Świat

Ghislaine Maxwell, kobieta, która pomogła Epsteinowi zbudować harem

Ghislaine Maxwell na lotnisku Heathrow 1992 r. Ghislaine Maxwell na lotnisku Heathrow 1992 r. News Licensing / Forum
Córka brytyjskiego magnata prasowego miała werbować dla swojego przyjaciela Jeffreya Epsteina młode, przeważnie nieletnie dziewczęta. Jak absolwentka Oxfordu mogła wejść w tę rolę?

Cztery kobiety oskarżające multimilionera finansistę Jeffreya Epsteina, że wykorzystywał je seksualnie, gdy miały po 14–15 lat, wskazują na wspólniczkę. Miała nią być jego przyjaciółka i ekskochanka, 57-letnia Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella, która przywoziła je do rezydencji pedofila w Nowym Jorku, Palm Beach na Florydzie, na wyspę na Morzu Karaibskim i szantażem zmuszała do seksu z Epsteinem. Jak zeznają, oprócz nich Maxwell „zwerbowała” i dostarczyła przyjacielowi co najmniej sto innych, przeważnie nieletnich dziewcząt. Była więc jego osobistą rajfurką, a mówiąc dosadniej, burdelmamą? Tak w każdym razie nazywają ją media.

Ghislaine Maxwell burdelmamą?

Ale zaraz. Stręczycielstwo to przecież zawód stary jak ludzkość, środek nielegalnego zwykle utrzymania, a więc część mrocznego podziemia przestępczego. Kobiety go uprawiające to zwykle byłe prostytutki, jak osławiona bajzelmama z Kalifornii, szefowa sieci callgirls dla gwiazd Hollywood Heidi Fleiss, która wylądowała w więzieniu. Maxwell wydaje się postacią z innego uniwersum. Nie przyznaje się do rajfurzenia i wygląda na szczerze oburzoną, że ktoś jej to zarzuca.

Absolwentka Oxfordu, założycielka klubu Kit Kat dla kobiet w Londynie i fundacji TerraMar zajmującej się ochroną zasobów morskich, była zapraszana do ONZ, by propagować tę szlachetną działalność, i nie skąpiła datków dla organizacji dobroczynnych. W tym takiej, która... pomagała ofiarom molestowania. Do grona jej bliskich znajomych, jeśli nie przyjaciół, zaliczała się m.in. Chelsea Clinton, na której ślubie była gościem. Po co dziedziczka fortuny Maxwella miałaby wdawać się w biznes niezmiernie intratny, ale ryzykowny, zwłaszcza w USA, gdzie za czerpanie zysków z nierządu karze się surowo?

Kim jest Ghislaine Maxwell

Ghislaine była najmłodszą i najbardziej ukochaną córką Roberta Maxwella, ale po jego tajemniczej śmierci na morzu w 1990 r. (podejrzewano samobójstwo, ale okazało się, że magnat prawdopodobnie wypadł z jachtu po ataku serca) nie została automatycznie milionerką, bo tata miał ogromne długi. Jeszcze kilka lat później rozgłaszała, że padł ofiarą morderstwa. Przeprowadziła się do USA i żyła tam na początku za 100 tys. rocznie z rodzinnego funduszu powierniczego.

W Nowym Jorku szybko weszła w krąg miejscowej high society zdominowany przez finansowe elity ze skłonnością do swawolnego imprezowania. Jak powiedział anonimowo ktoś z tego środowiska, „żeby kręcić się wokół tych milionerów, trzeba z nimi spać albo znajdować im dziewczyny”. Wyjaśnienia tajemnicy drugiego życia Maxwell można więc szukać po prostu w subkulturze nowojorskich jet-setters, zabawowych celebrytów, ale lepiej sięgnąć do jej relacji z Epsteinem. Ghislaine została bowiem jego partnerką i według relacji wspólnych znajomych była w nim naprawdę zakochana, marzyła, żeby ją poślubił.

Związek nie trwał długo. Pozostali wszakże przyjaciółmi. Do tego stopnia, że porzucona Ghislaine zaczęła go poznawać z nastolatkami, które multimilioner szczególnie sobie upodobał. Nie wiemy, czy rzeczywiście robiła to dlatego, że – jak ktoś spekulował – chciała „zrobić dla niego wszystko w nadziei, że się z nią ożeni”. Być może chodziło o psychologiczny mechanizm typowy dla środowisk playboyowskich – porzucone kobiety znajdują czasem perwersyjną satysfakcję z kojarzenia byłego kochanka z nowymi partnerkami.

Budowanie nowojorskiego haremu

W każdym razie, jeśli wierzyć czterem oskarżycielkom – ale czyż ich zeznania wzajemnie się nie potwierdzają? – spełniała wszystkie zachcianki Epsteina. Werbowała do jego haremu uczennice pobliskiej szkoły średniej na Manhattanie, zagubione i ciągnące jak ćmy do celebrowanego w TV „świata bogatych i sławnych”. Sprowadzone do jego rezydencji 14-latki przebierano w kuse spódniczki i układano im włosy w mysie ogonki, by wyglądały jeszcze młodziej, albo w stroje znane z filmów porno dla pedofilów lub seansów sado-maso, upodabniające dziewczynki do „seksualnych niewolnic”. Miały tam uprawiać seks z Epsteinem i jego znajomymi. Wśród tych ostatnich byli podobno były prezydent Clinton, przyszły prezydent Trump, brytyjski książę Andrew i słynny amerykański adwokat Alan Dershowitz (wszyscy stanowczo temu zaprzeczają).

O wyczynach Epsteina i roli Maxwell w organizacji jego sex parties wiele osób wiedziało od dość dawna, ale układ jego obrońców z prokuraturą na Florydzie z 2007 r., w wyniku którego finansista wymigał się krótkim wyrokiem więzienia za pedofilię (którego praktycznie nawet nie odsiadywał), zobowiązywał je do dyskrecji.

Ghislaine nie ma wyrzutów sumienia

Dopiero ruch #MeToo i uchwalane w jego wyniku ustawy wykluczające w Nowym Jorku przedawnienie przestępstw seksualnych wobec nieletnich ośmielił ofiary i świadków, aby przerwały milczenie. Maxwell nazwała je kłamczuchami, co skłoniło kobiety do pozwania jej o oszczerstwo. Córka magnata prasowego stoi na razie pod zarzutem wspólnictwa z oskarżenia cywilnego, ale prokuratorzy zapowiadają, że mimo samobójczej (czy rzeczywiście?) śmierci Epsteina będą badać sprawę dogłębnie i bez oglądania się na status podejrzanych.

Sama Ghislaine nie okazuje podobno żadnych wyrzutów sumienia. Może rzeczywiście uważa, że nie zrobiła nic złego. O dziewczynach podarowanych swemu eks miała się wyrazić: „To zera, śmiecie”.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Janusz Dzięcioł w szponach szołbizu

Wyluzowany Janusz Dzięcioł powtarza do kamery, że nie lubiłby siebie, gdyby się zmienił, dlatego się nie zmieni, chociaż kto wie, co sława przyniesie. Szołbiznes, mówią ludzie, jest jak walec, każdego rozgniecie, każdą głębię duchową zniweluje. Czy normalny człowiek po wygraniu bardzo popularnego programu telewizyjnego może z wygranym półmilionem złotych w kieszeni wrócić do bloków, do pracy?

Sławomir Mizerski
30.06.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną