Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Sąd podtrzymał wyrzucenie Jeana-Marie Le Pena z partii. To „salomonowy wyrok”

Jean-Marie Le Pen Jean-Marie Le Pen Rémi Noyon / Flickr CC by 2.0
Le Pen uwłaczał pamięci ofiar Holokaustu, który nazwał „detalem” w dziejach II wojny światowej.

Marine Le Pen może być zadowolona. Decyzją sądu jej ojciec, założyciel i wieloletni lider skrajnie prawicowego francuskiego Frontu Narodowego, ma pozostać poza partią, z której został wykluczony na wniosek córki w zeszłym roku. 88-letni Jean-Marie Le Pen musiał odejść, bo partia cierpiała wizerunkowo wskutek jego ekstremalnych wypowiedzi publicznych.

Jean-Marie Le Pen balastem dla córki

Le Pen uwłaczał pamięci ofiar Holokaustu, który nazwał „detalem” w dziejach II wojny światowej. Odebrano to jako antysemityzm. Muzułmanów modlących się na ulicach Paryża z braku miejsca w meczetach porównał do nazistowskich okupantów. Wychwalał reżim marszałka Petaina, kolaborujący podczas ostatniej wojny z III Rzeszą.

Córka Le Pena podzielała jego antyimigranckie nastawienie, ale doszła do wniosku, że ekstremizm ojca skazuje Front Narodowy na rolę pariasa w polityce francuskiej. A Marine Le Pen ma ambicje prezydenckie, więc ojciec zaczął być dla niej politycznym balastem. Le Pen senior nie pogodził się z usunięciem go z partii. Czwartkowa decyzja sądu kończy pod względem prawnym ten polityczno-ambicjonalny spór w rodzinie.

Ale niekoniecznie kończy go politycznie. Sąd uznał wprawdzie, że ojciec założyciel mógł zostać pozbawiony członkostwa, lecz należy mu się funkcja honorowego przewodniczącego partii, z której został wydalony, bo statut Frontu Narodowego nie stwierdza wyraźnie, że tę funkcję musi pełnić członek partii. A zatem Le Pen będzie miał prawo brać udział w zgromadzeniach partyjnych. Można to rozstrzygnięcie uznać za przysłowiowy salomonowy wyrok, lecz jego konsekwencje polityczne nie są jasne.

Marine Le Pen prezydentką Francji?

Jasne jest za to, że tak czy owak córka rośnie w polityczną siłę. Politycy innych partii traktują coraz poważniej scenariusz, w którym w przyszłym roku będą się musieli zmierzyć z Marine Le Pen, nawet w ewentualnej drugiej turze. Obecny premier Manuel Valls ostrzegł, że Marine może wręcz wygrać wybory prezydenckie. Ostrzeżenia takie na razie nie znajdują potwierdzenia w sondażach przedwyborczych, ale od czasu Brexitu i zwycięstwa Trumpa wiarygodność sondaży maleje.

Zwycięstwo Le Pen byłoby kolejnym ciężkim, jeśli nie śmiertelnym, ciosem zadanym powojennemu status quo w polityce europejskiej i zachodniej. Córka Le Pena zapowiada, że może wejść w sojusz z Trumpem i Putinem. Los Unii Europejskiej może zależeć od tego, czy Francja zatrzyma marsz po władzę prawicowych populistów w jej obrębie.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną