Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Siła bezwstydu

BUŁGARIA: Kibole politycznie użyteczni

Borisław Michajłow, były już szef Krajowego Związku Piłkarskiego. Borisław Michajłow, były już szef Krajowego Związku Piłkarskiego. Vassil Donev/EPA / PAP
Kolejne siły polityczne w Bułgarii wykorzystywały kiboli do swoich celów. Ale dziś bułgarscy ultrasi mają już własne interesy.
Kibice CSKA Sofia witają swoją drużynę podczas meczu z Lewskim Sofia.Oleg Popov/Reuters/Forum Kibice CSKA Sofia witają swoją drużynę podczas meczu z Lewskim Sofia.

Tę scenkę zna każdy Bułgar. Tak jak pewnie każdy Polak, bez względu na to, kiedy się urodził, widział kiedyś gola Domarskiego na Wembley. Do rzutu karnego podchodzi Meksykanin Jorge Rodríguez. Strzela w lewy dolny róg. Ale tam czeka już bramkarz, który łatwo chwyta piłkę. Komentator nie może opanować emocji: „Ten fantastyczny, ten niesamowity Bobby Michajłow rzucił Meksykan na kolana po raz drugi”. Kilka minut wcześniej Michajłow, kapitan reprezentacji, obronił pierwszą jedenastkę.

Jest skwarne lato 1994 r. Bułgaria z legendarnymi Stoiczkowem, Leczkowem i Bałykowem w składzie właśnie awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata. Cztery lata po upadku komunizmu w kraju szalała inflacja, półki świeciły pustkami, kwitła przestępczość. Piłkarze, którzy po pokonaniu ówczesnych mistrzów i wicemistrzów świata ostatecznie zajęli czwarte miejsce, zyskali status małych bogów. To wtedy w kraju nad Iskyrem zaczęto mówić, że „Bóg jest Bułgarem”.

Borisław Michajłow, bohater karnych z Meksykiem, ma dziś 56 lat – i jeśli coś łączy go z Bogiem, to to, że przez ostatnich 14 lat był najważniejszą osobą w bułgarskim futbolu – szefował krajowemu związkowi piłkarskiemu. Podał się do dymisji w połowie października, pod presją premiera Bojki Borisowa, po skandalu rasistowskim w trakcie meczu z Anglią w Sofii. Grupa kiboli przez 42 minuty wyzywała czarnoskórych graczy gości i wznosiła saluty faszystowskie. Dla Bułgarii to była klęska wizerunkowa i sportowa. Przegrała 0:6.

Odium padło na Michajłowa. Ale i bez tego lista jego grzechów jest długa. Pod jego okiem reprezentacja nie awansowała do żadnego turnieju. Prowadziło ją aż 10 selekcjonerów, w tym czterech kolegów z kadry z 1994 r. W ciągu ostatnich 14 miesięcy wygrała tylko jeden mecz.

Polityka 49.2019 (3239) z dnia 03.12.2019; Świat; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Siła bezwstydu"
Reklama