Świat

Znów noblowskie zaskoczenie

Pokojowy Nobel dla kampanii antynuklearnej. Werdykt słuszny, ale nieprzekonujący

Któż nie chciałby żyć w świecie, nad którym nie wisi zagrożenie wojną atomową? Któż nie chciałby żyć w świecie, nad którym nie wisi zagrożenie wojną atomową? ippnw Deutschland / Flickr CC by 2.0
Im większe zagrożenie nuklearnym konfliktem, tym większa niechęć do redukcji atomowych arsenałów.

Znów noblowskie zaskoczenie. Pokojowy Nobel dla międzynarodowej koalicji obywatelskiej przeciwko broni nuklearnej z centralą w Szwajcarii (ICAN): to brzmi słusznie, ale nieprzekonująco.

Któż nie chciałby żyć w świecie, nad którym nie wisi zagrożenie wojną atomową? Zwłaszcza dziś, gdy prawie codziennie dochodzą do nas wojenne pomruki z Korei Północnej, prezydent Trump dąży do obezwładnienia umowy z Iranem, hamującej jego ambicje nuklearne, a w mediach krążą spekulacje, że terroryści różnej maści już mają albo wkrótce będą mieć w arsenale broń atomową.

Decyzję pokojowego komitetu noblowskiego należy zatem odczytać jako słuszny wyraz zaniepokojenia rosnącą groźbą konfliktu z wykorzystaniem broni nuklearnej i przestrogę dla liderów świata. Tylko czy liderzy się przejmą? Przecież żadne z dziewięciu znanych państw atomowych nie przystąpiło do niedawnego międzynarodowego porozumienia z nieproliferacji broni nuklearnej i likwidacji jej arsenałów. Liderzy kierują się raczej logiką odwrotną niż ICAN: im większe zagrożenie nuklearnym konfliktem, tym większa niechęć do redukcji atomowych arsenałów.

Inni kandydaci do pokojowego Nobla

Do tegorocznego pokojowego Nobla kandydowały też inne organizacje. Na przykład urząd wysokiego komisarza ONZ do spraw uchodźców czy amerykańska unia na rzecz obrony praw obywatelskich ACLU, która ma w epoce prezydenta Trumpa pełne ręce roboty. Ich działalność wydaje się przynosić większe społeczne korzyści niż szlachetna ale nieskuteczna kampania antynuklearna.

Kandydowały też konkretne osoby, z konkretnymi historiami i twarzami. Ludziom łatwiej się z nimi solidaryzować niż z instytucjami, jeśli wierzy się w wartości demokratyczne, prawa człowieka i obywatela. Mnie szczególnie poruszyła sprawa Raifa Badawiego, saudyjskiego blogera, skazanego na dziesięć lat więzienia i 1000 batów pod zarzutem znieważania islamu.

Dla pokoju wewnętrznego i międzynarodowego zabiegi o likwidację broni atomowej są ważne i zasługują na wyróżnienie, lecz tym samym pokojowym celom służy obrona wolności słowa i praw obywatelskich. Dlatego demokracje rzadko toczą wojny, a państwa autorytarne często.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną