Świat

Upadek wicepapieża

Koniec kariery kardynała Tarcisio Bertone

Przyszły papież - kardynał Jorge Mario Bergoglio z kardynałem Tarcisio Bertone podczas ceremonii beatyfikacyjnej w Chimpay w Argentynie, 2007 r. Przyszły papież - kardynał Jorge Mario Bergoglio z kardynałem Tarcisio Bertone podczas ceremonii beatyfikacyjnej w Chimpay w Argentynie, 2007 r. Rio Negro
Drugi człowiek w Watykanie Benedykta XVI, kard. Tarcisio Bertone, liczył na wygodną emeryturę. Ale niewykluczone, że pisana mu zwykła cela.
Watykan kipi dziś od plotek o Bertone, które komentowane są chętnie przez rzymskich watykanistów.Wikipedia Watykan kipi dziś od plotek o Bertone, które komentowane są chętnie przez rzymskich watykanistów.

Młyny watykańskie mielą powoli. Tak jest i w sprawie kardynała Bertone. Niemiecki tabloid „Bild” napisał kilka tygodni temu, że kardynał sprzeniewierzył 15 mln euro, nakazując w grudniu ub.r. przelanie tej sumy z banku watykańskiego IOR na konto firmy Lux Vida, produkującej religijne seriale i filmy. Jej właściciel Ettore Bernabei jest dobrym znajomym kardynała, był dyrektorem włoskiej telewizji publicznej RAI, należy do włoskiej chadeckiej elity towarzysko-politycznej.

Bertone odrzuca zarzuty. Watykan – ustami rzecznika ks. Federico Lombardiego – oznajmił, że żadne dochodzenie w tej sprawie się nie toczy. – W jakiekolwiek procesy przeciw kardynałowi Bertone nie wierzę – stwierdza Piotr Kowalczuk, wieloletni rzymski korespondent prasy polskiej. – Watykan może pod Franciszkiem się reformuje, uskromnia, ale unikanie wszelkich skandali dalej jest tam zasadą podstawową.

Luksusowy kardynał

Kard. Bertone kojarzy się od lat właśnie ze skandalami. Ledwo ucichła sprawa 15 mln, włoski tygodnik „Chi” zamieścił zdjęcia luksusowego lokum szykowanego dla dostojnika w Watykanie i Bertone wrócił na czołówki mediów. Ten były sekretarz stanu z lat 2006–13 planuje pędzić żywot zasłużonego emeryta na terenie Watykanu. Zakupił (za swoje pieniądze) ogromny apartament z tarasem na dachu w watykańskim Palazzo San Carlo. Łącznie 700 m kw. (Bertone twierdzi, że dwa razy mniej). Do obsługi kardynała i apartamentu mają być zatrudnione trzy zakonnice.

Obecny papież i jego sekretarz stanu kard. Pietro Parolin mieszkają skromnie w watykańskim hotelu Dom św. Marty. Mieszkanie Franciszka ma 70 m kw. Papież nie tylko mówi o Kościele ubogim dla ubogich, ale też próbuje go realizować. Niedawno zdymisjonował niemieckiego biskupa, który na renowację swej rezydencji wydał bez zgody wiernych ponad 30 mln euro.

Watykan kipi dziś od plotek o Bertone, które komentowane są chętnie przez rzymskich watykanistów. Częściowo wynika to z polityki informacyjnej samego Watykanu. A właściwie jej braku. Dopiero gdy wybucha skandal, kościelna służba prasowa rzuca się gasić medialny pożar. Po publikacji newsa o apartamencie Bertone udzielał wywiadów, broniąc się, że to atak wrogów jego samego i Kościoła. Rzekomo nielegalna transakcja ze spółką telewizyjną miała aprobatę nadzoru kościelnego i bankowego.

A apartament? Przecież papież Franciszek mnie lubi, oświadcza Bertone mediom, nadajemy na tej samej fali, dzwonił do mnie z wyrazami solidarności. Zweryfikować tych słów się nie da, bo kto będzie pytał Franciszka, czy rzeczywiście telefonował do kardynała? Rzecznik ks. Lombardi odpowiedział w swoim stylu: „Nie mam nic więcej do powiedzenia”. Koło się zamyka. Co gorsza, media nie mogą też liczyć na bezstronne informacje od watykańskich prałatów, bo niektórzy z nich są z Bertonem skonfliktowani, często na tle osobistych ambicji.

Bertone, ur. w 1934 r. w wielodzietnej rodzinie rolniczej, zrobił efektowną karierę kościelną. Był m.in. sekretarzem papieskiego „ministerstwa ortodoksji”, czyli Kongregacji Nauki Wiary, badającej prawomyślność katolickich teologów. To właśnie wtedy współpracował ściśle z kardynałem Josephem Ratzingerem, szefem Kongregacji.

Ratzinger już jako Benedykt wybrał Bertonego na sekretarza stanu. To drugie stanowisko w watykańskiej hierarchii władzy i wpływu, papieski „premier”. Przed Bertonem sekretarzem był Angelo Sodano, przez wiele lat służący Janowi Pawłowi II. Ale Bertone nie był zawodowym watykańskim dyplomatą jak Sodano. Mówił prócz włoskiego czterema ważnymi językami europejskimi, ale nie po angielsku (Benedykt ponoć pocieszał go, że Helmut Kohl też nim nie władał).

Gdy Benedykt XVI ustąpił z urzędu, Bertone żegnał go niemal ze łzami w oczach. Wcześniej pofatygował się do Bydgoszczy, by wziąć udział w inauguracji tamtejszego ośrodka studiów nad myślą Ratzingera, a prezydent Lech Kaczyński udekorował go Orderem Zasługi RP. W Watykanie kardynał przyjął przedstawicieli Radia Maryja i TV Trwam na czele z o. Tadeuszem Rydzykiem. Bardzo chwalił jego media za odwagę w ewangelizacji Polaków.

Z wykształcenia prawnik, z powołania salezjanin. Ostatni przed Bertonem zakonnik sekretarz stanu służył papiestwu w XIX w. Ratzinger nie przepadał jednak za dyplomatami. – Za Jana Pawła II nuncjusze byli w Pałacu Apostolskim zawsze mile widziani – opowiadał po nominacji Bertonego rzymski watykanista Giovanni Cardinale (POLITYKA 37/06). – Ratzinger chciał mieć nie tylko nowego sekretarza stanu, ale też kogoś jak on sam, o zacięciu bardziej duszpasterskim niż dyplomatycznym. Priorytetem miały być sprawy religijne, w tym zbliżenie z prawosławiem. Ale polityka jest nieubłagana. Przypomniała o sobie, gdy wybuchły protesty przeciwko ratyzbońskiemu przemówieniu papieża Ratzingera odebranemu w świecie muzułmańskim jako antyislamskie.

Bertone szybko spodobał się Włochom. To kibic piłkarski z rubasznym poczuciem humoru: „Klonowanie? Tak, jeśli dzięki temu powstanie kopia Claudii Cardinale”. Ale także wojowniczy konserwatysta. Wzywał do ekskomunikowania dilerów narkotyków i bojkotu książek Dana Browna za „brednie o życiu Jezusa”. Atakował media, że koncentrują się na skandalach pedofilskich w Kościele, a milczą o kościelnym dziele miłosierdzia. Bronił tezy, że to nie celibat popycha niektórych duchownych do pedofilii, tylko homoseksualizm, a w ogóle pedofilia to choroba, na którą choruje zaledwie garstka księży.

Wicepapież

Gdy pracował z Ratzingerem w Kon­gregacji, dostał trudną misję dotyczącą zbuntowanego biskupa z Afryki Emmanuela Milingo. Duchowny wziął ślub z Koreanką w sekcie wyznawców Sun Myung Moona i założył organizację żonatych księży zwalczającą przymusowy celibat. Misja zakończyła się fiaskiem, a Milingo ostatecznie został wydalony z kleru.

Bertone współpracował też z papieżem w sprawie tak zwanych lefebrystów. To odłam katolicyzmu odrzucający soborowe reformy przyjęte w połowie lat 60., w tym ekumenizm, wolność religijną i kolegialność w Kościele. Benedyktowi zależało na ugodzie. Gotów był przyznać mocno prawicowym i tradycjonalistycznym lefebrystom status tak zwanej prałatury osobistej (mają go członkowie Opus Dei). Ale i ta misja zakończyła się ostatecznie fiaskiem. Jeden z biskupów, z których Benedykt zdjął ekskomunikę nałożoną przez Jana Pawła II, okazał się antysemitą negującym historyczność Holocaustu. Sami lefebryści oświadczyli, że z Kościołem soborowym się nigdy nie pogodzą.

Skandale nie odkleiły się od kardynała, kiedy był już sekretarzem stanu (do października ub.r.). Trudno za sukces Bertonego uznać współpracę z rządem premiera Silvio Berlusconiego (2008–11). Berlusconi mógł popierać konserwatywny program Ratzingera-Bertonego, lecz Watykan nie mógł popierać wyczynów premiera od „bunga-bunga”. W Kurii Rzymskiej notowania kardynała spadały. Przybywało ludzi uważających Bertonego za autokratę, któremu nie wystarcza, że mówią o nim „wicepapież”, bo ma ambicje papieskie.

Mimo to Benedykt powierzył mu kolejne ważne stanowisko – szambelana (kamerlinga) dworu papieskiego, zarządcy majątku i dochodów Stolicy Apostolskiej. W tej roli Bertone współorganizował po dymisji Benedykta konklawe, z którego wyjdzie zwycięzcą kard. Bergoglio, papież Franciszek.

Mnożyły się pogłoski, że narasta konflikt Bertonego z wpływową grupą włoskich kardynałów: Camillo Ruinim, Angelo Sodano, Angelo Bagnasco. Temu ostatniemu nie mogło się podobać, że decyzją papieża Benedykta część spraw, którymi zajmowała się konferencja episkopatu Włoch pod przewodnictwem Bagnasco, przeszła w ręce sekretariatu stanu pod zarządem Bertonego. W polityce watykańskiej przymierza i kontrprzymierza prałatów są zawiłe. Plotka głosi, że wprawdzie Sodano i Bertone mocno się nie lubią, ale łączy ich z kolei niechęć do jeszcze innego purpurata, Angelo Scoli, mniej konserwatywnego niż Bertone i wymienianego przed dwoma ostatnimi konklawe w gronie potencjalnych papieży.

Vatileaks

Intrygi i wewnętrzne walki stanowią część historii Kościoła – pisze włoski dziennikarz śledczy Gianluigi Nuzzi w książce „Jego świątobliwość”, poświęconej skandalom i konfliktom w Watykanie za pontyfikatu Benedykta XVI. Ale nigdy dotąd nie wciągano tak bezpośrednio papieża w te wewnętrzne boje Kurii Rzymskiej, jak za czasów Tarcisio Bertone. W 2009 r. grupa kardynałów prosiła Benedykta, by go odwołał ze stanowiska. Benedykt odmówił i nie przyjął też dymisji kardynała, który skończył 75 lat, czyli osiągnął limit wieku urzędowania. Dwa lata później list do papieża napisał wpływowy jezuita i teolog Adolfo Nicolas, ostrzegając, że dobroczyńcy Kościoła twierdzą, iż „strach paraliżuje Watykan, a pieniądz kieruje działaniami pewnych pasterzy”. Benedykt polecił zbadać sprawę głębiej, co zwykle oznacza jej umorzenie.

Aż w końcu wybuchł największy skandal: Vatileaks. W 2012 r. do mediów zaczęły wyciekać dokumenty i informacje z Watykanu dotyczące złego zarządzania finansami Stolicy Apostolskiej. Wspomniany wyżej dziennikarz Gianluigi Nuzzi opublikował prywatny list kard. Bertonego, który krytykuje w nim raport innego dostojnika watykańskiego, abp. Carlo Mario Vigano, sporządzony dla Benedykta XVI. Raport ostrzegał papieża, że w państwie watykańskim źle się dzieje. Nepotyzm, klientelizm, niejasne, graniczące z korupcją transakcje przechodzące przez papieski bank IOR.

Raportu nie można było zignorować, bo Vigano miał dla Watykanu zasługi. Jako sekretarz zarządu Państwa Watykańskiego (2009–11) wyprowadził na plus watykański budżet. W trosce o budżet sugerował odbycie dyskusji o ewentualnej rezygnacji z euro w obliczu projektowanej unii bankowej państw strefy euro. W lutym 2012 r. do mediów dotarły dwa listy samego Vigano: do Benedykta i do Bertonego. Vigano prosi papieża, by nie wysyłał go jako nuncjusza do USA, o co zabiegał Bertone rozwścieczony raportem Vigano. Papież nie zmienia decyzji. Zarządza wewnętrzne dochodzenia w sprawie raportu. Bertone znów broni się przez atak: według niego te wszystkie rewelacje są wymysłem „kretów i żmij” w Watykanie.

W maju 2012 r. za kratki trafił papieski kamerdyner Paolo Gabriele, źródło watykańskich przecieków do mediów. Wykradał dokumenty z apartamentu papieża, któremu usługiwał. Bronił się, że działał dla dobra Kościoła, sygnalizując o „złu i korupcji” w Watykanie. Skazanego na półtora roku więzienia Gabrielego w grudniu 2012 r. odwiedził papież Benedykt i mu przebaczył. Kilka dni wcześniej specjalna komisja śledcza złożona z trzech kardynałów przedstawiła papieżowi swoje ustalenia. Musiały być bulwersujące, bo zaledwie dwa miesiące później Benedykt XVI zaskoczył świat, ogłaszając, że odchodzi z urzędu. I to był też koniec kariery „wicepapieża”.

książę Eulenburg

Polityka 27.2014 (2965) z dnia 01.07.2014; Świat; s. 49
Oryginalny tytuł tekstu: "Upadek wicepapieża"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną