Świat

Żołnierze mają nowego przeciwnika: Covid-19

Ćwiczenia NATO w Bemowie Piskim w Polsce Ćwiczenia NATO w Bemowie Piskim w Polsce Timothy Hamlin/Planetpix / Zuma Press / Forum
Pierwszy żołnierz USA w Europie został pozytywnie zdiagnozowany na Covid-19, a ważne dla NATO ćwiczenia w Norwegii już zostały zakłócone. Czy na ćwiczeniu Defender Europe 20 żołnierze będą musieli walczyć z koronawirusem?

Wcześniej czy później to musiało nastąpić – wśród liczącej kilkadziesiąt tysięcy osób amerykańskiej społeczności wojskowej w Europie potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa. Jak można było oczekiwać, przypadek ten ma miejsce we Włoszech, choć nie na najbardziej zagrożonej północy, a w Neapolu, gdzie mieści się dowództwo amerykańskiej VI floty i znajduje się jedno z dwóch połączonych dowództw operacyjnych NATO: JFC (dowódca sił morskich USA w Europie jest jednocześnie dowódcą sojuszniczym).

Komunikat marynarki wojennej USA jest lakoniczny, potwierdza wystąpienie przypadku Covid-19, informuje, że marynarz został poddany izolacji w miejscu pobytu i otrzymuje wszelką pomoc medyczną. Zastrzega jednak, że dodatkowe środki ostrożności mogą zostać wprowadzone po zebraniu wywiadu od chorego. Chodzi tu najpewniej o objęcie kwarantanną osób, które stykały się z zakażonym. To przypadek pierwszy, ale zapewne nie ostatni.

Czytaj też: Epidemia koronawirusa blokuje i rujnuje Włochy

Żołnierze narażeni na wirusa na północy Włoch

Aż 23 amerykańskich żołnierzy zostało bowiem poddanych kwarantannie na północy kontynentu, gdzie uczestniczą w ćwiczeniach Cold Response. Jak donosi oficjalny wojskowy serwis Stars and Stripes, zostali odizolowani, gdy stwierdzono, że mogli mieć kontakt z zakażonym żołnierzem norweskim. W przypadku Amerykanów chodzi o marines, Korpus Piechoty Morskiej jest bowiem tradycyjnie obecny w Norwegii od dekad.

Inne państwa uczestniczące w ćwiczeniu to Wielka Brytania, Holandia, Niemcy, Francja, Belgia oraz nordyccy sąsiedzi Norwegii: Dania, Szwecja i Finlandia. Stamtąd na razie nie dochodzą niepokojące wiadomości, ale sytuacja zmienia się dosłownie z godziny na godzinę. Obecność amerykańska w Cold Response jest i tak mniejsza niż planowana, choć nie z uwagi na epidemię, a większe potrzeby sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie.

Z tego ostatniego kraju nadeszły ostatnie niepokojące wiadomości. Finowie mieli włączyć się w ćwiczenia w poniedziałek, w ostatniej chwili wstrzymali jednak wysłanie do Norwegii 400 żołnierzy. Najgorsze jest jednak to, co dzieje się w samej Norwegii. Po wykryciu kilka dni temu przypadku zakażenia w basie Skjold dwutygodniowej kwarantannie poddano 850 żołnierzy. Nie wiadomo, czy na tym się skończy, bo norweska armia podała w niedzielę, że pobrała próbki od drugiej podejrzanej osoby. Kwarantanna polega na odizolowaniu w koszarach i zakazie wychodzenia na zewnątrz. Do nowej sytuacji dostosowano scenariusz ćwiczeń, które jednak nie zostały odwołane, co należy podkreślić. Odwołany został tzw. dzień dostojnych gości, czyli impreza dla VIP-ów z całego NATO.

Najbardziej niepokojąca sytuacja panuje w północnych Włoszech. Władze zdecydowały się na zamknięcie ruchu w kilku regionach, a dowódca garnizonu amerykańskiego dostał rozkaz wstrzymania lotów żołnierzy i ich rodzin do USA na 60 dni. Podobne restrykcje wprowadzono wobec 30-tysięcznego kontyngentu amerykańskich wojsk w Korei Południowej. Zakaz dotyczy trwałej zmiany miejsca pobytu i odbywania służby, a także kontynuowania nauki w wojskowych szkołach, a więc przynajmniej w teorii nie obejmuje operacji wojskowych.

Czytaj też: Praca wolna od wirusa. Czy Covid-19 zmieni nasze zwyczaje?

Jednak płk Daniel Vogel w opublikowanym niedawno komunikacie stwierdza, że decyzja będzie miała wpływ na żołnierzy i ich rodziny (we Włoszech Amerykanie stacjonują na zasadzie stałej, wraz z najbliższymi), szczególnie gdy zwykle otrzymują rozkazy o przeniesieniu. Bez wątpienia zakaz lotów do kraju wywoła dodatkowy niepokój, zwłaszcza u amerykańskich rodzin stacjonujących w Europie żołnierzy. Rozwój kryzysu w północnych Włoszech może też bezpośrednio dotknąć największe wojskowe przedsięwzięcie na kontynencie w tym roku – amerykańskie ćwiczenia Defender Europe 20.

Defender Europe pod znakiem zapytania

Zgodnie z planami w Defender Europe 20 zaangażowane mają być zarówno jednostki amerykańskie stacjonujące w północnych Włoszech, jak i włoskie z tego regionu. Mowa przede wszystkim o 173. brygadzie powietrzno-desantowej z Vicenzy oraz włoskiej brygadzie spadochronowej Folgore, stacjonującej w regionie Livorno. Włosi mają desantować się na Litwie (wraz z polskimi spadochroniarzami z 6. brygady z Krakowa). Z bazy w Pizie wylecieć miały dwa włoskie herculesy.

Z kolei amerykańska 173. to zawsze trzon operacji szybkiego reagowania w Europie (jej żołnierze zostali wysłani jako pierwsi na wschodnią flankę NATO w kwietniu 2014 r. po rosyjskiej agresji na Ukrainę). Obok 82. dywizji z USA brygada z Włoch uczestniczyć ma w desantach w krajach bałtyckich i w Gruzji. W ramach Defendera operacje zaplanowano na przełom kwietnia i maja, niewykluczone więc, że do tego czasu sytuacja związana z wirusem się uspokoi. Nie można jednak wykluczyć czegoś odwrotnego – pogłębienia kryzysu, związanych z nim obaw i decyzji o ograniczeniu udziału tych jednostek w ćwiczeniu. O tym, że we Włoszech nawet w wojsku nikt nie może czuć się bezpiecznie, świadczy to, że koronawirusa stwierdzono u szefa sztabu sił lądowych gen. Salvatore Fariny.

Czytaj też: Podwodne podchody Rosji i NATO. Polska mówi pas

W północnych Włoszech, w Aviano, mieści się ważna dla sił USA w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie baza lotnicza. Stacjonuje tam 31. skrzydło myśliwskie z dwiema eskadrami F-16. Zakaz wyjazdów do najbardziej zagrożonych rejonów Włoch obowiązuje tam od niemal tygodnia, zamknięte są szkoły, odwołane wydarzenia masowe, na bieżąco podawane są dane o przypadkach zakażeń na pobliskich terenach.

Żołnierze zostali poinformowani, że ich rodziny muszą respektować zakazy ruchu wprowadzone przez włoskie władze, stosowne dekrety zostały przetłumaczone na angielski. Ale najbardziej niepokojący wydaje się fakt, iż ponad 130 żołnierzy z bazy Aviano poddanych jest kwarantannie. Najbliższy potwierdzony przez Włochów przypadek koronawirusa wykryty został w odległym o 60 km Udine, jednym z dwóch, obok Wenecji, dużych miast, w których amerykańscy żołnierze spędzają czas wolny. Oba garnizony – Vicenza i Aviano – znajdują się na terenach na razie nieobjętych restrykcjami w przemieszczaniu się, ale dowódca spadochroniarzy już wydał zalecenie, by personel wojskowy i cywilny zamieszkał w miejscowościach położonych na „zamkniętych” obszarach, pozostał w domach, jeśli nie jest „niezbędny w misji”.

Czytaj też: Wirus zaraża też sport

W siłach zbrojnych USA są jak na razie zaledwie trzy potwierdzone przypadki koronawirusa – poza marynarzem w Neapolu żołnierz wojsk lądowych w Korei Południowej i żołnierz piechoty morskiej, który wrócił z podróży służbowej. U niego chorobę wykryto już w rodzinnej Wirginii. Wojskowi zdają się jednak przygotowywać swych podkomendnych na większy kryzys – informacje o antywirusowej prewencji są na pierwszym miejscu wszystkich stron internetowych jednostek i dowództw sił USA rozsianych na świecie. Nowo wcielani rekruci poddawani są badaniom, by wykluczyć zakażenie. Coraz więcej niepokoju jest w internetowych wpisach zatroskanych rodzin.

Czytaj też: Jak korzystać bezpiecznie z miejskiego transportu?

Koronawirus, nowy, nieznany przeciwnik

Na razie Amerykanie zapewniają, że Defender Europe 20 przebiega zgodnie z planem i żadnych redukcji zaangażowania nie przewidują. Ćwiczenie – w zasadzie seria powiązanych i nakładających się na siebie ćwiczeń – już trwa, choć na razie znajduje się w fazie przemieszczenia i koncentracji oddziałów. Do Europy docierają transporty morskie, samolotami przylatują żołnierze obsadzający sprzęt zmagazynowany w wysuniętych składach uzbrojenia, na poligony docierają pierwsze kolumny, zasiedlane są namiotowe miasteczka.

Również w Polsce – na terenie poligonu Drawsko Pomorskie – wyznaczonych jest kilka obozowisk, które od paru tygodni zapełniają się żołnierzami i sprzętem, więcej Amerykanów pojawia się też w punktach przerzutowych: Gdyni, Powidzu, dowództwie dywizyjnym w Poznaniu. Wraz z przybywającymi żołnierzami uruchamiane jest zaplecze medyczne, ubezpieczające manewry. W przypadku zaostrzenia się wirusowego kryzysu na wojskowych lekarzy i medyków spadnie masa dodatkowych zadań, a żołnierze na ćwiczeniach będą musieli walczyć z nowym, nieznanym przeciwnikiem.

Czytaj też: Co zostało z amerykańskiego Fort Trump w Polsce?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Dwie Polki na serio rozpracowują SARS-CoV-2. Czy im się uda?

Polskie badaczki próbują rozpracować wirusa CoV-2

Paweł Walewski
03.04.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną