Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Nasze osobne światy

Notre Dame symbolem naszej cywilizacji – czyli czego?

Pożar spowodował poczucie straty, momentu przełomowego, nawet więzi międzyludzkiej, również u osób, które z Kościołem katolickim, a nawet z religią jako taką nie mają nic wspólnego. Pożar spowodował poczucie straty, momentu przełomowego, nawet więzi międzyludzkiej, również u osób, które z Kościołem katolickim, a nawet z religią jako taką nie mają nic wspólnego. Reuters / Forum
Pożar paryskiej katedry poruszył całą Europę. W mediach tysiące razy powtarzano te same słowa: „Notre Dame to symbol naszej cywilizacji”. Czyli czego?
Paryżanie patrzący na płonącą katedrę Notre Dame.Martin Barzilai/Bloomberg/Getty Images Paryżanie patrzący na płonącą katedrę Notre Dame.

Co to jest cywilizacja? Nie wiem. Wciąż nie potrafię jej zdefiniować w abstrakcyjny sposób. Ale wydaje mi się, że potrafię ją rozpoznać, gdy zobaczę” – mówi prowadzący i odwraca się w stronę budynku. „I teraz na nią patrzę”.

Tak zaczyna się pierwszy z 13 odcinków głośnego serialu dokumentalnego BBC „Civilisation. A Personal View” z 1969 r. Prowadzącym był Kenneth Clarke, ówczesna gwiazda brytyjskiej i europejskiej historii sztuki. A ten budynek to paryska katedra Notre Dame.

Zaraz po pożarze wśród masy komentarzy i tweetów można było uchwycić coś, co Clarke nazwałby „odruchem cywilizacyjnym”. Poczucie straty, momentu przełomowego, nawet więzi międzyludzkiej, również u osób, które z Kościołem katolickim, a nawet z religią jako taką nie mają nic wspólnego. Była to reakcja nie do końca uświadomiona, co świadczy również o nieuświadomieniu, czym jest cywilizacja. Ci ludzie płaczący nad losem Notre Dame nie odpowiedzieliby na pytanie, co to jest cywilizacja. Oni ją po prostu zobaczyli płonącą.

Ich (nasz) odruch świadczy o czymś jeszcze – że cywilizację można zobaczyć i nazywać, ale nie można jej świadomie tworzyć. Historyczne cywilizacje zawsze były modelem dla innych do naśladowania, przyciągały swoją atrakcyjnością, ale nie można ich było narzucić siłą, zdecydować o ich powstaniu czy zaszczepieniu. Kiedyś wszyscy po prostu chcieli być Rzymianami. Potem – budować gotyckie katedry.

Dziś to wszystko, przynajmniej z europejskiej perspektywy, staje na głowie. Idea cywilizacji powraca z wielkim impetem, tyle że zupełnie odmieniona. O ile XIX w. należał do państw narodowych, o tyle XXI w. zdominują „państwa cywilizacje”, takie jak Chiny czy Rosja, pisze w swojej najnowszej książce „The Rise od Civilisational State” Christopher Coker.

Polityka 17/18.2019 (3208) z dnia 23.04.2019; Świat; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Nasze osobne światy"
Reklama