Putin ma w kieszeni wygraną w kolejnych wyborach prezydenckich? Oficjalnie nie potwierdził swojego startu

Wygrana w przedbiegach
Władimir Putin oświadczył, że przedterminowe wybory prezydenckie są „możliwe, ale niepotrzebne”. Niezależnie od wszystkiego, rok 2017 będzie czasem kampanii wyborczej. Wczoraj pod znakiem zapytania stanął start w nich Nawalnego.
Putin ma zwycięstwo w kieszeni?
Michaela/Flickr CC by 2.0

Putin ma zwycięstwo w kieszeni?

[Artykuł pochodzi z serwisu internetowego „Nowa Europa Wschodnia”]

Po raz pierwszy rozpisanie wcześniejszych wyborów prezydenckich zaproponował Aleksiej Kudrin – latem 2015 roku. Przyspieszenie konstytucyjnego terminu (przypadającego na marzec 2018 roku) miało zmobilizować elektorat i pozwolić Putinowi utrzymać społeczny mandat na kolejnych sześć lat. Według Kudrina w trakcie następnej kadencji Władimira Władimirowicza powinny zostać przeprowadzone niezbędne i niepopularne społecznie reformy (takie jak podniesienie wieku emerytalnego czy zwiększenie podatków). Sam prezydent twierdzi – powiedział to na grudniowej konferencji prasowej – że przedterminowe wybory są „możliwe, ale niepotrzebne”. To o tyle ciekawa opinia, że wcześniej uważano odwrotnie: że są potrzebne, ale niemożliwe – bez rozstrzygnięcia niuansów prawnych, związanych między innymi z prawem obecnego prezydenta do wystartowania w nich.

Pomysł był rozważany dość poważnie – szczególnie wiosną 2016 roku, kiedy niskie ceny ropy naftowej powodowały gwałtowne topnienie rezerw mających pokryć deficyt budżetowy. Niższe przychody to bowiem mniejsze możliwości sponsorowania rozległych wydatków socjalnych, a bez tych ostatnich poparcie dla władzy również może topnieć.

Obserwatorzy

Rosyjski prezydent lubi być postrzegany jako silny i zdecydowany lider, którego zazdroszczą Rosji nawet obywatele państw trzecich. Lubi też „błyszczeć”, szczególnie wśród światowych przywódców. Kiedy był marginalizowany na szczycie G20 w Australii, wyjechał przed jego zakończeniem. Gdy jesienią ubiegłego roku prezydent Francji François Hollande zdecydował o obniżeniu rangi wizyty Putina z oficjalnej na roboczą, do spotkania w ogóle nie doszło.

W tym kontekście trzeba pamiętać, że latem 2018 roku oczy całego świata będą zwrócone na Rosję i rozgrywane tam mistrzostwa świata w piłce nożnej. Rozpoczną się one tylko trzy miesiące po konstytucyjnym terminie wyborów prezydenckich oraz miesiąc po zaprzysiężeniu głowy państwa. Trudno przewidzieć, jakie nastroje będą panować wówczas w Rosji – gdy władza zapewni igrzyska, ale nie chleb. To, co będą wtedy widzieć odbiorcy na całym świecie, nie będzie przekazem państwowych mediów, lecz setek tysięcy wyposażonych w smartfony zagranicznych kibiców. Na Mundialu Rosja „sprzedaje” swój wizerunek, a protesty czy rozprawianie się z przeciwnikami Kremla w obecności zagranicznych gości byłoby dla władz kłopotliwe.

Prawdopodobieństwo wybuchu masowych protestów zmalało jednak wraz ze wzrostem ceny ropy naftowej. Od jesieni 2016 roku ponownie do rosyjskiej kasy napływają dodatkowe petrodolary. Sytuacja społeczna wygląda dość stabilnie, wsparta dodatkowo odpowiednią narracją państwowych mediów. Jeśli obecne okoliczności się utrzymają, z wyborami można „przeczekać” do wiosny 2018 roku. To oznacza, że wprowadzanie reform – o ile władze w ogóle zdecydują się na taki krok – będzie można rozpocząć dopiero jesienią 2018 roku (czyli po Mundialu i przerwie wakacyjnej). 

Aktorzy

Półtoraroczna przerwa między wyborami parlamentarnymi oraz prezydenckimi to w Rosji nowość – jest skutkiem reformy konstytucyjnej z 2008 roku. Wcześniej w grudniu odbywały się wybory do Dumy, a w marcu następnego roku elekcja głowy państwa. Po takim maratonie następowało kilka lat spokoju i pokoju. W każdej kampanii zakulisowe gry odbijały się bowiem na życiu polityczno-gospodarczym (najczęściej przejawiały się w głośnych aferach i aresztowaniach, odważnych oświadczeniach czy listach otwartych). Obecnie okres między wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi się wydłuża, powodując dodatkowe napięcia wewnątrz elit. Sama elekcja stanowi jedynie formalność, stąd jej przyspieszenie byłoby pożądane.

Ewentualna organizacja wcześniejszych wyborów nie będzie generowała też dodatkowych wydatków, ponieważ budżet federalny na 2017 rok przewiduje fundusze na wybory prezydenckie. Centralna Komisja Wyborcza (CKW) otrzymuje pełną pulę środków w momencie startu kampanii przedwyborczej, a ta – w razie zachowania konstytucyjnego terminu – rozpocznie się w grudniu bieżącego roku. Tak samo było w przypadku wyborów prezydenckich 2012 roku: pieniądze na ten cel przewidywał już budżet na 2011 rok.

Wyborcy

Wysokie notowania Putina nie są zagrożone. Na pierwszy plan wysuwa się więc konieczność zapewnienia odpowiedniej frekwencji. Za prezydentem mają się opowiedzieć masy nie wirtualne, lecz realne. To cel odwrotny niż w przypadku wyborów do Dumy, gdy władzom nie zależało tak bardzo na wysokiej aktywności. Nieoficjalnie mówi się, że kremlowski plan przewiduje uzyskanie przez kandydata władzy ponad 70 procent poparcia przy frekwencji również na poziomie minimum 70 procent (aczkolwiek organizatorzy nie będą starać się osiągnąć fantazyjnych rezultatów). Wyborców trzeba jednak zachęcić do głosowania, a przekonanie o pewnej wygranej ich kandydata będzie działać na nich demotywująco. Trzeba więc wykreować wyborczą „intrygę”. Dyrektor Wszechrosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM) Walerij Fiodorow w wywiadzie dla portalu RBK stwierdził, że można ją zbudować w oparciu o kandydatów lub program wyborczy. Przydatna może być też sytuacja międzynarodowa – obywatela łatwiej zmobilizować, gdy przekonana się go, że w nieprzyjaznym i zmiennym świecie wielkość Rosji jest zagrożona. Decyzja o sposobie zachęcenia obywateli do pojawienia się przy urnie wyborczej będzie należeć do Kremla.

Władimir Putin, podobnie jak w przypadku poprzednich kampanii, nie poinformował jeszcze o swoim starcie w wyborach. W rozmowie z kolektywem jednego z wizytowanych zakładów produkcyjnych snuł natomiast między słowami marzenia emeryta-podróżnika. Tymczasem zaczynają się pojawiać wypowiedzi osób publicznych, zachęcające Putina do kandydowania (jest to zwyczaj praktykowany przed każdymi wyborami). Taką nadzieję wyraził już rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. Jak na razie na największą śmiałość w nawoływaniu szefa państwa do wystartowania w elekcji zdobył się aktor Wasilij Liwanow. W jego opinii Putin nie może zrezygnować z kandydowania i nawet jeśli zwróci swe oczy ku niebu, usłyszy głos Ojczyzny-Rosji mówiący: „Nawet o tym nie myśli”. 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną