Świat

Hiszpanie sprawdzają, czy Rosja wspierała katalońskich separatystów

Protesty w Katalonii w 2017 r. Protesty w Katalonii w 2017 r. Assemblea.cat / Flickr CC by 2.0
Dziennik „El Pais” ujawnił, że w hiszpańskim wymiarze sprawiedliwości co najmniej od 1,5 roku toczy się śledztwo ws. zaangażowania rosyjskich zespołów internetowych w kryzys kataloński. Rosjanie mieli prowadzić kampanię dezinformacyjną, ale też wspierać separatystów na miejscu.

Doniesienia o zaangażowaniu Rosjan w katalońską walkę o niepodległość pojawiły się po raz pierwszy równo dwa lata temu, niemal natychmiast po nieudanej próbie odłączenia się prowincji od reszty kraju w październiku 2017 r. Już miesiąc później ówcześni hiszpańscy ministrowie spraw zagranicznych i obrony Alfonso Dastis i Maria Dolores de Cospedal informowali, że za falę separatystycznych wpisów w hiszpańskich mediach społecznościowych odpowiadały w dużej mierze zorganizowane grupy użytkowników z Rosji i Wenezueli. Dastis dodawał również, że Hiszpania „ma twarde dowody” na wkład Kremla w zaognianie kryzysu katalońskiego.

Czytaj też: Jak przepadł szpieg, który pracował dla Amerykanów „od dekad”

Oddział 29155 miesza w Europie?

Najprawdopodobniej wtedy zapadła decyzja, by sprawę przekazać tamtejszym organom ścigania. Za śledztwo odpowiedzialny jest sędzia sądu najwyższego Manuel García-Castellón, a pomaga mu zespół centralnego biura informacyjnego komendy głównej hiszpańskiej policji, który specjalizuje się w działaniach antyterrorystycznych. Trzy niezależne źródła miały potwierdzić dziennikarzom „El Pais”, że w samym centrum postępowania znajduje się tzw. Oddział 29155 – doskonale znana w Europie elitarna jednostka rosyjskiej armii specjalizująca się w dezinformacji, hakerstwie i hybrydowych działaniach wojennych.

Śledztwo dotychczas miało status ściśle tajnego. Informatorzy hiszpańskiego dziennika twierdzą, że formalnie toczy się od maja 2018 r., jednak proces zbierania materiałów dowodowych mógł zacząć się nawet kilka miesięcy wcześniej. Zwłaszcza że Oddział 29155 ma reputację prawdziwie międzynarodową i znany jest ze swojej skuteczności. Po raz pierwszy o istnieniu grupy napisał w ubiegłym roku „New York Times”. Amerykańscy dziennikarze przeprowadzili szeroko zakrojone śledztwo, jednoznacznie definiując Oddział 29155 jako część rosyjskiej armii i określając zakres jego obowiązków.

Członkowie Oddziału byli odpowiedzialni za nieudany zamach stanu w Czarnogórze w 2016 r., mający zdestabilizować jedno z najbardziej prozachodnich państw bałkańskich. Eduard Sziszmakov and Vladimir Popov, dwaj obywatele Federacji Rosyjskiej, wcześniej agenci KGB i GRU, zostali wówczas skazani na długie wyroki pozbawienia wolności za próbę obalenia rządu. Oddział 29155 przeprowadził również zamach na Siergieja Skripala i jego córkę Julię w marcu 2018 r. w Wielkiej Brytanii. Służby co najmniej kilku europejskich krajów przypisują żołnierzom Oddziału dwukrotną próbę zabicia prominentnego bułgarskiego handlarza broni Emiliana Gebreva w 2015 r. Oprócz tego przeprowadzili szereg operacji internetowych, głównie opartych na hakowaniu państwowych serwerów i szerzeniu dezinformacji w mediach społecznościowych.

Jak rosyjskie służby mogły wpływać na Katalonię

Najpewniej te ostatnie aktywności były domeną Oddziału w Katalonii. Według hiszpańskich śledczych Rosjanie sponsorowali wspierające katalońskich separatystów szeroko zakrojone kampanie dezinformacyjne na hiszpańskim Facebooku i Twitterze. Kampanie te nie były aktywne tylko w okolicach referendum sprzed dwóch lat, ale pozostawały obecne przez cały okres od 2017 r., aktywując się na nowo w ubiegłym miesiącu przy okazji wyroku skazującego 12 twórców katalońskiego referendum na wieloletnie więzienie.

Posty, które tworzyć i promować miał Oddział 29155, dotyczyły przede wszystkim rzekomych planów militarnej pacyfikacji separatystów przez rząd w Madrycie, manipulowania statystykami dotyczącymi katalońskiej gospodarki i domniemanego wsparcia, jakie Unia Europejska miała gwarantować zbuntowanej prowincji w przypadku oderwania się od reszty kraju.

Rosjanie nie ograniczali się jednak tylko do internetowej pomocy separatystom. Koordynowali również swoją kampanię na miejscu, w Barcelonie. Jej protagonistą był, jak donosi „El Pais”, obywatel Federacji Rosyjskiej i agent GRU Denis Sergiejew, znany również jako Siergiej Fiedotow. Pod tym drugim pseudonimem działał wcześniej na terenie Bułgarii i Wielkiej Brytanii. Media z całego świata, w tym „New York Times” i specjalistyczny serwis śledczy Bellingcat są przekonane, że jako Fiedotow przygotowywał zamachy na Skripala i Gebreva. Do Barcelony Siergiejew przyjechał dwukrotnie, w 2016 i 2017 r., za każdym razem podróżując do Hiszpanii przez Szwajcarię (Zurych i Genewę). Ostatni raz pojawił się tam dokładnie dwa dni przez referendum z 20 października 2017 r., wyjechał dzień po głosowaniu.

Jego kontaktem na miejscu był Víctor Terradellas, były ekspert ds. dyplomacji i spraw międzynarodowych rozwiązanej już katalońskiej partii CDC i bardzo bliski współpracownik byłego szefa katalońskich władz regionalnych Carlosa Puigdemonta. Podczas rewizji w jego mieszkaniu hiszpańscy śledczy znaleźli jego notatki oraz cyfrową korespondencję z Puigdemontem. Terradellas wywierał sporą presję na katalońskiego eksprezydenta, by ten jak najszybciej ogłosił niepodległość Katalonii. W długim wątku na WhatsAppie, w którym Puigdemont rzadko odpisywał na jego wiadomości, Terradellas zapewniał go, że ma gwarancje publicznego poparcia katalońskiej niepodległości przez Władimira Putina i Michaiła Gorbaczowa. Finansowe wsparcie dla nowego państwa mieli z kolei zapewnić Chińczycy, choć tego wątku Terradellas nie rozwinął.

Czytaj też: Polski szpieg trafił do łagru

Coraz bardziej napięte stosunki między Hiszpanią a Rosją

Śledztwo sędziego Castellóna ws. działań Oddziału 29155 jest tylko jednym z wątków, które w kryzysie katalońskim badają hiszpańscy śledczy. Osobne postępowanie toczy się przeciwko dziewięciu członkom ruchu społecznego znanego jako Komitet Obrony Republiki (CDR). Zostali zatrzymani za posiadanie materiałów wybuchowych i przygotowywanie możliwych aktów przemocy i ataków terrorystycznych przy okazji drugiej rocznicy referendum z 2017 r. Podejrzani o terroryzm są również liderzy grupy Tsunami Democratic, odpowiedzialni m.in. za paraliż barcelońskiego lotniska El Prat przy okazji protestów kilka tygodni temu.

Doniesienia o hiszpańskim śledztwie ws. rosyjskiego wsparcia dla katalońskich separatystów trafiły do gazet w momencie, w którym stosunki obu państw robią się coraz bardziej napięte, zwłaszcza w kontekście internetu. Pełniący obowiązki szefa hiszpańskiego MSZ Josep Borrell poinformował, że pomimo ubiegłorocznych zapewnień ze strony Kremla i Siergieja Ławrowa nigdy nie powstała obiecana dwustronna rosyjsko-hiszpańska grupa zwalczająca dezinformację w internecie. Powstanie takiego ciała zaproponował sam Ławrow, a Madryt zaakceptował to zaproszenie. Rok później jednak nie ma śladu po nowej instytucji, więc Borrell zapowiedział dzisiaj, że współpraca jest nieaktualna. Nie wiadomo, do jakiego stopnia było to motywowane śledztwem Castellóna, jednak nawet i bez niego ciężko byłoby uwierzyć w dobre intencje Kremla względem walki z internetową dezinformacją.

Czytaj też: Rosyjska propaganda zalewa wirtualny świat

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną