Trump mianował nowego sekretarza stanu. My się boimy, a Amerykanie mają nadzieję
Nic nie wiemy o tym, jaki jest światopogląd Tillersona, co rozumie z geopolityki, czy zna historię krajów, które odwiedzał, i co myśli o Europie i NATO.
Rex Tillerson
Donald Trump/Facebook

Rex Tillerson

Donald Trump nie przestaje zadziwiać. Nominację na sekretarza stanu w jego gabinecie otrzymał Rex Tillerson, dyrektor (CEO) Mobil Exxon, największego koncernu naftowego na świecie, nieposiadający żadnego doświadczenia nie tylko w dyplomacji, lecz w ogóle w służbie państwowej – cała jego zawodowa kariera upłynęła w macierzystej formie.

Mobil Exxon od dawna inwestuje w Rosji. Tillerson, zanim został szefem koncernu, kierował jego rosyjskimi interesami, dostał od Putina Order Przyjaźni, wymieniał z nim uśmiechy i krytykował sankcje USA za napaść na Ukrainę, które dotknęły także naftowego potentata z Teksasu.

Rex Tillerson – „przyjaciel Putina” 

Trump wychwala swego nominata jako „światowej klasy gracza”, którego kwalifikacje na sekretarza stanu mają polegać na tym, że od lat negocjuje i zawiera umowy handlowe z przywódcami obcych krajów. Podobnie jak sam prezydent elekt, który najwyraźniej uważa, że stosunki międzynarodowe sprowadzają się do gry interesów ekonomicznych.

Nic nie wiemy o tym, jaki jest światopogląd Tillersona, co rozumie z geopolityki, czy zna historię krajów, które odwiedzał, i co myśli o Europie i NATO. Czy obchodzą go prawa człowieka i wspieranie demokracji, co – jak można podejrzewać – raczej nie obchodzi przyszłego prezydenta?

Tillerson to kolejna nominacja Trumpa, po której mróz przechodzi po kościach, bo wcześniej mianował on doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego generała Mike’a Flynna, który siedział obok Putina na bankiecie i występował w rosyjskiej telewizji – a nie zaprasza się tam osób nieżyczliwych polityce Kremla.

Czy będą problemy z zatwierdzeniem nominacji w Senacie?

Związki szefa Mobil Exxon z Rosją mogą utrudnić zatwierdzenie nominacji przez Senat. W nowym Kongresie Republikanie mają tam minimalną przewagę – 52 do 48 – więc przy solidarnym głosowaniu Demokratów przeciwko wystarczy opozycja dwóch–trzech Republikanów, by Trump musiał szukać alternatywy dla „światowego gracza”. A dwaj prominentni senatorowie republikańscy, John McCain i Marco Rubio, krytycznie ocenili już wybór Trumpa.

Jednocześnie jednak nominację Tillersona pochwalili, co ciekawe, inni znani politycy republikańscy, nienależący wcale do fanów prezydenta elekta: byli sekretarze stanu James Baker i Condoleezza Rice oraz były szef Pentagonu, Robert Gates.

Dwojga ostatnich nigdy nie można było posądzać o złudzenia i ustępliwą postawę wobec Rosji. Pochwalne głosy tego rodzaju, odzywające się nawet spoza GOP, można odczytywać dwojako. Z jednej strony jako wyraz amerykańskiego optymizmu – udzielmy kredytu zaufania nowemu prezydentowi, jaki by on nie był, bo nie należy pogłębiać podziałów.

Albo węziej – jako wyraz nadziei, że menadżer, biznesmen w roli szefa dyplomacji znajdzie może jakieś nowatorskie sposoby poradzenia sobie z kłopotami, które Ameryka ma dziś na tylu frontach – z Chinami, Bliskim Wschodem itd. – skoro tradycyjne metody zawodzą?

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną