Świat

Nowa polityczna era w Indiach

Narendra Modi Narendra Modi Adnan Abidi / Forum
Narendra Modi świętuje rekordowe zwycięstwo w wyborach nad Gangesem. Głównym motorem tego spektakularnego sukcesu jest popularność premiera, który kreuje się na strażnika narodu i silnego przywódcę.

Dotychczasowy premier zwiększył przewagę swej partii w parlamencie. Częściowe wyniki wyborów, które trwały półtora miesiąca, a udział w nich wzięło ponad 600 mln głosujących, wskazują, że Indyjska Partia Ludowa (BJP) zdobędzie kilka mandatów więcej niż przed czterema laty, i umocni swą zdecydowaną przewagę w niższej izbie parlamentu. Dodatkowo poszerzy bazę wyborów, zwiększy bowiem zwycięstwo w nowych rejonach kraju, m.in. na północnym wschodzie, na południu i w Bengalu Zachodnim ze stolicą w Kalkucie, gdzie przez blisko pół wieku dominowali komuniści.

BJP tym samym zmienia swój status z tzw. ugrupowania dominującego w „pasie hinduskim”, obejmującym północ i południowy zachód kraju, na partię ogólnokrajową. Scementuje to jego wpływy w najodleglejszych zakątkach subkontynentu, gdzie tradycyjnie dominowały partie lokalne.

Czytaj także: 70. rocznica niepodległości Indii i Pakistanu

Modi, silny przywódca silnego narodu

Głównym motorem tego spektakularnego sukcesu jest popularność premiera Modiego, który kreuje się na strażnika narodu i silnego przywódcę. Pomogły też dramatyczne wydarzenia w końcowej fazie kampanii. Po samobójczym zamachu Pakistańczyka na indyjski konwój wojskowy Modi zdecydował o przeprowadzeniu nalotów – samoloty bojowe bombardowały cele położone znacznie głębiej na terytorium pakistańskiego sąsiada, niż to miało miejsce w ostatnich dekadach. Premier skutecznie umacnia w Hindusach przekonanie, że wybierając go, stawiają na silny naród.

Wynik wyborów potwierdza, że charyzma i wizerunek Modiego mają rosnącą siłę, i to na przekór ostrej krytyce i niezadowoleniu Hindusów z decyzji ekonomicznych, jakie podejmował, rządząc Indiami od czterech lat (wprowadził m.in. nowy podatek od usług i przeprowadził kontrowersyjną wymianę banknotów, na kilka tygodni paraliżując życie setek milionów ludzi korzystających głównie z gotówki).

Zwycięstwo Modiego potwierdza jego fenomenalną pozycję w indyjskiej polityce, jest on najpopularniejszym liderem od lat 70. XX w., gdy masowe uwielbienie dla Indiry Gandhi wyrażał slogan: „Indira to Indie, Indie do Indira”. A ponieważ indyjska polityka ma tendencję do ciążenia ku jednemu centralnemu bytowi, teraz jasne jest, że Indyjska Partia Ludowa zajęła pozycję dominującego od niemal siedmiu dekad Indyjskiego Kongresu Narodowego, z którego wywodzili się pierwsi przywódcy niepodległej republiki. W Indiach nastała nowa polityczna era, a zwycięstwo Modiego w 2014 r. było – teraz już potwierdzonym – dowodem potężnej zmiany wartości i haseł, jakim hołduje większość liczącego 1,3 mld osób społeczeństwa.

Czytaj także: Koniec dynastii Gandhich

Nacjonalizm, paliwo wyborcze Modiego

Mocne zwycięstwo hinduistycznego ugrupowania Modiego nad dalej słabnącą opozycyjną Partią Kongresową utrwali konserwatywny, prawicowy kurs, jaki Indie obrały pod Modim. Premier podsyca konflikt hindusko-muzułmański i konsekwentnie realizuje swoją misję – umacnia poczucie hinduskości, a więc religijnych konotacji między byciem etnicznym Hindusem a wyznawcą hinduizmu (trochę podobnie jak w zbitce Polak katolik). Chce narodu o wyraźnym profilu religijnym i tworzy parasol dla radykalnych działaczy, jak Yogi Adityanath (szef stanu Uttar Pradesz, oskarżany o podżeganie do nienawiści i prowokowanie antymuzułmańskich zamieszek) czy Pragya Singh Thakur (zakonnica oskarżona o udział w zamachach terrorystycznych, w których zginęło sześcioro muzułmanów, a wiele osób było rannych).

Wyraźne zwycięstwo Modiego i jego partii budzi niepokój przedstawicieli mniejszości etnicznych i wyznaniowych nad Gangesem, a zdaniem komentatorów otwiera premierowi drzwi do poważnych ingerencji w prawo, z konstytucją włącznie. Teraz – przestrzegają – zyskał mandat do definiowania przestrzeni państwowej (i dotąd wyraźnie świeckiej, zgodnie z filozofią pierwszych ojców republiki) nowymi, religijnymi określeniami.

Nacjonalizm to główne paliwo, dzięki któremu Modi i jego działacze rozpalają serca i umysły wyborców. Straszenie zewnętrznym (Pakistan) i wewnętrznym wrogiem (partia Modiego wzięła na celownik imigrantów napływających do kraju od wschodu, m.in. z Bangladeszu) ma działanie elektryzujące i odwraca uwagę od wskaźników jakości życia nad Gangesem. A bezrobocie jest najwyższe od blisko pół wieku. Dochody rolników drastycznie spadają, na 700 tys. indyjskich wsi coraz więcej jest głodu i rozpaczy. Nie ma 100 nowych inteligentnych miast, jakie premier obiecał młodej populacji. Choć wzrost PKB utrzymuje się na poziomie 7 proc. rocznie, puchną wyłącznie indywidualne fortuny (już największe na świecie, obok chińskich). Nie ma mowy o zrównoważonym bogaceniu się społeczeństwa. Przeciwnie – wskaźniki rozwarstwienia szybko tu rosną. Modi w tej kampanii odszedł od haseł rozwoju ekonomicznego, a także od swego wizerunku jako skutecznego menedżera, dzięki któremu zdobył władzę za pierwszym razem.

Czytaj także: Ganges – rzeka pielgrzymów

W Indiach znów wygrywa żywe bóstwo

Ważnym powodem, dla którego Indyjska Partia Ludowa odniosła tak wyraźne zwycięstwo, jest także nowy sposób prowadzenia kampanii. Podobnie jak w 2014 r. wydano olbrzymie środki na promocję w mediach społecznościowych (inwestycje w kampanie na Facebooku, w Google i Instagramie pochłonęły 3,5 mln dol. – kilkakrotnie więcej, niż wydała opozycja; ważnym narzędziem mobilizacji młodych wyborców i działaczy jest też aplikacja do komunikacji WhatsApp).

Ale tym razem kluczowa była partyjna dyscyplina. W każdym okręgu wyborczym działali lokalni aktywiści, nawiązujący relacje ze społecznością, rozpoznający potrzeby ludzi, nadstawiający ucha dla ich problemów. To dało im bezprecedensowy kontakt i zbudowało poparcie nawet w Karnatace, Bengalu Zachodnim czy Telanganie – stanach, w których wcześniej popularność prawicy była znikoma. O sile partii nad Gangesem decyduje sprawność organizacyjna i w tej kwestii BJP nie ma sobie równych, podobnie jak Modi nie ma godnego przeciwnika w żadnym z liderów opozycji.

Raz jeszcze Hindusi wynieśli na piedestał żywe bóstwo. W zbiorowym rytuale demokracji zwyciężyły hasła siły i obietnice świetlanej przyszłości. Demony pragmatyzmu czy gospodarczej racjonalności były bez szans.

Czytaj także: W językowym tyglu Indii

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną