Rozmowa z izraelskim politykiem Jairem Lapidem o tym, dlaczego pokłócił się z Polską

Będzie przyszłość?
Rozmowa z izraelskim politykiem Jairem Lapidem o tym, dlaczego pokłócił się z Polską i kiedy będzie rządzić Izraelem.
Jair Lapid na wiecu w Tel Awiwie po atakach w palestyńskiej wiosce Duma oraz na paradzie Jerusalem Pride.
Tomer Neuberg/Flash90/Forum

Jair Lapid na wiecu w Tel Awiwie po atakach w palestyńskiej wiosce Duma oraz na paradzie Jerusalem Pride.

Jair Lapid
Yonatan Sindel/Flash90/Forum

Jair Lapid

JAIR LAPID: Mógłbym zacząć od sprostowania?

AGNIESZKA ZAGNER: – Proszę.
W Polsce kilka miesięcy temu pojawiło się dużo komentarzy zaprzeczających, jakoby moja prababcia zginęła w Auschwitz. Zarzucano mi, że ją sobie wymyśliłem. Chodzi o Herminę, babcię mojego ojca, która została złapana w Serbii, wywieziona do Polski i zamordowana w Auschwitz. Otóż nie wymyśliłem sobie prababci Herminy. W opowieściach mojego ojca była wspaniałą, ciepłą osobą, z dużym kokiem utkanym z białych włosów.

Kiedy na początku 2018 r. polski Sejm przyjął nowelizację ustawy o IPN, również i pan dolał oliwy do ognia, publikując tweeta, że były „polskie obozy śmierci”.
Ta nowelizacja to hańba. Obozy koncentracyjne zbudowali Niemcy i to oni byli za nie odpowiedzialni. Niemniej te obozy były usytuowane w Polsce i kiedy użyłem sformułowania „polskie obozy”, ludzie uznali, że przypisuję odpowiedzialność za nie Polakom, a to nieprawda. Byli jednak Polacy, którzy pomagali Niemcom, co czyni ich współodpowiedzialnymi za śmierć wielu ludzi, w tym członków mojej rodziny. To nie ja podłożyłem ogień, to ta kompromitująca ustawa go podłożyła. Nagle ktoś wskazuje na mnie i mówi, że nie mam prawa zadawać pytań, w jaki sposób zginęli moi krewni. Przyznaję, to dla mnie sprawa osobista.

Czyli w tym przypadku nie da się odłożyć emocji na bok?
Ludzie złoszczą się, kiedy mają poczucie winy i wstydu. Dlatego ta sprawa wywołała taką wściekłość, zwłaszcza wśród nacjonalistycznie nastawionych Polaków.

Polska z tego sporu wyszła osłabiona, z nadszarpniętymi relacjami z Izraelem, Stanami Zjednoczonymi. Czy uda nam się to naprawić?
Na razie jesteśmy w trakcie kuracji. Obie strony potrzebują czasu, bo temperatura sporu była bardzo wysoka. Z tego, co czytałem w polskich mediach, wynikało, że wielu Polaków domagało się od nas uznania również cierpień polskiego narodu podczas wojny. Ale przecież my wiemy, że Polska była pierwszym krajem zajętym przez Niemcy. Jeśli jednak mówimy o kuracji i uzdrowieniu stosunków, jest jeden warunek – nie tylko musimy umieć o tym rozmawiać, ale również to, co mówimy, musi opierać się na prawdzie. Moim celem nigdy nie był konflikt z Polakami. Ale nie mogę zrezygnować z pamięci o moich zmarłych przodkach.

W Izraelu trwa już kampania wyborcza. Dlaczego premier Beniamin Netanjahu zdecydował się przyspieszyć wybory do Knesetu, które odbędą się już w kwietniu, a nie na jesieni?
Netanjahu zdecydował się na skrócenie kadencji, ponieważ jego koalicja przestała działać. I bez poparcia opozycji nie byłby w stanie przepchnąć żadnej nowej ustawy. My do tych wyborów idziemy z wyraźną alternatywą wobec tego, co było. Chcemy pokazać, że nowym podejściem możemy naprawić zachwiany system polityczny. To, czego Netanjahu nie zrobił przez 10 lat, tego już nie zrobi.

Czy jest możliwe, że Netanjahu, który premierem jest już 13. rok, tym razem przegra?
Oczywiście, że jest. A Jesz Atid jest jedyną partią, która jest w stanie pokonać rządzący Likud – mamy wartości, zasady i odpowiedni zespół, by to zrobić.

Jak to się stało, że pan, gwiazda telewizyjna, postanowił czynnie zająć się polityką?
Mam troje dzieci, w tym córkę ze szczególnymi potrzebami. W pewnym momencie poczułem, że moim obowiązkiem jest zmienić kurs, jakim podąża Izrael. Mój kraj, zresztą podobnie jak Polska, cierpi na tzw. recesję demokracji, a ja chcę, by moje dzieci dorastały w prawdziwej demokracji. Uznałem, że pracując w telewizji i zarabiając masę pieniędzy, nie daję najlepszego przykładu. Nigdy nie żałowałem swojej decyzji. Nawet jeśli w czasie tej awantury z polskim rządem przedstawiano mnie jako ekstremistę.

Pan znowu o awanturze…
Przepraszam, to dla mnie ważne. Nie jestem ekstremistą, stoję na czele partii centrowej. Byłem atakowany zarówno przez prawicę, jak i lewicę. Bo tak naprawdę dziś walka w Izraelu, ale także na świecie, nie przebiega między prawicą a lewicą, ale między zrównoważonymi, myślącymi pozytywnie a populistami z lewej i prawej strony.

Stoi pan na czele partii Jest Przyszłość. Jakiej pan chce przyszłości? Chce pan być premierem?
Tak, chcę być premierem. Będę o to walczył w kwietniowych wyborach. To będzie pojedynek między mną a premierem Netanjahu. Tym, co mnie od niego odróżnia, jest fakt, że jako centrysta mogę zjednoczyć kraj. A na pewno nie może zrobić tego ktoś, kto wykorzystuje politykę tożsamości do wywoływania strachu i niepokoju. Moim celem są trzy sprawy: po pierwsze odseparowanie się od Palestyńczyków, a można zrobić to wyłącznie poprzez rozwiązanie oparte na dwóch państwach. Powinny w tym uczestniczyć Arabia Saudyjska, Egipt i Jordania, ponieważ to nie jest wyłącznie konflikt izraelsko-palestyński, ale problem regionalny.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną