Barack Obama i republikanie: czy współpraca jest możliwa?

Kulawa Ameryka
Po wyborczej porażce demokratów Barack Obama nie zdoła zrobić nic poważniejszego na arenie krajowej w dwóch ostatnich latach swoich rządów.

Wobec dominacji republikanów w obu izbach Kongresu pozostaje mu tylko bronić się za pomocą weta, które może zastosować wobec każdej ustawy. Prawica nie jest aż tak silna, aby prezydenckie weto odrzucić, bo do tego potrzeba dwóch trzecich głosów w obu izbach. Jest więc szansa, że Obama obroni jedyną wielką zdobycz swej prezydentury, czyli reformę ubezpieczeń medycznych, oraz zablokuje ewentualne próby rozmycia ustawy dotyczącej banków, przyjętej po kryzysie finansowym 2008 r.

Jeśli Obama spełni swoją groźbę i dekretem zalegalizuje pobyt w USA 5 mln nielegalnych imigrantów, co do reszty zatruje stosunki prezydenta z republikanami, to paraliż legislacyjny jest pewny.

Obama znalazł się w takiej samej sytuacji, w jakiej byli jego dwukadencyjni poprzednicy: Reagan, Clinton i Bush jr. Oni też w ostatniej fazie rządów mieli przeciw sobie przewagę opozycji w obu izbach Kongresu. Jeśli prezydenci dogadywali się wtedy z Kongresem, uchwalano ustawy, ale tylko idące po myśli opozycji, jak pomoc dla bezrobotnych za Reagana czy ograniczenia zasiłków socjalnych za Clintona. Mimo to wcale im to nie zaszkodziło – przeciwnie, zbierali pochwały za umiejętność ponadpartyjnej współpracy i zachowali popularność.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj