetencji prezydenta) i przetasowania na najwyższych szczeblach władzy: stanowisko premiera miałby objąć Arsenij Jaceniuk, a wicepremiera ds. nauki i kultury – Witalij Kliczko. Z oferty żaden z nich nie skorzystał. 

O roli Polski i Unii Europejskiej w kontekście ukraińskich wydarzeń 23 stycznia rozmawiali dziennikarze w Poranku Radia TOK FM. Szostkiewicz konstatował: „Nie ma przyszłości dla »projektu« Majdanu”. Publicysta nie widzi szans na pokojowe rozstrzygnięcie konfliktu, który narasta, ale nie jest ukierunkowany na realny cel. Zdaniem Janiny Paradowskiej sytuację komplikują też podziały w szeregach opozycji: „Opozycja raczej podążała za Majdanem, niż do wyprzedzała”, teraz pozostaje w tyle.

Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego (które odbyło się w Warszawie 22 stycznia) ustalono, że Polska wycofa się z pierwszej linii konfliktu. Publicyści zgodnie i z pesymizmem stwierdzili, że rola Polski i Unii Europejskiej jest ograniczona – nie istnieje spójna polityka zagraniczna UE. Pozostają symboliczne gesty.

Edwin Bendyk, obserwując medialne (zwłaszcza wirtualne) doniesienia, ocenia: „Wiele dowiedzieć się nie można, jakieś okruchy rozpalające eksplozje emocji w serwisach społecznościowych. Te zaś tylko wzmagają chaos, tymczasem potrzeba jak najwięcej spokoju”.

Wracają porównania do wydarzeń Arabskiej Wiosny: „Jeśli cokolwiek podpowiadają doświadczenia Arabskiej Wiosny, to póki co chaos ma charakter w dużej mierze kontrolowany i jest brutalną próbą sił różnych aktorów, którzy czują, że można zawalczyć o wszystko: Janukowycz o przetrwanie i konsolidację władzy, opozycja o odsunięcie Janukowycza, polityczne ekstrema o zaistnienie i rozepchnięcie się na politycznej scenie”.

W opinii Bendyka Ukraina uległa w ciągu ostatnich dekad potężnym przeobrażeniom. Dawniej „wszystko jeszcze wydawało się możliwe, ale w pozytywnym sensie – wyraźnie widać było, że tą trzecią decydującą stroną jest samo społeczeństwo, zupełnie inne niż to jeszcze z 2004 r”. Teraz „wszystko jest możliwe, tylko że w coraz bardziej negatywnym sensie”. 

Jagienka Wilczak o tragicznym przebiegu Dnia Jedności (obchodzonym na Ukrainie 22 stycznia):

„Zdarzyło się najgorsze, padły strzały, są trzy ofiary śmiertelne wśród uczestników protestu. Zaczęło się w momencie, gdy grupa radykalnych demonstrantów obrzucała oddział Berkutu ładunkami zapalającymi, podobno był to płynny sód. Jeden z funkcjonariuszy zaczął płonąć, koledzy starali się ugasić płomienie. Potem nastąpił szturm na barykadę, utworzoną przez protestujących”.

„Majdan to teraz zaplecze protestu, centrum wydarzeń jest na płonących barykadach niedaleko budynków rządowych” – pisze z kolei Kwiatkowska-Moskalewicz. – „Ale im dalej od centrum miasta, tym spokojniej. W metrze, na dworcu kolejowym, na większości kijowskich ulic nie widać »wojny«, o której krzyczą media. Zmęczeni demonstranci, jeśli opuszczają Majdan, przebierają się w czyste ubrania, zasłaniają siniaki i szramy szalikami, by ustrzec się przed aresztowaniem i atakami »tituszek«, dresiarzy na usługach władz”.

Z kolei Adam Szostkiewicz pisze na blogu o rozkładzie sił wśród demonstrantów. Majdan pozostaje bezpartyjny, protesty rozpoczęli aktywiści i studenci, teraz dominują grupy radykalne:

„Podobno Majdanem rządzą teraz ukraińscy kibole. Związani ze skrajną prawicą. Nawet nie z partią Swoboda. Ta jest dla nich za »miękka«, pacyfistyczna, to znaczy nie chce siłą obalać systemu. Na prawo od niej są jeszcze różne ugrupowania, np. »Tryzub« i »Prawy sektor«. To Prawy Sektor zaatakował w ostatnią niedzielę siły porządkowe, wywołując zamieszki. Tragiczne, bo zginęli w nich ludzie, prawdopodobnie zastrzeleni przez milicję”.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj