IPN w Westminster Hall. Brytyjscy posłowie dyskutowali o polskiej ustawie
Nie jest to powód do chwały, gdyż zwykle demokratyczny parlament w żadnym kraju nie zajmuje się prawem uchwalanym w innym demokratycznym państwie.
W siedzibie brytyjskiego parlamentu grupa kilkunastu członków Izby Gmin debatowała nad „holokaustową” nowelizacją ustawy o IPN.
Hernán Piñera/Flickr CC by SA

W siedzibie brytyjskiego parlamentu grupa kilkunastu członków Izby Gmin debatowała nad „holokaustową” nowelizacją ustawy o IPN.

W siedzibie brytyjskiego parlamentu grupa kilkunastu członków Izby Gmin debatowała we wtorek nad „holokaustową’’ nowelizacją ustawy o IPN. To kolejny przykład, że zmiany prawne uchwalane przez zjednoczoną prawicę mają reperkusje międzynarodowe. Nie jest to tytuł do chwały, gdyż normalnie demokratyczny parlament w żadnym kraju nie zajmuje się prawem uchwalanym w innym demokratycznym państwie.

Debatę zainicjował deputowany Alexander Sobel

A jednak tak się stało w przypadku osławionej nowelizacji. Debatę przeprowadzono z inicjatywy deputowanego laburzystowskiego Alexandra Sobela. Uzasadniając swój wniosek, wspomniał on o Polakach, którzy ratowali Żydów w okupowanym przez Niemców Lwowie, wśród nich członków jego rodziny. Chwalił Polaków ratujących Żydów, podkreślił udział Polaków w Bitwie o Anglię. Unikał generalnych sformułowań na temat antysemityzmu w Polsce, lecz zacytował kilka hejterskich maili, które dostał na swój adres parlamentarny, gdy zaproponował debatę o nowelizacji.

Jego intencją nie było „karanie” polskich prawodawców, lecz zwrócenie uwagi szerszej opinii, w Wielkiej Brytanii i Europie, na to, jak sobie radzić z narastaniem nastrojów antysemickich i ksenofobicznych. Sobel uważa, że polska nowelizacja jest przykładem negatywnym: tłumienie debaty historycznej nie jest rozwiązaniem problemu.

Czytaj także: Prof. Jan Grabowski o tym, co historycy wiedzą o Zagładzie w Polsce

Argumenty podczas debaty wokół polskiej ustawy o IPN

Przebieg debaty przypominał polskie spory o historię Zagłady. Rolę obrońcy pisowskiej narracji na ten temat odegrał Daniel Kawczyński, urodzony w Polsce deputowany Izby Gmin z ramienia Partii Konserwatywnej, który przytoczył z historii własnej rodziny przykład ratowania Żydów przez Polaków. Wspierał go kolega partyjny wnioskodawcy Steven Pound. Jak widać, w tej sprawie linie podziału mogą być ponadpartyjne.

Argumenty obu są dla polskich uczestników debaty niczym nowym. Obaj parlamentarzyści elokwentnie bronili polityki obecnych władz polskich, ale napotkali na równie zdecydowane repliki tych uczestników debaty, którzy czerpią wiedzę o nowelizacji i jej katastrofalnych skutkach międzynarodowych z wielu innych źródeł niż deputowany Kawczyński, zaprzyjaźniony z posłem RP Arkadiuszem Mularczykiem. Kawczyński ewidentnie przekroczył czerwoną linię, gdy skłamał, że przed wybuchem wojny stosunki polsko-żydowskie były jak najlepsze. Drugi raz – kiedy próbował przykryć kwestię powojennych losów mienia żydowskiego w Polsce twierdzeniem, że Niemcy nie wypłaciły Polsce reperacji wojennych.

Dla polemistów Kawczyńskiego i Pounda liczyły się fakty. Koncentrowali się na skutkach nowelizacji i innych zmianach prawnych mogących w ich odczuciu zagrażać wolności słowa.

Walka z „polskimi obozami śmierci”

Argument o odesłaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji do Trybunału Konstytucyjnego nie zrobił na nich wrażenia. Może wiedzieli, jaka jest jego obecna wiarygodność. W kontekście zagrożenia swobody dociekań naukowych na temat prawdy o Holokauście upomnieli się o Jana Tomasza Grossa, Barbarę Engelking, Piotra Cywińskiego i prawa dziennikarzy, którzy przekazują ustalenia badaczy szerokiej opinii publicznej.

Poseł Sobel pytał, czy w świetle nowelizacji prezydentowi Obamie groziłby proces sądowy za niefortunne użycie terminu Polish death camps podczas uroczystości przyznania najwyższego amerykańskiego odznaczenia cywilnego Janowi Karskiemu. Dla rzeczników polskiej (i w pewnym stopniu także brytyjskiej) narracji narodowo-prawicowej w tej debacie najważniejsza była walka z „polskimi obozami śmierci”. Ich oponenci nie podważali prawa do obrony prawdy historycznej. Kwestionowali metody tej obrony. Takie jak nowelizacja ustawy o IPN. Polemistom duetu Kawczyński – Pound najważniejsze wydało się co innego: sprzeciw wobec tłumienia pełnej, swobodnej, rzetelnej debaty i grożenie karami za taką dyskusję.

A co było najważniejsze dla przedstawicielki rządu premier Theresy May, obecnej na debacie? To samo, ale jej przełożony, minister do spraw europejskich, nie przyszedł jej wysłuchać.

Czytaj także: Losy polskich Żydów – nowe ważne świadectwo

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną