Komentator „Washington Post” o sytuacji powyborczej w USA

Ameryka chora na Trumpa
Rozmowa z Jacksonem Diehlem, czołowym komentatorem „Washington Post”, o powyborczym szoku w Stanach Zjednoczonych.

Smutek i rozpacz przeciwników Donalda Trumpa
Rick Wilking/Reuters/Forum

Smutek i rozpacz przeciwników Donalda Trumpa

Jackson Diehl, publicysta dziennika „Washington Post”
AN

Jackson Diehl, publicysta dziennika „Washington Post”

Tomasz Zalewski: – I co teraz będzie?
Jackson Diehl: – Uczciwie powiem, że nie wiemy, jak to wszystko się dalej potoczy, jak będzie się rozwijać sytuacja w kraju i jak będzie wyglądać nasza rola na świecie. Zwycięstwo Trumpa kieruje Amerykę w nieznane.

Dlaczego Hillary Clinton przegrała na ostatniej prostej?
Najprościej mówiąc: to był rok buntu przeciw establishmentowi. Bardzo trudno jest wygrać jednej partii trzy wybory prezydenckie z rzędu. Gospodarka wzrasta powoli i 60–70 proc. Amerykanów uważa, że kraj nie podąża w dobrym kierunku. Wielu nie jest zadowolonych ze swej sytuacji ekonomicznej. Hillary jest w Waszyngtonie wystarczająco długo, aby postrzegano ją jako uosobienie status quo. Prowadziła dość dobrą kampanię, ale prześladowały ją błędy, które zrobiła jako sekretarz stanu, przede wszystkim z e-mailami. Nie był to wielki skandal, ale wyolbrzymili go jej oponenci.

Czy wobec rewolty przeciw establishmentowi jej głównym błędem nie było prowadzenie kampanii pod hasłami kontynuacji? Przekonującej wyborców, że jej rządy będą „trzecią kadencją” prezydentury Obamy?
Nie sądzę. Hillary nie mogła zdystansować się wobec Obamy. Była w jego gabinecie, odwoływała się do poparcia grup, które popierały Obamę. Potrzebowała ich głosów. Odcięcie się od Obamy by jej nie pomogło.

Jak się pan czuje jako redaktor gazety, która od tygodni niesłychanie ostro atakowała Trumpa jako pompatycznego ignoranta, którego porywczy temperament dyskwalifikuje jako prezydenta USA? Jego obóz odpowiadał, że jesteście częścią medialnego establishmentu, który nie traktował go sprawiedliwie...
Jestem dumny z tego, co robiliśmy, zwracając uwagę na to, jakim zagrożeniem dla naszego systemu politycznego, amerykańskiego przywództwa w świecie i dla naszych podstawowych wartości jest Trump. Mam satysfakcję, że to robiliśmy, ale, niestety, nie przekonaliśmy wystarczającej liczby osób. Fakt, że został prezydentem, na pewno nie zmieni naszych poglądów na jego temat. I naszej determinacji, aby rozliczać go z tego, co mówi i robi.

Niektórzy nazywają Trumpa faszystą albo protofaszystą. Czy taki określenia są uzasadnione?
Trump jest populistą i demagogiem. Jak często bywa u populistów i demagogów, nie ma wielkiego respektu dla demokratycznych norm polityki i czasem dla prawa. Nie sądzę, by można go było porównywać do Hitlera czy innych faszystów z lat 30. Jest raczej podobny do wielu dzisiejszych przywódców na świecie, w tym i na Zachodzie, którzy wygrali wybory na populistycznych hasłach i nie mają poszanowania dla norm demokracji. Zobaczymy, jak to wygląda w wypadku Trumpa. To wielka niewiadoma.

Były doradca Obamy Van Jones powiedział, że Trump to negatywna reakcja białej Ameryki na czarnoskórego prezydenta i ewolucję kraju w kierunku wielorasowej i wielokulturowej mozaiki. Czy nie obawia się pan zaostrzenia konfliktów na tym tle?
Bardzo się tym martwię, bo mamy już w USA mnóstwo napięć rasowych w ostatnich latach, w tym incydentów między policją a Afroamerykanami. Wiele retoryki Trumpa kierowało się przeciw mniejszościom i jeśli nadal będzie się on zachowywać w ten polaryzujący sposób, może być dość niebezpiecznie.

Media krytykowały Trumpa także za jego temperament, skłonność do ulegania prowokacjom, co nie rokuje dobrze, jak będzie miał dostęp do kodów atomowych.
Nawet exit polls po głosowaniu we wtorek potwierdziły, że większość Amerykanów martwi się jego porywczością i uważa, że z tego powodu nie powinien być prezydentem.

Ale on wygrał wybory. W takim razie nawet część wyborców, którzy na niego głosowali, uważa, że nie nadaje się on na prezydenta? Schizofrenia?
Zgadza się, tak wykazały exit polls.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną