Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czeski abordaż

CZECHY: Babiš i piraci

Przeciwnicy Andreja Babiša domagają się jego dymisji. Przeciwnicy Andreja Babiša domagają się jego dymisji. Michal Cizek/AFP / EAST NEWS
Masowe demonstracje w Pradze były współorganizowane przez czeską Partię Piratów. Ich największa obawa? Żeby Czechy nie stały się Polską.
Partia Piratów aktywnie wspierała przewalające się przez Pragę protesty przeciwko oskarżanemu o korupcję premierowi Babišowi.Michal Cizek/AFP/EAST NEWS Partia Piratów aktywnie wspierała przewalające się przez Pragę protesty przeciwko oskarżanemu o korupcję premierowi Babišowi.

Ostatnie, masowe protesty w Czechach odbywały się w imię obrony niezawisłego wymiaru sprawiedliwości. Po tym bowiem, jak w kwietniu policja złożyła wniosek do prokuratury o zbadanie nieprawidłowości w interesach prowadzonych przez Andreja Babiša, premiera Czech, a zarazem oligarchę, nowym ministrem sprawiedliwości została Maria Benešova, polityczka związana z nieformalnym sojusznikiem Babiša prezydentem Milošem Zemanem.

Tych dwóch panów łączą polityczno-biznesowe koligacje: Zeman od lat obraca się na szczytach czeskiej polityki, a Babiš od dawna obraca gigantycznymi pieniędzmi. Obraca jednak tak, że audyty Komisji Europejskiej wykazują poważny konflikt interesów politycznych z gospodarczymi w jego przedsięwzięciach. Również raporty z tego audytu przyczyniły się do wybuchu protestów. Te zostały na czas wakacyjnego sezonu ogórkowego zawieszone, ale mają ruszyć z nową siłą już wczesną jesienią.

Warszawa w Pradze

– Właściwie mamy teraz w Czechach sytuację podobną do tej w Polsce – mówi David Witoš, wiceburmistrz centralnej dzielnicy Ostrawy z czeskiej Partii Piratów. – Tak samo jak u was, tak u nas jeden człowiek decyduje o właściwie wszystkim w kraju. Zastanawiamy się, dlaczego Babiš nie zrobi tego samego, co Kaczyński – może przecież po prostu ustąpić przed żądaniami protestujących, wycofać się w cień i rządzić za pomocą swoich pionków. W dodatku bez żadnej odpowiedzialności. Ale może nie ufa swoim ludziom tak bardzo jak Kaczyński.

Czesi zresztą często podkreślają, że protestują, bo nie chcą u siebie systemu, który zapanował w Polsce czy na Węgrzech, gdzie cały aparat państwa, włącznie z sądownictwem, został upartyjniony. – Ludzie już nie siedzą cicho – mówi Witoš.

Polityka 27.2019 (3217) z dnia 02.07.2019; Świat; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Czeski abordaż"
Reklama