Ukraiński scenariusz dla Rygi?
Na Łotwie Rosja nie musi powtarzać scenariusza krymskiego, by doprowadzić do destabilizacji i paraliżu państwa.
Valsts kanceleja/ State Chancellery/Wikipedia

Tatjana Żdanok (na zdjęciu pierwsza od lewej) jest zwana pierwszą Rosjanką w Parlamencie Europejskim.
greensefa/Flickr CC by 2.0

Tatjana Żdanok (na zdjęciu pierwsza od lewej) jest zwana pierwszą Rosjanką w Parlamencie Europejskim.

– Można kochać Łotwę i popierać rosyjską politykę na Ukrainie – powiedział łotewski prezydent Andris Bērziņš w wywiadzie dla radia Baltkom. Dla wielu takie słowa płynące z ust głowy państwa to sygnał, że rosyjskie wpływy w najwyższych kręgach władzy w Rydze mogą być niepokojąco duże. Aivers Lembergs, burmistrz Ventspils i milioner, którego nieoficjalnie nazywa się skarbnikiem głowy państwa, mówił publicznie, że umieszczenie jednostek NATO na terytorium Łotwy będzie nową okupacją, podobną do tej, którą w 1940 r. rozpoczął ZSRR i która doprowadziła do aneksji republiki.

Jednocześnie brzmią głosy o poważnym ryzyku destabilizacji. Minister obrony Rajmonds Vejonis, cytowany przez Polskie Radio, mówił, że „Rosja próbuje zasiać ferment w krajach bałtyckich przy pomocy wyszkolonych prowokatorów”, podając przykład przedstawiciela mniejszości rosyjskiej, który publicznie oskarżył władze Łotwy o próby uciszenia Rosjan w tym kraju przy pomocy wojska. – Zagrożenie ze strony Rosji rośnie, ale jednocześnie nie można powiedzieć, że możliwe jest militarne wtargnięcie do regionu bałtyckiego – zastrzegał jednak później Vejonis, cytowany przez portal DELFI.

Zdaniem ekspertów, by doprowadzić do kryzysu na Łotwie, nie jest jednak wcale konieczny scenariusz militarny. – Jeśli Rosjanie chcą rozsadzić NATO od wewnątrz, unikając zastosowania art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, to Łotwa jest z ich punktu widzenia idealnym miejscem, żeby to zrobić – ocenia ekspert zajmujący się polityką wschodnią. – Nie są potrzebne żadne czołgi ani nawet „zielone ludziki”, żeby wciągnąć Łotwę pod bezpośrednią kontrolę Moskwy i uczynić z niej rosyjskie narzędzie wewnątrz NATO i UE.

Dzielna Tatjana

Obywatelką Łotwy jest Tatjana Żdanok, zwana pierwszą Rosjanką w Parlamencie Europejskim. Zażarcie antyłotewska i antyzachodnia, niczym lwica broni mniejszości rosyjskiej, Związku Sowieckiego i rosyjskiego punktu widzenia. Jest stałą bywalczynią rosyjskich telewizji, w których demaskuje obłudę Zachodu i wychwala uczciwość referendum na Krymie, podczas którego była obserwatorką. Jest świetnym przykładem i projekcją tego, jak słabość państwa łotewskiego potencjalnie można wykorzystywać nie tylko przeciwko niemu, ale także przeciwko UE i NATO.

A słabość państwa jest, przynajmniej w pewnym stopniu, konsekwencją polityki Rygi. Dwumilionowa Łotwa ma największą mniejszość rosyjską spośród państw bałtyckich. Oficjalnie to ok. 26 proc., jednak to zaniżone cyfry, biorąc pod uwagę fakt, że w kraju żyje potężna (stosunkowo) grupa bezpaństwowców. Ok. 300 tysięcy mieszkańców nie posiada pełni praw, w tym prawa wyborczego, i legitymuje się paszportem bezpaństwowca. To głównie przedstawiciele sowieckiej ludności napływowej, która po upadku ZSRS nie spełniła wysokich wymogów niezbędnych do uzyskania obywatelstwa, przede wszystkim nie zdała egzaminu z języka łotewskiego. De facto są obywatelami drugiej kategorii, dla których zamknięta jest np. długa lista zawodów.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną