Szwedzi wprowadzają umowę na seks. Żeby było więcej wyroków?

Kontrakt na seks
Po fali #MeToo Szwedzi chcą zaostrzyć i tak już restrykcyjne kary dla przestępców seksualnych. Pojawia się jednak pytanie: czy chodzi o to, żeby było więcej wyroków, czy mniej gwałtów?
Najważniejsza jest dyskusja, tworzenie kultury współżycia seksualnego.
Getty Images

Najważniejsza jest dyskusja, tworzenie kultury współżycia seksualnego.

W Szwecji do zaostrzenia norm przymierzano się już po skandalu obyczajowym związanym z twórcą WikiLeaks Julianem Assange’em.
PantherMedia

W Szwecji do zaostrzenia norm przymierzano się już po skandalu obyczajowym związanym z twórcą WikiLeaks Julianem Assange’em.

21 lutego wraz z 8. numerem POLITYKI będzie można kupić film dokumentalny „Szwedzka teoria miłości”.

21 lutego wraz z 8. numerem POLITYKI będzie można kupić film dokumentalny „Szwedzka teoria miłości”.

Premier Szwecji Stefan Löfven jest „wstrząśnięty” skalą molestowania kobiet, ujawnioną w trakcie kampanii #MeToo. Dlatego zapowiedział, że nowa ustawa w tej sprawie będzie gotowa jeszcze tego lata. A w niej m.in.: kontrowersyjny projekt ustawy przewiduje, że wszystko, na co partner(ka) wyraźnie nie wyrazi zgody w stosunkach intymnych, będzie odtąd traktowane jako gwałt. I to nawet jeśli kobieta zmieni zdanie w trakcie odbywającego się za jej wcześniejszym przyzwoleniem aktu.

Nie ma jednak gwarancji, że nowe prawo zostanie przyjęte przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi. Powodem zwłoki są kontrowersje wśród prawników, co oznacza choćby określenie „przyzwolenie na seks” i jak powinna wyglądać forma takiego przyzwolenia. Po szwedzku przyzwolenie (samtycke) oznacza godzenie się na czynności, które w innych okolicznościach mogłyby być karalne.

W języku prawniczym istnieje na to łacińska sentencja volenti non fit iniuria, co się na polski tłumaczy „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Grający w hokeja z góry się godzi (przyzwala), że przeciwnik będzie go ostro atakował ciałem (nazywa się to bodiczkowaniem) i spychał na bandę, narażając na kontuzje, bez konsekwencji prawnych takiego działania. Taki przykład pada w obecnej dyskusji – w końcu w Szwecji hokej jest dyscypliną narodową. Seks jest też swego rodzaju grą ciałem. Czasem dochodzi nawet do okrutnych praktyk, o których można było czytać w popularnej w ostatnich latach książce „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Pojawia się też argument, że przypadki molestowania seksualnego, czy wręcz gwałtu, są trudne do udowodnienia przez sądem, ponieważ z zasady brak jest wiarygodnych dowodów. Wygląda więc na to, że entuzjazm premiera Löfvena tu może nie wystarczyć.

Kłopoty Casanovy

W Szwecji do zaostrzenia norm przymierzano się już po skandalu obyczajowym związanym z twórcą WikiLeaks Julianem Assange’em. U szczytu swojej popularności przyjechał on do Szwecji, uważając ten kraj za ostoję wolności mediów. Latem 2010 r. został zatrzymany przez policję i oskarżony o molestowanie seksualne oraz gwałty. Ofiary Assange’a, 26-letnia Anna i 31-letnia Maria (ich nazwisk nie ujawniono), nie miały początkowo zamiaru skarżyć go o gwałty. Same wdały się w ten romans. Zgłosiły się na policję, ponieważ chciały zmusić go do poddania się testom na AIDS. Jak twierdziły kobiety, Assange, mimo wcześniejszych zapewnień, nie używał prezerwatyw, ściągając je w trakcie stosunków. Był także aktywny seksualnie, kiedy kobiety zasypiały i nie mogły w pełni kontrolować jego zachowań. Podobne przypadki są dziś masowo ujawniane w ramach światowej kampanii #MeToo.

Assange, oprócz odsłaniania tajemnic i narażania się możnym tego świata, znany był wcześniej jako Casanova. W Szwecji nie wziął pod uwagę, że czyny, jakie zarzucały mu kobiety, ścigane są z urzędu. Prokuratura, po zakończonym przez policję śledztwie, wystąpiła z aktem oskarżenia niezależnie od woli kobiet. Zaskoczony takim obrotem spraw Assange zmienił zdanie o Szwecji, nazywając ją Arabią Saudyjską feminizmu. I uciekł do Londynu, wybierając więzienie w ambasadzie Ekwadoru, chociaż oficjalnie nazywa się to azylem.

Przypadek Assange’a zradykalizował opinię publiczną w Szwecji, zwłaszcza nastawienie kobiet. Już wcześniej domagały się one lepszej ochrony przed seksizmem, związaną z nim przemocą, także domową. I poprawy bezpieczeństwa niezależnie od miejsca, w którym by się znajdowały, także w ciemnych zaułkach. Jednak proces ustawodawczy w Szwecji jest wyjątkowo długi i nowe akty prawne nie powstają nocą w parlamencie. Od prawie czterech lat rządzi krajem koalicja, socjaldemokraci i zieloni, która sama nazywa się „feministycznym rządem”. Jej polityka, nawet zagraniczna, też opatrywana jest przymiotnikiem „feministyczna”. Trzeba było jednak dopiero #MeToo, żeby prace nad ustawą ponownie się ożywiły, co zresztą przyznał sam premier.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną