Kanada – współczesny raj dla lewaków

Miłość rządzi nami
Protesty, bo ustawa o eutanazji jest zbyt zachowawcza. Aborcja na zawołanie i uchodźcy witani z otwartymi rękoma. Gdyby Kanada nie istniała, lewica musiałaby ją sobie wymyślić.
W Toronto (na zdjęciu) z okazji Miesiąca Dumy powiewała wielka flaga reprezentująca środowiska LGBT.
Roberto Machado Noa/Getty Images

W Toronto (na zdjęciu) z okazji Miesiąca Dumy powiewała wielka flaga reprezentująca środowiska LGBT.

Mało gdzie poza Kanadą można spotkać policjantkę na służbie z taką ozdobą we włosach.
Zoran Milich/Getty Images

Mało gdzie poza Kanadą można spotkać policjantkę na służbie z taką ozdobą we włosach.

Pierre Trudeau (w środku), premier Kanady w latach 1968-84. To on pchnął Kanadę na liberalne tory.
Lavrytd/Wikipedia

Pierre Trudeau (w środku), premier Kanady w latach 1968-84. To on pchnął Kanadę na liberalne tory.

Kanadyjczycy do końca roku prawdopodobnie będą musieli się nauczyć nowych słów hymnu narodowego. Na razie drugi jego wers brzmi bowiem „Prawdziwie patriotyczna miłość rządzi wszystkimi Twoimi synami”, ale końcówka ma zostać oficjalnie zmieniona na „rządzi nami”, dzięki czemu pieśń stanie się neutralna płciowo. Modyfikacja została właśnie entuzjastycznie przyjęta w niższej izbie parlamentu (po półminutowej owacji spontanicznie odśpiewano nową wersję) i aby wejść w życie, czeka tylko na akceptację w senacie.

Poseł Mauril Bélanger, pomysłodawca tej zmiany, chwilę przed głosowaniem napisał na Facebooku, że odzwierciedla ona to, „czym Kanada stała się jako państwo”. Trudno się z nim nie zgodzić, bo północny sąsiad Stanów Zjednoczonych zdaje się wyrastać na najbardziej progresywny kraj świata.

1.

Zaledwie kilka dni po parlamentarnym głosowaniu w sprawie hymnu w Kanadzie legalna stać się miała eutanazja. To efekt zeszłorocznego wyroku Sądu Najwyższego, który jednomyślnie uznał dotychczasowe przepisy kryminalizujące ten zabieg za „niezgodne z fundamentami sprawiedliwości”. Wyrok został przyjęty z zadowoleniem przez związek zawodowy reprezentujący 80 tys. miejscowych lekarzy. Prowincja Quebec wprowadziła legalizujące eutanazję przepisy już w grudniu, a w reszcie kraju miało to nastąpić najpóźniej do 6 czerwca.

Parlament nie zdążył jednak z przegłosowaniem tej ustawy ze względu na opór posłów, z których najgłośniej protestowali nie przeciwnicy samego zabiegu, tylko parlamentarzyści uważający, że projekt jest... zbyt zachowawczy. Zgodnie z jego zapisami sztuczne przyśpieszenie śmierci przysługiwałoby jedynie pacjentom, których naturalny zgon i tak miałby nastąpić „w możliwej do przewidzenia przyszłości”, tymczasem krytycy ustawy chcieliby, żeby prawo do decydowania o swoim życiu miały również osoby, których choroby nie są śmiertelne, ale są dla nich źródłem cierpień nie do zniesienia. Premier Justin Trudeau uspokajał krytyków, że to tylko pierwszy krok i w przyszłości reguły będą mogły zostać rozluźnione.

Kolejny kanadyjski krok to legalizacja aborcji w całym kraju. Sąd Najwyższy co prawda już w 1988 r. uznał ustawę antyaborcyjną za niezgodną z konstytucją, ale konserwatywna Wyspa Księcia Edwarda, najmniejsza prowincja w kraju, przez lata uciekała się do różnych sztuczek prawnych, żeby tylko uniknąć otwarcia stosownej kliniki na swoim terytorium. Doszło nawet do tego, że lokalne władze opłacały własnym obywatelkom koszty wypraw aborcyjnych do sąsiednich prowincji. Wyspa Księcia Edwarda ugięła się dopiero po tym, jak lokalne organizacje pro-choice złożyły przeciwko niej pozew do sądu.

2.

Trudno doprawdy znaleźć dziedzinę, w której Kanada nie spełniałaby marzeń większości lewicowców na świecie. Od dwóch tygodni przed budynkiem parlamentu w Ottawie powiewa wielka tęczowa flaga, upamiętniająca czerwiec jako miesiąc dumy środowisk LGBT – choć jest to cykliczna impreza, to kolorowy proporzec pojawił się w tym miejscu po raz pierwszy. Ontario, czyli prowincji zamieszkanej przez niemal połowę wszystkich Kanadyjczyków, od trzech lat szefuje zadeklarowana lesbijka. W pierwszą niedzielę lipca obecny premier zostanie pierwszym urzędującym szefem rządu, który weźmie udział w Paradzie Równości. Członkowie rządu przy okazji przyznają, że gabinet rozważa oficjalne przeprosiny byłych pracowników wojska i służby cywilnej, którzy od lat 50. ubiegłego wieku byli dyscyplinarnie zwalniani po ujawnieniu homoseksualnej orientacji.

Radykalnego zwrotu we własnym programie musiała też dokonać na tej fali kanadyjska Partia Konserwatywna: podczas jej majowego kongresu aż dwie trzecie delegatów zagłosowało za prawem homoseksualistów do małżeństwa. Takie związki zostały już zresztą zalegalizowane przed dekadą, a obecnie – według Forum Research, jednego z największych kanadyjskich ośrodków badania opinii publicznej – popiera je 70 proc. Kanadyjczyków.

Podczas gdy w Europie politycy (szczególnie ci na wschodzie kontynentu) robią, co mogą, by zamknąć granice przed migrantami, Kanada dobrowolnie zwiększyła w tym roku limit zaproszonych Syryjczyków z 10 do 25 tys., a przybyszów na lotnisku witał osobiście premier. Rząd zapowiedział też, że przeznaczy dodatkowe 250 mln dol. na program ich integracji, a pieniądze zdobędzie, obcinając wydatki na zbrojenia.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną