Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Zobaczyć Franciszka

Polscy biskupi jadą na tydzień do Watykanu

Wizyta (1-8 lutego) nosi dumną nazwę ad limina apostolorum, „u progów apostołów”. Według prawa kościelnego, co kilka lat biskupi Kościołów lokalnych mają się stawić przed oblicze papieża, by zdać mu sprawę z swej działalności i wysłuchać Szefa.

Dawniej wizyty takie odbywały się co pięć, a nawet co trzy lata, ale liczba katolików rośnie, a wraz z nią rośnie liczba biskupów, a to powoduje wydłużenie odstępu między kolejnymi wizytami.  

Polski episkopat liczy w tym momencie 99 aktywnych biskupów (plus 46 emerytowanych, w sumie więcej niż podczas ostatniej zbiorowej wizyty w 2005 r., kiedy za pontyfikatu Benedykta XVI liczył w sumie 129). Mniej więcej tylu, prawie dziewięćdziesięciu, mamy obecnie generałów w wojsku.

Obecna ad limina wypada niedługo przed światowym zgromadzeniem biskupów w Rzymie, czyli synodem, mającym za temat rodzinę. To na pewno też będzie temat wizyty. Polscy biskupi zdadzą sprawę z przygotowań nie tylko do odwiedzin Franciszka w naszym kraju, ale też z osiągnięć na odcinku umacniania w Polsce katolickiego modelu rodziny. Będą mieli o czym opowiadać, a ludzie papieża - o co pytać.     

Takie wizyty mają na celu wymianę informacji o kondycji poszczególnych diecezji i całego Kościoła lokalnego („partykularnego” w języku kościelnym), zapoznanie biskupów debiutantów z funkcjonowaniem watykańskiego „rządu”, pobranie informacji od kolejnych watykańskich „ministrów” na temat aktualnego kursu polityki watykańskiej. Ciekawy jest skład biskupiej podgrupy, która odwiedzi II sekcję Sekretariatu Stanu, watykańskiej „kancelarii premiera” (II sekcja zajmuje się stosunkami Kościół - państwa). Wejdą do niej: kard. Dziwisz jako przewodniczący oraz abp Michalik, kard. Nycz, abp Gądecki (typowany jako możliwy następca Michalika jako szefa episkopatu), abp Kowalczyk (prymas), abp Głódź i abp Budzik. To de facto ścisłe kierownictwo Kościoła w Polsce.   

Ale najważniejszą chwilą jest zawsze spotkanie z papieżem, w całym składzie,  (dla biskupów Polaków przewidywane w tym roku na piątek, 7 lutego), w podgrupach, a może indywidualnie. Spotkanie w całym składzie, in gremio, może potrwać nawet ponad godzinę, twarzą w twarz góra kilkanaście minut. Ale to największe marzenie każdego biskupa!

Watykańska biurokracja potrafi być dobrze poinformowana i przygotowana na spotkanie z biskupami. Kogo jak kogo, ale prałatów byle czym zbyć się nie da. Od nich też zależy, jakie rozeznanie na temat kondycji i problemów Kościoła w Polsce będzie miał sam papież, bo to jego sekretarze i współpracownicy przygotowują go do spotkania z polskimi biskupami.  

Część opinii publicznej w Polsce może oczekiwać, że Franciszek coś wie o  sprawach, jakimi u nas na co dzień żyjemy w debacie publicznej na temat Kościoła i że się do nich odniesie. Wyliczmy: usunięcie na kościelny margines księży Bonieckiego i Lemańskiego, wciąż silne zapędy polityczne i roszczenia majątkowe Kościoła, agresywna, dzieląca społeczeństwo, kampania pod hasłem obrony przed Potworami Dżender i Owsiakiem. Podobnie demagogiczna kampania obrony przed rzekomymi „atakami na Kościół” i to gorszymi niż za „komuny”. Pokrętna postawa niektórych biskupów w kwestii pedofilii i nadużyć seksualnych w Kościele.  

To są dziś kłopoty, jakie część naszej opinii publicznej ma z Kościołem instytucjonalnym w Polsce. Z jego triumfalizmem, paternalizmem, zamknięciem się na merytoryczne krytyki i polemiki, normalne w demokracji. Niewykluczone, że Franciszek jakoś do tych gorących tematów nawiąże. Ale na wiele bym nie liczył. W końcu wizyty ad limina służą przede wszystkim umocnieniu Kościołów lokalnych oraz pokrzepieniu serc i sumień kierujących nimi biskupów.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łomot, wrzaski i deskorolkowcy. Czasem pijani. Hałas może zrujnować życie

Hałas z plenerowych obiektów sportowych może zrujnować życie ludzi mieszkających obok. Sprawom sądowym, kończącym się likwidacją boiska czy skateparku, mogłaby zapobiec wcześniejsza analiza akustyczna planowanych inwestycji.

Agnieszka Kantaruk
23.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną