Prawosławni staliniści na zapleczu Kremla

Józefie, módl się za nami
Prawosławni staliniści, choć nieliczni w samej Cerkwi, są dziś zapleczem intelektualnym Kremla. Według nich Rosja przetrwa tylko wtedy, gdy jej władcy będą mieli ręce po łokcie we krwi.
Rosyjscy weterani oddają hołd Stalinowi w 136. rocznicę urodzin dyktatora.
Pavel Golovkin/AP/EAST NEWS

Rosyjscy weterani oddają hołd Stalinowi w 136. rocznicę urodzin dyktatora.

Lider nacjonalistycznych Nocnych Wilków Aleksander Załdostanow i ideolog nowej Rosji Aleksander Prochanow
Alexander Ryumin/Tass

Lider nacjonalistycznych Nocnych Wilków Aleksander Załdostanow i ideolog nowej Rosji Aleksander Prochanow

audio

AudioPolityka Justyna Prus - Józefie módl się za nami

Ikona: w centrum stoi Józef Stalin w białym mundurze, nad nim Maria z Dzieciątkiem w otoczeniu aniołów, po obu stronach ustawieni w szeregach sowieccy marszałkowie – zwycięscy dowódcy z drugiej wojny światowej. Przed takim obrazem odprawiono w muzeum „Prochorowskie pole” nabożeństwo za dusze żołnierzy, którzy zginęli w walkach na Łuku Kurskim, jednej z największych bitew pancernych w historii. To ikona „Matki Boskiej Państwowej”, której pomysłodawcą był Aleksandr Prochanow, pisarz i naczelny nacjonalistycznej gazety „Zawtra”. Cerkiew odcięła się od ikony, ale pomysł umieszczania Stalina na świętych obrazach bynajmniej nie należy w Rosji do rzadkości.

Aleksandr Prochanow – zagorzały stalinista-imperialista – przez całe lata po rozpadzie Związku Radzieckiego zepchnięty na margines debaty, cierpliwie czekał. I być może odczytał rosyjską duszę lepiej niż tłumy intelektualistów. Prochanow nadaje dziś ton niejednej dyskusji i to nie tylko na łamach swojej gazety i w dziesiątkach, a może setkach portali poświęconych „Noworosji”, „Ruskiemu mirowi” i „Rosyjskiej wiośnie”. Regularnie gości w widowiskowych talk-show politycznych w państwowej telewizji, a w mediach regionalnych pojawia się jako „wybitny gość” i znawca tematów wszelkich.

Prochanow jest również założycielem think tanku Klub Izborski, który po aneksji Krymu i wojnie w Donbasie mieni się najbardziej wpływowym zapleczem intelektualnym obecnych władz. Zasiadają w nim myśliciele i działacze państwowi, wyznający, jak sami mówią, wartości konserwatywne. Oprócz Prochanowa i nadwornego ideologa Kremla Aleksandra Dugina na liście członków można znaleźć kremlowskiego doradcę ds. gospodarczych Siergieja Głazjewa czy ministra kultury Władimira Miedińskiego. Cóż więc ma do powiedzenia Prochanow na temat „świętości Stalina”?

„Czerwona epoka nie była pozbawiona duchowości (…), co potwierdziły czasy wojny. Bo zwycięstwo 1945 r. jest uważane także przez współczesną Cerkiew za zwycięstwo mistyczne, religijne. (…) A jeśli było to święte zwycięstwo, więc i ludzie, którzy je odnieśli, mają swój udział w świętości, może nawet są świętymi” – to słowa Prochanowa z grudnia 2012 r. z wyjazdowego posiedzenia Klubu Izborskiego. „[druga wojna światowa] to nie była wojna o terytorium, o ideologię, geopolityczną dominację. Była to wojna głęboko religijna, kosmogoniczna, w której starły się siły światła i siły ciemności” – przekonywał Prochanow, a następnie porównał ofiarę państwa sowieckiego do ofiary Chrystusa. „Dlatego 30 mln naszych ludzi, którzy zginęli na tej wojnie, to święci męczennicy. (…) Za 10, 15, 20 lat może i powstanie taka ikona, na której wokół głowy Stalina będzie złota aureola”.

Stalin u Matrony

Święte obrazy z wizerunkiem Stalina to, mogłoby się wydawać, wewnętrzna sprzeczność. Ikona – to symbol prawosławia, Cerkwi, którą najpierw bolszewicy, a potem Stalin – konsekwentnie niszczyli. Komunizm to rzesze tzw. nowomęczenników, czyli duchownych represjonowanych przez ateistyczne władze. Ponurym symbolem tego etapu historii Cerkwi jest poligon w Butowie pod Moskwą, gdzie pomordowani w latach 30. duchowni spoczywają w masowych grobach. Paradoksalnie jednak – we współczesnej Rosji coraz bardziej obecny jest także Józef Stalin i nostalgia za rządami silnej ręki.

– Stosunek Stalina do Cerkwi prawosławnej był uzależniony od polityki. W latach 30., gdy przywódca budował swoją pozycję i walczył z przejawami wszelkiej opozycji i niezależności, trwały krwawe represje duchowieństwa na gigantyczną skalę – przypomina politolog Aleksiej Makarkin. – Później Stalin zaczął koniunkturalnie sięgać po postacie z historii Rosji, takie jak Aleksander Newski, odwołując się przede wszystkim do reprezentowanych przez nie cech imperialnych, patriotycznych, wojskowych.

Jak tłumaczy Makarkin, czyniąc to, Stalin pośrednio nawiązywał do tradycji prawosławnej. Z czasem przeszedł ewolucję ku stopniowej legalizacji i nawiązaniu oficjalnych relacji między państwem i Kościołem. – Wynikało to z kontekstu wojennego. Stalin rozumiał, że Cerkiew ma wpływ na morale społeczeństwa, a w sytuacji, gdy Niemcy na ziemiach okupowanych pozwalali ludziom na praktyki religijne, czuł, że kontynuacja radykalnej polityki byłaby niekorzystna – wyjaśnia Makarkin.

Wielu Rosjan wierzy, że Stalin czy marszałek Gieorgij Żukow byli tak naprawdę głęboko wierzącymi ludźmi, tylko starannie to ukrywali. Kilka lat temu w ramach „oddolnej inicjatywy” jednego z duchownych w cerkwi św. Księżnej Olgi w Petersburgu pojawiła się ikona św. Matrony Moskiewskiej, błogosławiącej Stalina przed walką z Niemcami. Według podania święta miała przewidzieć wojnę ZSRR z III Rzeszą i ostateczne zwycięstwo tego pierwszego. W 1941 r., gdy wrogie wojska stały już pod Moskwą, Stalin miał potajemnie odwiedzić Matronę, która przepowiedziała jego przyszłe zwycięstwo. Na obrazie widać siedzącą na drugim planie świętą, a na pierwszym – zmierzającego ku wyjściu Stalina.

„Już sama rozmowa o kanonizacji Stalina to świętokradztwo. W historii ludzkości nie było straszniejszego prześladowcy chrześcijaństwa, nigdy nie zamordowano za wiarę więcej ludzi, nie było takiej skali drwiny i poniżenia, grabieży majątku kościelnego, łamania praw wierzących” – komentował Władimir Wigiliański, przedstawiciel służb prasowych patriarchatu, gdy wybuchł skandal związany z petersburską ikoną. Zaś inny duchowny, który badał życiorys Matrony Nikodemownej pod kątem procesu kanonizacyjnego, oświadczył, że „nie ma nic, co mogłoby potwierdzić wizytę Stalina (…). Próba przedstawienia brutalnego prześladowcy Cerkwi jako wierzącego chrześcijanina i dobroczyńcy Cerkwi jest niebezpieczna i może przynieść tylko duchową szkodę. W ten sposób rozmywa się granice dobra i zła”.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną