Świat

Efekt skali

W batalii o stanowiska w PE Polacy lepsi od Włochów, Brytyjczyków i Francuzów

Jerzy Buzek, Czesław Siekierski, Danuta Hübner zostali szefami europarlamentarnych komisji, a Anna Fotyga (pierwsza z prawej) - podkomisji. Jerzy Buzek, Czesław Siekierski, Danuta Hübner zostali szefami europarlamentarnych komisji, a Anna Fotyga (pierwsza z prawej) - podkomisji. MSZ/epp group/Facebook/UE/POLITYKA / Flickr CC by 2.0
Raz na pięć lat po eurowyborach Bruksela huczy od plotek w sprawie nominacji. Z pierwszej batalii o stanowiska Polacy wyszli obronną ręką. Nasi europarlamentarzyści zostali szefami trzech komisji, jednej podkomisji i wiceprzewodniczącymi w ośmiu. Lepszy wynik mieli tylko Niemcy, gorszy – Włosi, Brytyjczycy i Francuzi.

Stąd ten sukces? Kilka powodów jest oczywistych – to efekt skali. Po części zawdzięczany go temu, że Polska jest jednym z największych krajów Unii, jeśli chodzi o liczbę ludności. Siła kraju w Unii Europejskiej wynika z wielu czynników, bardzo ważna jest oczywiście gospodarka. W parlamencie liczy się po prostu populacja i – zgodnie z proporcjami – co 15 europoseł pochodzi z Polski.

Częściowo zaważył też sam wynik eurowyborów – głosowanie w Polsce zdominowały dwa duże bloki: PO z PSL wysłały do Brukseli i Strasburga 24 europosłów, a PiS – 19. Gorsze wyniki w rozdziale stanowisk osiągnęły kraje, w których głosy się rozproszyły. Przykładowo Francja ma 74 deputowanych – o 20 więcej niż Polska - ale tylko dwóch przewodniczących komisji.

Ponadto polskie partie należą do znaczących frakcji w parlamencie – Platforma z ludowcami do największej Europejskiej Partii Ludowej (EPP), PiS – do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), którzy zajęli w tych wyborach trzecie miejsce.

Siłę frakcji pokazuje też porównanie SLD z Nową Prawicą. Partia Leszka Millera z pięcioma mandatami wzięła udział w podziale stanowisk, bo należy do dużej grupy Socjalistów i Demokratów (S&D). Janusz Korwin-Mikke nigdzie nie należy – i nic nie zyskał.

Te wszystkie czynniki sprawiają, że już na starcie polska grupa w europarlamencie mogła się bić w wadze ciężkiej. Ale największą rolę odegrało doświadczenie. Polscy eurodeputowani w ciągu ostatnich 10 lat nauczyli się poruszać w skomplikowanej grze o wpływy w Brukseli i Strasburgu.

W pierwszej kadencji po wejściu do Unii Polacy kierowali dwiema komisjami, dziś – czterema. Co więcej, delegacja PO-PSL postanowiła się w ogóle nie ubiegać o głównie ceremonialny fotel jednego z wiceszefów parlamentu, i skupić się na komisjach, które mają realny wpływ na to, co dzieje się w Unii. To tam wykuwają się rozwiązania, które stają się unijnym prawem. A dziś ponad połowa obowiązujących w Polsce przepisów powstaje na poziomie unijnym.

Nie tylko liczba komisji się liczy, ale też waga. Hiszpanie, którzy mają tę samą liczbę mandatów co Polska, obejmą komisję ds. równości kobiet i podkomisję ds. praw człowieka. To oczywiście ważne tematy, ale w tych dziedzinach Unia nie uchwala prawa dla państw członkowskich.

Komisja ds. przemysłu, badań naukowych i energii (ITRE), której będzie szefował Jerzy Buzek, będzie bardzo ważna przy promowaniu polskiego pomysłu unii energetycznej. Może też temperować ambicje Unii przy formułowaniu celów klimatycznych Unii, na czym zależy rządowi w Warszawie.

Z kolei komisja ds. konstytucyjnych (AFCO), którą obejmie Danuta Hübner (PO), odegra dużą rolę przy możliwych zmianach unijnych traktatów. Mogą być one konieczne, bo kraje strefy euro w wyniku kryzysu finansowego zacieśniają współpracę. Polsce chodzi o to, żeby przy tej okazji centrum decyzyjne w Unii nie przesunęło się do strefy, do której nie mamy szans dołączyć w tej kadencji.

Szefem komisji rolnictwa (AGRI) został Czesław Siekierski z PSL, a polityka rolna pozostaje największą częścią unijnego budżetu. Z kolei Anna Fotyga z PiS pokieruje podkomisją ds. bezpieczeństwa i obrony (SED), która w czasie konfliktu za naszą wschodnią granicą też zyskała większą wagę. 

Polski sukces w powyborczych układankach zbiega się ze wzrostem znaczenia Parlamentu Europejskiego w Unii. Traktat lizboński dał mu szersze uprawnienia – współdecyduje m.in. w sprawach rolnictwa, polityki energetycznej, imigracji i funduszy unijnych. Teraz polscy europosłowie muszą pokazać, że umieją te kompetencje wykorzystać.

A przed nami kolejna batalia o stanowiska – tym razem w Komisji Europejskiej.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną