Linie Qatar Airways w kłopotach. Jeszcze jeden skutek bojkotu Kataru
Likwidacja niemal jednej piątej siatki połączeń to gigantyczny cios, ale skutki dla Qatar Airways mogą się okazać dużo większe.
Qatar Airways stały się wizytówką całego kraju.
Kiefer/Flickr CC by 2.0

Qatar Airways stały się wizytówką całego kraju.

Gdy Akbar al-Baker, prezes Qatar Airways, przylatywał w zeszłą niedzielę na światowy szczyt linii lotniczych w meksykańskim Cancun, jego najważniejszym zmartwieniem był zakaz przewozu laptopów w kabinach samolotów do Stanów i Wielkiej Brytanii. W wieczornych rozmowach z dziennikarzami podkreślał (ze wsparciem branży), że to zakaz bezcelowy i szkodliwy dla ruchu oraz bezpieczeństwa.

Ale gdy w Meksyku nastał poniedziałkowy poranek, al-Baker miał już zupełnie inne zmartwienia. I zupełnie inne potencjalne konsekwencje – już nie tylko spadek liczby pasażerów, ale nawet upadek linii, który może pociągnąć za sobą upadek gospodarki Kataru.

Uderzenie przyszło z zaskoczenia i z zupełnie innego kierunku. Nie ze Stanów, ale, przynajmniej oficjalnie, od strony sąsiadów. Arabia Saudyjska, Bahrajn, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie równocześnie zerwały kontakty dyplomatyczne z Katarem i zamknęły swoje przestrzenie powietrzne dla samolotów zarejestrowanych w tym kraju. To oznacza, że w jednej chwili Qatar Airways straciły możliwość wykonywania niemal 20 proc. swoich lotów.

Al-Baker opuścił szczyt w pośpiechu w poniedziałek, a przedstawiciele branży, mocno zaskoczeni decyzją państw arabskich, zaczęli się zastanawiać nad jej powodami. Nie ma zgody co do tego, czy Qatar Airways były głównym celem uderzenia, czy padły tylko ofiarą geopolityki.

Lotniczy fundament Qataru

Choć Qatar Airways formalnie nie są ani wśród największych linii lotniczych świata, ani wśród największych firm w Katarze, to znaczenia spółki dla branży i kraju nie da się przecenić.

Linia zarządzana od zawsze przez al-Bakera, bardzo cenionego w branży menedżera, należy do najdynamiczniej rozwijających się na świecie. Choć jest prawie dwukrotnie mniejsza od lokalnego rywala, Emirates, a trzykrotnie mniejsza od Ryanaira czy Lufthansy, to pod względem prestiżu i siły marki należy do światowych liderów.

Qatar Airways zbudowały swoją pozycję, podobnie jak Emirates, w oparciu o przesiadki na lotnisku w bazie, doskonale położonej między Zachodem i Wschodem. Do tego zaoferowały luksusowy produkt na pokładzie, świetnie zaprojektowane kabiny i korzystne ceny, w dużej mierze dzięki niskim cenom ropy w bazie. Nowa klasa biznes Qatar Airways, choć na razie istnieje tylko jako wizualizacja, już została uznana za rewelacyjną.

Równocześnie Qatar Airways stały się wizytówką całego kraju. Choć bezpośrednio dla kraju ważniejsze są przychody z ropy i sektora finansowego, to pośrednio linia jest fundamentem gospodarki. To dzięki niej bankierzy i pośrednicy nieruchomościowi zjeżdżają do Dohy. Doskonałe połączenia lotnicze są poważnym argumentem przy organizacji wielkich imprez sportowych, w których Katar się specjalizuje. Do tego Qatar Airways mają duże znaczenie dla handlu, bo od strony lądowej kraj jest odcięty od świata największą na świecie pustynią piaszczystą.

Amputacja jednej piątej linii

Obowiązująca od wtorkowego rana decyzja Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Egiptu i ZEA (do listy potem dołączyły Malediwy, Libia i Jemen) oficjalnie wynika z tego, że Katar finansuje radykalnych sunnitów, w tym tzw. Państwo Islamskie. Na kraj nie zostały nałożone żadne sankcje, ale zamknięcie przestrzenie powietrznej dla Qatar Airways może być nawet skuteczniejszym ciosem.

Qatar Airways nie mogą obecnie latać do żadnego z tych państw. Łącznie to ponad 400 lotów tygodniowo, czyli niemal 19 proc. wszystkich obsługiwanych przez Qatar Airways. Równocześnie loty do Dohy zawiesiły m.in. linie Emirates z Dubaju.

Samo zlikwidowanie w jednej chwili niemal jednej piątej siatki połączeń to już gigantyczny cios, ale skutki dla Qatar Airways mogą być nieproporcjonalnie większe niż utrata jednej piątej przychodów. Niektóre z kierunków w sąsiednich krajach to najważniejsze trasy w siatce linii, szczególnie pod względem przesiadek. Do oddalonego o niecałe 400 km Dubaju Qatar Airways latały aż 21 razy dziennie, a zdecydowana większość pasażerów na tej trasie przesiadała się w Dosze na kolejne loty.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj