Francja zakazała supermarketom wyrzucania niesprzedanego jedzenia
Wielkie sieci handlowe (o powierzchni większej niż 400 m kw.) nie będą już mogły niszczyć niesprzedanej, ale wciąż nadającej się do spożycia żywności.
Produkty z bliską datą przydatności do spożycia czy uszkodzonym opakowaniem będą musiały trafić do organizacji charytatywnych lub do rolników, którzy przerobią je na pasze dla zwierząt albo kompost.
Anthony Albright/Flickr CC by SA

Produkty z bliską datą przydatności do spożycia czy uszkodzonym opakowaniem będą musiały trafić do organizacji charytatywnych lub do rolników, którzy przerobią je na pasze dla zwierząt albo kompost.

W wielu wysokorozwiniętych krajach ludzie kupują za dużo, źle planują zakupy i nie pilnują terminów przydatności produktów, które już mają w lodówce.
fixlr/Flickr CC by 2.0

W wielu wysokorozwiniętych krajach ludzie kupują za dużo, źle planują zakupy i nie pilnują terminów przydatności produktów, które już mają w lodówce.

Produkty z bliską datą przydatności do spożycia czy uszkodzonym opakowaniem będą musiały trafić do organizacji charytatywnych lub do rolników, którzy przerobią je na pasze dla zwierząt albo kompost.

Nowe przepisy, które na razie przegłosowała niższa izba francuskiego parlamentu i które jeszcze musi zaaprobować Senat, wejdą w życie do lipca 2016 r. Sklepy, które się do nich nie dostosują, czeka grzywna do 75 tys. euro albo dwa lata więzienia dla właścicieli.

W trakcie debaty nad ustawą posłowie przypominali, że supermarkety wyrzucały do kontenerów wciąż dobrą żywność i polewały ją środkami chemicznymi, by nie nadawała się do spożycia.

Sieciom handlowym nie opłacało się przekazywać żywności ze względu na związane z tym podatki czy choćby brak precyzyjnych przepisów (kto i w jakim terminie ma przewozić wycofywaną ze sklepów żywność). Często ze względu na koszty przechowywania np. warzywa z plamami czy pęknięciami bardziej opłacało się zutylizować niż nadal trzymać w sklepie, licząc, że się sprzedadzą.

Statystyczny Francuz wyrzuca około 20 kg żywności rocznie. W ten sposób obok Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii Francja jest w czołówce unijnych krajów, które marnują jedzenie. Generalnie w wielu wysokorozwiniętych krajach ludzie kupują za dużo, źle planują zakupy i nie pilnują terminów przydatności produktów, które już mają w lodówce. Na śmietnikach lądują więc kilogramy jedzenia. Najwięcej przy okazji różnych świąt czy przedłużonych weekendów. W sumie w całej Unii Europejskiej rocznie marnuje się blisko 90 mln ton żywności.

Niemcy, którzy wyrzucają jedzenie jeszcze częściej niż Francuzi, kilka lat temu uznali, że największe straty mają restauracje i stołówki. Minister rolnictwa proponowała wówczas, aby w restauracjach można było zamawiać posiłki różnej wielkości. Pomysł jednak przepadł i inicjatywy nie udało się przeforsować w skali całego kraju.

Dzisiaj rząd zapowiada zlikwidowanie na niektórych produktach spożywczych nadruku „data minimalnej trwałości”. Twierdzi, że ludzie zbyt często mylą tę datę z informacją o terminie przydatności do spożycia i wyrzucają produkt. Tymczasem takie produkty jak herbata, sól, makaron, ryż czy kasze właściwie jeszcze długo po dacie minimalnej trwałości nadają się do spożycia.

Niemcy forsują swój pomysł w kraju i na terenie Unii. Co obok inicjatywy francuskiej jest krokiem w dobrym kierunku. Podobnie jak wprowadzenie w szkołach i firmach programów edukacyjnych na temat skutków marnowania żywności, które też francuska ustawa przewiduje.

Przy rosnącej liczbie potrzebujących i bezdomnych, których liczba np. w Paryżu w ciągu ostatniej dekady wzrosła o 84 proc., i przy stratach związanych z marnowaniem jedzenia, które w samej tylko Francji sięgają ponad 20 mld euro rocznie, szkolenia powinny być bardzo intensywne, a nowe przepisy jak najszybciej wprowadzone w życie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną