Mer Lwowa wchodzi do gry o władzę na Ukrainie

Lwów na odsiecz stolicy
Największą niespodzianką wyborów na Ukrainie jest trzecie miejsce Samopomocy – partii mera Lwowa. Teraz w Kijowie ma ona godzić dwóch zwycięzców, którzy już zaczęli się kłócić.
Katolicka katedra w centrum odrestaurowanego Lwowa
Sean Gallup/Getty Images

Katolicka katedra w centrum odrestaurowanego Lwowa

Andrij Sadowy – mer Lwowa
Yurko Dyachyshyn/AFP

Andrij Sadowy – mer Lwowa

Złotousty blondyn o bladoniebieskich oczach, w dyskretnych okularach, ciemnym garniturze, spod którego wystaje ludowa koszula zdobiona haftami, tzw. wyszywanka, umie mówić tak, by go słuchano. Po ukraińsku, rosyjsku czy po polsku peroruje o europejskich wartościach, tolerancji, potrzebie gruntownych reform na Ukrainie, przejrzystych regułach gry w polityce, służbie społeczeństwu. Dużo mówi o Bogu i chrześcijańskiej demokracji, której ideałom jest wierny, choć na Ukrainie nie wiadomo do końca, co to znaczy.

46-letni mer Lwowa Andrij Sadowy ma powody do zadowolenia: jego partia Samopomoc zajęła trzecie miejsce w wyborach parlamentarnych, zgarniając 11 proc. głosów. Sukces jest tym większy, że nieoczekiwany. Jeszcze kilka tygodni temu lokalnemu ugrupowaniu ze Lwowa nie dawano szans na przekroczenie 5-proc. progu wyborczego. Teraz Samopomoc zapewne wejdzie do rządu, razem z Blokiem Petra Poroszenki i Frontem Ludowym Arsenija Jaceniuka.

Kłopot w tym, że partie prezydenta i premiera nie bardzo potrafią się ze sobą dogadać. Obie ogłosiły swoje zwycięstwo w wyborach. I obie – częściowo – mają rację. Politycznemu galimatiasowi winny jest system wyborczy odziedziczony po Wiktorze Janukowyczu. Połowa deputowanych wybierana jest proporcjonalnie z list partyjnych, a połowa większościowo – w okręgach jednomandatowych. W tym pierwszym głosowaniu nieznacznie zwyciężył Front Jaceniuka, za to w drugim Blok Poroszenki odrobił straty z nawiązką (nie bez przyczyny eksperci zwracali uwagę, że system mieszany wzmacnia głowę państwa).

W efekcie do Rady Najwyższej wejdzie 132 zwolenników prezydenta i tylko 83 premiera. Samopomoc Sadowego wprowadzi do parlamentu 34 deputowanych. Suma tych głosów to jeszcze nie większość rządowa, ale z tym nie będzie problemu, bo koalicję poprze też wielu posłów niezależnych.

– Naszą misją jest pojednanie Ukrainy, Wschodu i Zachodu – mówi POLITYCE mer Lwowa. Obiecuje zacząć od formułującej się koalicji. – Zrobimy wszystko, by Front Ludowy i Blok Poroszenki nie popadły w wyniszczający konflikt. Nasza partia będzie czuwać nad zgodą w rządzie – obiecuje lider Samopomocy. Nad głowami prezydenta i premiera krąży bowiem widmo konfliktu poprzedników – Wiktora Juszczenki i Julii Tymoszenko, którzy pogrzebali w niekończących się sporach dorobek pomarańczowej rewolucji i doprowadzili do przejęcia władzy przez Janukowycza. Sadowy przekonuje, że tym razem będzie inaczej.

Nowe twarze, stare zasady gry

Na czym opiera się wyborczy sukces Samopomocy, lokalnej partii powołanej do życia niespełna dwa lata temu? Największą sensacją okazały się wyniki wyborów w stolicy: w Kijowie młode ugrupowanie ze Lwowa zajęło pierwsze miejsce, dystansując doświadczonych graczy z Bloku Poroszenki i Frontu Jaceniuka. – Samopomoc to już ogólnoukraińska siła. Zagłosowano na nią nie tylko na zachodzie kraju, ale też w centrum i na północy. Silne jest zapotrzebowanie na nowe elity polityczne – wyjaśnia lwowski socjolog Oleksy Antypowycz. Partia Sadowego podkreślała, że na jej listach nie ma byłych deputowanych, a to na ukraińskiej scenie politycznej ewenement.

W 2012 r. popyt elektoratu na nowe twarze w polityce wywindował partię Swoboda. Na ukraińskich narodowców zagłosowało wtedy ponad 10 proc. wyborców (w Kijowie aż 18 proc.). W tych wyborach Swobodzie nie udało się przekroczyć progu wyborczego – jak widać, rolę „nowej twarzy” w ukraińskiej polityce można odegrać tylko raz.

Kim są te nowe twarze Samopomocy? Jedynką na liście wyborczej była 32-letnia lwowianka Hanna Hopko, dziennikarka i aktywistka społeczna, zaangażowana w kampanię antynikotynową na Ukrainie. Po Majdanie Hopko z ekspertami opracowywała „Reanimacyjny pakiet reform” dla państwa. – W pierwsze sto dni nasza frakcja zajmie się zlikwidowaniem parlamentarnych immunitetów, wniesie pod obrady projekt obniżenia podatków, poszuka pieniędzy na dokończenie budowy dziecięcego szpitala w Kijowie – obiecuje młoda deputowana. Na pytanie, skąd weźmie pieniądze na chore dzieci, skoro budżet Ukrainy świeci pustkami, Hopko zapowiada podwyższenie akcyzy na alkohol.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną