Białorusini protestowali na ulicach największych miast. Zatrzymano kilkaset osób
Prezydent ogłosił, że zatrzymano prowokatorów, wiozących z Niemiec przez Polskę broń do Białorusi. Straszy powtórką z Majdanu.
Demonstracje na Białorusi trwają od wielu tygodni.
Viktor Drachev/Forum

Demonstracje na Białorusi trwają od wielu tygodni.

Białoruskie siły specjalne OMON spacyfikowały demonstrację w Mińsku, zanim jeszcze wyruszyła w zwartym szyku. Uzbrojeni funkcjonariusze z pałkami, nowoczesne armatki wodne, samochody, do których wpychano zatrzymanych – taki był dziś widok w stolicy Białorusi.

Lokalne niezależne źródła podają, że mogło dojść do zatrzymania nawet 240 osób. Białoruś obchodzi Dzień Wolności, 99. rocznicę utworzenia pierwszego państwa, Białoruskiej Republiki Ludowej. Tradycyjnie tego dnia odbywają się marsze i demonstracje.

Tradycyjnie władza Aleksandra Łukaszenki zabrania ich organizowania. W tym roku także: jak komentują białoruscy opozycjoniści, ocieplenie relacji z Unią Europejską zaowocowało tym, że przeciwko pokojowo maszerującym posłano najnowszą generację armatek wodnych. A wszystko w tym samym czasie, gdy w Rzymie liderzy Unii Europejskiej rozmawiali o wolnej i zjednoczonej Europie.

To był dzień próby

Demonstracje na Białorusi trwają od wielu tygodni, były skierowane początkowo przeciwko dekretowi prezydenta, nakładającemu kary na niepracujących obywateli. Niemal natychmiast ludzie włączyli do arsenału haseł także wezwania do ustąpienia prezydenta. Łukaszenka początkowo nie reagował.

Następnie zawiesił wykonanie dekretu. A kiedy demonstracje nie ustawały, nawet rosły w siłę, zaczęły się aresztowania. Do więzień trafili opozycjoniści: Anotolij Lebiedźka, Juraś Hubarewicz, Paweł Siewiaryniec i Witalij Rymaszeuski. Było jasne, że idzie do zwarcia.

Uladzimir Nialajeu, szef kampanii społecznej „Mów prawdę!”, kandydat na prezydenta Białorusi w 2010 r., został oskarżony i miał się stawić przed sądem. Zanim jednak do tego doszło, został zatrzymany na granicy z Białorusią, w pociągu jadącym z Polski. Również Mikołaj Statkiewicz, najdłużej odbywający karę łagru białoruski opozycjonista, także były kandydat na prezydenta, ma się stawić w sądzie. Milicja wtargnęła do siedziby organizacji pozarządowej, broniącej praw człowieka, aresztując kilkadziesiąt osób. Organizacją kieruje Alaś Białacki, również wieloletni więzień reżymu.

Będzie powtórka z Majdanu?

Prezydent ogłosił, że zatrzymano prowokatorów, wiozących z Niemiec przez Polskę broń do Białorusi. Straszy powtórką z Majdanu.

Białorusini wyszli dziś na ulice największych miast, m.in. Mińska, Grodna, Witebska. To protest nie tylko przeciwko ograniczaniu swobód i wolności, także wobec pogarszającej się stale sytuacji ekonomicznej. Tyle tylko, że Łukaszenka jest tak samo nie do ruszenia jak przed siedmiu laty, kiedy rozprawił się z kontrkandydatami do prezydentury.

Nie dlatego, że popiera go murem cały naród. Dlatego, że wciąż ma poparcie Kremla. I dopóki to się nie zmieni, Białoruś pozostanie w tym samym miejscu co dziś. Europejskie sankcje, jak się należało spodziewać, niewiele pomogły. Ocieplenie kursu, jak widać dzisiaj, też nie. Czy to oznacza, że trzeba machnąć ręką na Białoruś? Z pewnością nie. Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość, pomagać Białorusinom mądrze, ale nie dać się Łukaszence wodzić za nos.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną