Niezależnym dziennikarzom na Węgrzech pozostał internet

Zęby trzeba myć
Tzw. rehungaryzacja mediów sprawiła, że niezależni dziennikarze poszli na swoje. Prowadzą śledztwa, publikują w internecie, a władza udaje, że ich nie ma.
Andras Petho, szef Direkt36, centrum reporterskiego na wzór słynnego Spotlight
Dariusz Kałan/Polityka

Andras Petho, szef Direkt36, centrum reporterskiego na wzór słynnego Spotlight

Zagracone biurko, sterty gazet, na ścianie plakat filmu „Spotlight” i pierwsza strona „Washington Post” z nazwiskiem Andrása Pethő. – Dziennikarstwo amerykańskie od europejskiego różnią dwie rzeczy. Bezwzględność w stosunku do materiału, bo oni stale sami siebie sprawdzają, żeby oddzielić plotkę od faktu. Oraz łatwość opowiadania historii. Amerykanie mają to we krwi – opowiada Pethő.

W „Washington Post” spędził osiem miesięcy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną