Świat

Doradczyni Trumpa i jego zagorzały krytyk. I wciąż małżeństwo

Kellyanne i George Conwayowie Kellyanne i George Conwayowie Joshua Roberts/Reuters / Forum
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Białego Domu. Konserwatywny prawnik i najzagorzalszy krytyk prezydenta. Publiczna kłótnia tej pary fascynuje Amerykę, bo George i Kellyanne Conwayowie są małżeństwem.

Ona jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Białego Domu Donalda Trumpa, jego bliską doradczynią i spin doktorem, jakich mało. W telewizyjnych talk shows potrafi wytłumaczyć wszystkie jego kłamstwa, pomówienia, wypowiedzi podszyte rasizmem i mściwe ataki personalne. On zaś jest konserwatywnym prawnikiem, zagorzałym krytykiem prezydenta, oskarżającym go o nadużycia władzy i łamanie konstytucji.

Do niedawna dzielili się opiniami z osobna, ale ostatnio zaczęli atakować się publicznie, wymieniając kąśliwe wpisy na Twitterze. Ich kłótnia fascynuje Amerykę, bo George i Kellyanne Conwayowie mieszkają pod jednym dachem – są małżeństwem i wychowują razem czworo dzieci.

Conwayowie i pan Trump

Polityczny konflikt w USA nie od dziś dzieli nawet rodziny, ale o podziałach w rodzinach prominentów nie słyszy się często. George Conway, absolwent Harvarda i Yale, w latach 90. dał się poznać jako członek „szerokiego prawicowego spisku” (określenie Hillary Clinton), czyli grupy konserwatywnych prawników przygotowującej impeachment Billa Clintona. Kellyanne Fitzpatrick (panieńskie nazwisko) była wtedy przedsiębiorczą konsultantką polityczną i szefową sondażowni. Z George′em poznała ją Ann Coulter, ultrakonserwatywna gwiazda telewizji Fox (twierdzi, że Trump jest za miękki dla muzułmanów i nielegalnych imigrantów). Pobrali się w 2001 r.

Podczas prawyborów republikańskich w 2016 r. Kellyanne pracowała najpierw dla senatora Teda Cruza. Tak jak on krytykowała nowojorskiego miliardera-celebrytę za wulgarność i odmowę ujawnienia zeznań podatkowych. Z czasem się do niego przekonała. Jej mąż Trumpa poparł wcześniej, przedstawił mu Kellyanne, a ta przyjęła propozycję objęcia kierownictwa kampanii. Wkrótce została pierwszą w historii kraju szefową sztabu wyborczego zwycięskiego kandydata.

Publiczna kłótnia Conwayów

W wywiadach telewizyjnych, terkocząc jak maszyna, nie dając dziennikarzowi dojść do słowa, potrafi zagadać wszystkich gospodarzy niedzielnych programów. Nie jest oficjalną rzeczniczka prasową, ale to ona, a nie formalnie pełniąca tę funkcję Stephanie Grisham, odgrywa rolę głównej reprezentantki prezydenta na użytek mediów. Po trzech latach jego rządów należy do topniejącego grona pretorianów, którzy związali się z nim, jeszcze zanim wygrał wybory. I wciąż są mu wierni.

George Conway początkowo też stawiał na Trumpa, i to tak bardzo, że płakał ze wzruszenia w czasie inauguracji. Potem się rozczarował i dołączył do obozu tradycyjnych konserwatystów. Popierał śledztwo prokuratora specjalnego Roberta Muellera w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory 2016, a ostatnio jego impeachment. W tweetach i wywiadach przekonuje, że Trump nie nadaje się na prezydenta. Jego wypowiedzi z lubością cytują demokraci.

Kiedy Kellyanne zatweetowała: „Czyżbyśmy wymagali pomocy Ukrainy w pokonaniu Joe Bidena?”, mąż odpowiedział jej wpisem: „Twój szef najwyraźniej tak uważa”. A po uchwaleniu przez Izbę Reprezentantów dwóch artykułów impeachmentu o Trumpie napisał: „IMPOTUS”. To zbitka pierwszych liter słowa impeachment i popularnego skrótu oficjalnego tytułu prezydenta USA, ale zabrzmiało dwuznacznie... Trump nie pozostaje dłużny i nazywa Conwaya „świrem”.

Czytaj także: Impeachment Trumpa przegłosowany

Praca to jedno, małżeństwo to drugie

Kellyanne podejrzewa, że w niechęci jej męża do Trumpa można się doszukać zazdrości. „Jego cząstka myśli, że wolę Trumpa od niego. To śmieszne; moja praca to jedno, a małżeństwo to drugie” – mówiła w rozmowie z „Washington Post”. Media zachodzą w głowę, co też dzieje się w ich domu, ale nie widać objawów małżeńskiego kryzysu.

Pojawiły się nawet spekulacje, że rozbieżności w ocenie prezydenta mogą być przewrotną grą, aby utrzymywać dobre stosunki z elitami obu obozów, a więc także z opozycją, która w Waszyngtonie zdecydowanie dominuje. Conwayowie mieszkają wszak na Embassy Row, w segmencie stolicy pełnym ambasad i luksusowych rezydencji członków establishmentu. Za sąsiadów mają przyjaciół Billa i Hillary Clintonów. Ale po co spekulować, prawda jest zapewne prostsza – miłość nie zna politycznych barier.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną