Czyj jest Krym?

Półwysep jak wyspa
Kilkuset Rosjan w stolicy Krymu wymachuje rosyjskimi flagami pod osłoną żołnierzy udających, że nie są Rosjanami. Każdy ma taki Majdan, na jaki zasłużył.
Rosyjscy żołnierze na zewnątrz ukraińskiej jednostki wojskowej w Pierewalnoje koło Sewastopola.
David Mdzinarishvili/Reuters/Forum

Rosyjscy żołnierze na zewnątrz ukraińskiej jednostki wojskowej w Pierewalnoje koło Sewastopola.

Nadmorska promenada w Jałcie.
Jane Sweeney/AWL Images/Corbis

Nadmorska promenada w Jałcie.

Jesteśmy poza polityką – odpowiadali ukraińscy żołnierze 34 Brygady w Pierewalnoje na pytanie, co zamierzają robić, gdy otoczyli ich komandosi z rosyjskich jednostek specjalnych. Przed bazą miejscowi zagłuszali ich okrzykami: „Rosija, Rosija!”. Pełno było rosyjskich flag, choć cywilów w sumie niewielu. Za to rosyjskich żołnierzy cały batalion, czyli około trzystu. Niektóre zachodnie media jeszcze do niedawna powtarzały, że nie można jednoznacznie stwierdzić obecności rosyjskich jednostek na Krymie, skoro ci żołnierze nie noszą rosyjskich emblematów. Ale ciężarówki, które ich tu przywiozły, miały rosyjskie numery.

Pod lufą pistoletu

Po zwycięstwie Majdanu w Kijowie i ucieczce do Rosji Wiktora Janukowycza przewodniczący parlamentu krymskiego Wołodymyr Konstantynow robił, co mógł, aby wyrwać półwysep spod kontroli Kijowa.

27 lutego niezidentyfikowani i uzbrojeni ludzie zajęli budynki parlamentu i rządu Krymu. Wywieszono rosyjskie flagi. Tego samego dnia deputowani Rady Najwyższej Autonomicznej Republiki Krymu, których wpuszczono do budynku, postanowili o rozpisaniu referendum w sprawie rozszerzenia niezależności Krymu, które ma się odbyć się 30 marca. Jednocześnie deputowani zwolnili ze stanowiska premiera Krymu Anatolija Mohyljewa. Nowym szefem rządu został Serhij Aksionow – lider partii Ruskoje Jedynstwo. Przywódca Tatarów krymskich Refat Czubarow oświadczył, że jego społeczność nie uznaje nowego rządu stworzonego de facto pod lufą pistoletu.

W piątek 28 lutego 150 dobrze wyposażonych żołnierzy bez oznaczeń na mundurach zajęło lotnisko cywilne w stolicy Krymu. Na wojskowych lotniskach lądowały rosyjskie samoloty transportowe, przyleciały również rosyjskie helikoptery szturmowe, a na drogach widziano przesuwające się kolumny transporterów opancerzonych. Równocześnie przed lotniskiem na straży stanęła grupa ok. 25 cywili z flagami Floty Czarnomorskiej.

Rosja długo przygotowywała swoją flotę do tego scenariusza. Mimo rdzewiejących już nieco jednostek ma ona dla Rosji duże znaczenie symboliczne. Powstała w latach 80. XVIII w., kiedy Imperium Rosyjskie zawładnęło półwyspem. Flota odgrywała duża rolę w czasie zimnej wojny. Po rozpadzie ZSRR kontrolę nad nią przejęła Ukraina, jednak część oficerów nie podporządkowała się nowemu zwierzchnictwu. Dopiero w 1995 r. zawarto porozumienie o podziale floty – 18,3 proc. jednostek dostało się Ukrainie, a 83,7 proc. pozostało pod dowództwem rosyjskim. Dodatkowo Rosja uzyskała prawo dzierżawy baz znajdujących się na Krymie do 2017 r. W 2010 r. prezydent Janukowycz podpisał tzw. porozumienia charkowskie – w zamian za obniżkę cen gazu przedłużył Rosjanom dzierżawę baz do 2042 r.

Spotkało się to z dużą krytyką ze strony ukraińskiej opozycji. Wielu ekspertów z niepokojem podkreślało, że rosyjskie jednostki na Krymie mogą być wykorzystane dla „ochrony ludności rosyjskiej” na Ukrainie. Potencjalnych ofiar do ratowania, czyli mieszkańców Krymu z rosyjskimi paszportami, ostatnio szybko przybywa. Trudno oszacować ich liczbę. Ukrywają się przed ukraińską władzą, bo ta zakazuje podwójnego obywatelstwa. W konsulacie Rosji w spisie jest 29 tys. osób. Nieoficjalnie mówi się, że rosyjskie paszporty może posiadać już 60 tys. mieszkańców dwumilionowego Krymu.

Wstążki św. Jerzego

Bratnia pomoc Moskwy dla rodaków na Krymie jeszcze w poniedziałek 3 marca nie doprowadziła do izolacji półwyspu, choć pojawiły się problemy komunikacyjne. W piątek wieczorem i w sobotę rano rejsy lotnicze zostały skasowane. Przy wjeździe drogowym na Krym ustawiono blokady.

Pociąg okazał się bezpieczny, choć już w Dżankoj, na pierwszej krymskiej stacji, widziałem na peronie patrol Kozaków w czarnych mundurach i charakterystycznych czapkach. Obserwowali wysiadających, ale do pociągu nie wchodzili. Pierwszych nieoznakowanych żołnierzy spotkałem w Symferopolu pod budynkiem rządu. Wśród nich stali cywile. Było to coś na kształt Majdanu pod pomnikiem Lenina, nawet z własnym oddziałem Samoobrony z metalowymi tarczami, tyle że osłaniany przez rosyjskich żołnierzy.

Przed Radą Najwyższą wiec, kilkaset osób. Na maszcie parlamentu flaga rosyjska. Z głośników leci patriotyczna rosyjsko-radziecka muzyka. Ktoś przyniósł zwoje wstążki św. Jerzego – tną i rozdają chętnym. Ta wstążka w czarno-pomarańczowe pasy to symboliczne odwołanie się do chwały rosyjskiego oręża. Noszą ją osoby akcentujące swoją prorosyjskość.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną