Mieszkańcy Europy żyją w strachu – rozmowa z prof. Dianą Pinto

Wściekłość i strach
Rozmowa z prof. Dianą Pinto, historyczką idei, pisarką, o diasporach, islamistach i lękach we Francji i w Europie.
Muzułmanie modlący się na paryskiej ulicy
John van Hasselt/Corbis/Getty Images

Muzułmanie modlący się na paryskiej ulicy

Prof. Diana Pinto
Steinert/Ullstein Bild/Getty Images

Prof. Diana Pinto

Adam Szostkiewicz: – Mówi pani, że świat jest diasporą. Co to znaczy?
Prof. Diana Pinto: – Diaspory istnieją wszędzie i w ramach jednego państwa żyje dziś wiele osób pochodzących z innych państw, wiele narodowości współtworzy społeczeństwo. I to nie tylko w Europie czy USA, ale także w Afryce i Azji. Migracja między krajami afrykańskimi jest ogromna. Cały ten proces dotyczy nie tylko garstki szczęśliwców, ale też mas ludzi biednych.

Przestrzega pani zarazem, by nie idealizować diaspory.
Ten proces zaczął się, gdy przyjęto, że duże grupy etniczne czy religijne w diasporze przyczyniają się do dobrobytu państw macierzystych. Na przykład dzięki temu, że diaspora irlandzka przysyła pieniądze do Irlandii, a polska w USA wspiera rodaków z ojczyzny. Mówiąc, że nie należy idealizować diaspory, mam na myśli to, że przechowuje ona najbardziej skrajny etniczny nacjonalizm.

Pierwotnie słowo diaspora dotyczyło rozproszenia Żydów.
To był inny przypadek. Ta diaspora istniała już dwa tysiące lat przed utworzeniem Państwa Izrael. Jego powstanie miało oznaczać, że diaspora przestaje istnieć. Tymczasem w żydowskich dyskusjach o tożsamości słyszymy, że państwo żydowskie jest czynnikiem historycznie ograniczonym, a do istoty żydowskości należy życie w diasporze.

To jak pani zareagowała na wezwanie premiera Netanjahu, by Żydzi mieszkający we Francji, którzy przestali się tam czuć bezpieczni, przenieśli się do Izraela?
Niech Netanjahu pilnuje swoich spraw. Żydzi w świecie zachodnim mogą swobodnie wybierać kraj zamieszkania. Tej wolności może nie ma nieliczna grupa Żydów w Iranie, martwimy się sytuacją Żydów w Jemenie, ale Żydzi francuscy mogą się sami wypowiedzieć, gdzie chcą żyć i czy czują się bezpieczni.

A są bezpieczni?
Sądzę, że każdy mieszkaniec Francji, nie tylko Żydzi, może czuć się zagrożony od czasu ataków terrorystycznych w listopadzie zeszłego roku. Terroryści islamscy zabijają Francuzów, ostatnio francuskiego księdza katolickiego, co wstrząsnęło społeczeństwem ponad różnicami światopoglądowymi. Problem polega nie na tym, czy Żydzi powinni uciekać z Europy, tylko w jaki sposób Europa ma sobie radzić ze zmasowanym atakiem na samą siebie.

Czy do społeczności muzułmańskiej we Francji też odnosi się pani przestroga?
Może się okazać, że młodzi Arabowie żyjący w Algierze są dziś bardziej wolni i otwarci niż ich kuzyni we Francji, którzy w swych poszukiwaniach tożsamości sięgają po hidżab, muzułmańską pobożność, nie mówiąc już o islamskim radykalizmie. Idealizacja, o jakiej mówię, polega na tym, że patrzymy na diaspory jak na piękne orchidee rozkwitające w egzotycznych środowiskach i sądzimy, że zawsze gotowe są służyć krajowi rodzinnemu. A tak nie jest.

Jak to się ma do pani osobistych doświadczeń?
Wspomniałam, że bycie Żydem w świecie zachodnim nie jest przykładem diaspory w takim znaczeniu jak bycie Hindusem obywatelem Emiratów czy Irlandczykiem w Ameryce. Moja rodzina żyła w Europie od wielu stuleci. Państwo Izrael powstało równolegle z moją egzystencją, lecz ja nie jestem obywatelką Izraela. Ludzie niekiedy zrównują Żydów z obywatelami Izraela, co powoduje zamęt pojęciowy. To nie znaczy, że jestem przeciw Izraelowi. Relacje między Żydami są bardziej skomplikowane. Są wśród nich tacy, którzy uważają się za Izraelczyków mieszkających za granicą, i tacy, którzy kontynuują swoje tradycje, żyjąc w diasporze. To nie Izrael ją stworzył, to ona stworzyła Państwo Izrael.

Jak Francja powinna sobie radzić z obecnym wyzwaniem?
Trzeba odnaleźć poczucie jedności narodowej. Dawniej ludzie myśleli, że niebezpiecznie jest w Paryżu czy Nicei, ale okazuje się, że niebezpiecznie może być wszędzie, gdyż wszędzie są muzułmanie. To naderwało więź społeczną i temu musimy się przeciwstawić. Potrzebujemy poczucia szerszej wspólnoty i stanięcia po jej stronie tutejszych muzułmanów. To się zaczyna dziać. Są marsze, są wypowiedzi: jestem muzułmaninem, ale nie mam nic wspólnego z tymi potworami.

Ale sytuacja polityczna jest płynna.
Owszem, zbliżają się wybory prezydenckie, rosną wpływy skrajnej prawicy. Uderzyło mnie jednak, że prawica, nawet skrajna, nie domaga się wprowadzenia państwa policyjnego. To oznacza, że zdajemy sobie sprawę, iż ograniczenie praw obywatelskich i praworządności byłoby spełnieniem marzeń fundamentalistów, którzy chcą rzucić Francję na kolana. Nawet Marine Le Pen używa spokojnego języka. Tymczasem państwo sprawia wrażenie, że nie wie, jak skutecznie walczyć z obecnym terroryzmem.

To brzmi niepokojąco.
Zwłaszcza że terroryści ukrywają się często pod maską normalnych obywateli i ostro krytykują tzw. Państwo Islamskie, a potajemnie z nim współpracują. Sytuacja jest niebezpieczna. Symbolem mogą być nawet plaże normandzkie, od których niedaleko mieszkam. Postawiono w ich rejonie bariery i zapory z wielkich głazów, aby udaremnić ewentualny zamach za pomocą jakiegoś pojazdu.

Czy francuskich muzułmanów można uznać za diasporę?
Ci z nich, którzy przyłączają się do Państwa Islamskiego, nie marzą o powrocie do Algierii, Maroka czy Tunezji. Szukają w dżihadyzmie nowej tożsamości. Więc mówienie o diasporze nie ma tu sensu. Dla innych muzułmanów… no cóż, trudno jest dziś być młodym Arabem we Francji. Ludzie patrzą na ciebie przestraszeni. Po prostu się boją. A przy tym rozumieją, że francuscy Arabowie są ich współobywatelami.

To niełatwe dla Francuzów, ale też dla Niemców. Czy kanclerz Merkel, godząc się na przyjęcie ponad miliona uchodźców do Niemiec, postąpiła słusznie?
Sądzę, że słusznie. Mówiła w poczuciu obowiązku i z nakazu sumienia. Niemcy przyjęcie uchodźców traktowali jako rodzaj pokuty za to, co spotkało z niemieckich rąk Żydów i inne narody. Potrafiła przekonać do swego stanowiska własną partię, a społeczeństwo, z małymi wyjątkami, zareagowało pozytywnie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną