Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Nad kim jeszcze zawiśnie deportacyjny miecz Wielkiej Brytanii?

Brytyjska minister spraw wewnętrznych złożyła dymisję. Brytyjska minister spraw wewnętrznych złożyła dymisję. Annie Spratt / Unsplash
Sprawa wzburzyła brytyjską opinię publiczną, w szczególności „pokolenie Windrush”. Ale musi budzić niepokój także innych społeczności imigracyjnych.

Brytyjska minister spraw wewnętrznych złożyła dymisję. Oficjalnie z powodu mimowolnego wprowadzenia w błąd brytyjskich parlamentarzystów. Nieoficjalnie – spekulują media na Wyspach – z powodu nieradzenia sobie z narastającym kryzysem na tle tzw. pokolenia Windrush.

Poszkodowane pokolenie Windrush

Tak naprawdę początkiem kryzysu była polityka obecnej premier Theresy May, która jeszcze jako minister spraw wewnętrznych zaleciła twardy kurs wobec imigrantów z nieuregulowanym statusem. Co wymyśliła minister May, kontynuowała minister Rudd. I pewno by kontynuowała, gdyby nie seria wpadek i przecieków, które udowodniły, że Rudd nie mówi prawdy na ważny i potencjalnie wybuchowy temat.

Pokolenie Windrush zostało nazwane tak od brytyjskiego statku, którym ponad pół wieku temu przybyła z ówczesnych brytyjskich Karaibów pierwsza grupa imigrantów na Wyspy Brytyjskie. Przybyła, zachęcana przez władze brytyjskie i ze świadomością, że są pełnoprawnymi obywatelami Zjednoczonego Królestwa.

Wielu imigrantów spośród ok. 50 tysięcy tych przybyszy zabrało małe dzieci. W nowym kraju zamieszkania niektórzy nie troszczyli się o ich legalny status. Zakładali, że obejmuje ich zasada, iż wszyscy, którzy przebywają na Wyspach nieprzerwanie od 1973 roku, są legalni.

Czytaj także: Jak Polacy podbijali Wielką Brytanię. Historia miłości

Tajne limity deportacji

Ale w nowej sytuacji po brexicie atmosfera wokół imigrantów się zmieniła. Choć zarówno obecna premier May, jak i zdymisjonowana minister Rudd opowiadały się za pozostaniem w Unii Europejskiej, to pozostały w rządzie konserwatystów. A polityka twardego kursu wobec „nielegałów” pozostała wraz z nimi.

Co więcej, minister Rudd w tajnym memoriale sugerowała, że postara się o wydatne zwiększenie liczby deportacji nielegalnych imigrantów. Nota wyciekła do mediów, kompromitując minister Rudd, która wcześniej zapewniała publicznie, że rząd nie ma żadnych tajnych limitów deportacji do realizacji.

Czytaj także: Wielka Brytania. Mieszanka kultur i narodowości

Nad kim zawiśnie miecz deportacyjny

Sprawa wzburzyła brytyjską opinię publiczną, w szczególności „pokolenie Windrush”. Ale musi budzić niepokój także innych społeczności imigracyjnych, bo jeśli są jakieś rządowe limity do wykonania, to przecież i nad „nielegalami” wśród nich zawisł miecz deportacyjny.

Na razie sama premier May uniknęła trudnych pytań opozycji i mediów, minister May została złożona w politycznej ofierze, aby rząd mógł się skoncentrować na sprawie brexitu. Następcą Rudd został Sajid Javid, polityk o pakistańskich korzeniach. Ma to uspokoić imigrantów przede wszystkim z terytoriów dawnego Imperium Brytyjskiego, a pośrednio także innych.

Czytaj także: Jak emigracja zmieniła Polaków?

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Archiwum Polityki

Niepokorni

Historię PRL odmierza kilka dat społecznych protestów przeciw ludowej władzy, zwykle brutalnie lub krwawo tłumionych. W 1956 r. – czerwiec, w 1968 r. – marzec, w 1970 r. – grudzień, w 1976 r. – znów czerwiec... I gdyby nie tamte zdarzenia sprzed 30 lat, nie byłoby pewnie sierpnia 1980 r. i wyjątkowej polskiej drogi do wolności.

Marcin Kołodziejczyk
13.05.2006
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną