Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Nowy cyfrowy naród

Panorama Tallina Panorama Tallina Diego Delso / Wikipedia

Zaawansowana cyfrowo Estonia, o której mówi się, że z dostępu do internetu uczyniła oficjalną ideologię, nie zwalnia tempa. Rząd przymierza się do przyjęcia tzw. wirtualnej waluty. Tego rodzaju niby-pieniądze powstają z reguły w czeluściach sieci i bez udziału systemu bankowego, toteż nic dziwnego, że do kryptowalut ze sporą rezerwą odnoszą się instytucje finansowe, w tym banki centralne. Mimo to szereg państw, w tym m.in. tak duże jak Chiny, rozmyśla nad własną kryptowalutą, widząc w niej ciekawe uzupenienie dla tradycyjnego systemu pieniężnego. Estonia chciałaby być szybsza, w czym pomóc ma jej sprawniejsza, uwolniona od kultu papieru i pieczątek biurokracja.

Nowa waluta (używane na co dzień euro oczywiście zostaje) miałaby się nazywać estcoin i obsługiwać e-rezydencję, system pozwalający każdemu założyć i prowadzić w Estonii firmę. Na razie na taki krok zdecydowało się 22,8 tys. osób ze 138 krajów, powstało tak 3,5 tys. przedsiębiorstw. Plany zakładają, że kondycja estcoina byłaby sprzężona z formą estońskiej gospodarki, a zyski z e-rezydencji zasilałyby fundusz dobrobytu narodowego. Niewiele ponadmilionowa Estonia zachęca, by korzystać z jej usług, i tworzy, to termin oficjalny, nowy cyfrowy naród. A jeśli dołączą do niego miliony, estcoin mógłby stać się wręcz walutą globalną.

Polityka 35.2017 (3125) z dnia 29.08.2017; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Reklama