Świat

Cisza przed wirusem. Opowieść anestezjolog z niemieckiego szpitala

Objazd dla transportu chorych zakażonych koronawirusem w niemieckim Nuertingen. 25 marca 2020 r. Objazd dla transportu chorych zakażonych koronawirusem w niemieckim Nuertingen. 25 marca 2020 r. Ralph Orlowski / Forum
Nie mamy już porannych odpraw całego zespołu. To jeden ze sposobów ograniczenia potencjalnego roznoszenia zakażenia – mówi dr Agata Paszko, anestezjolog ze szpitala uniwersyteckiego w Monachium.
Agata PaszkoArch. pryw. Agata Paszko

KATARZYNA KACZOROWSKA: – Od kilku lat pracuje pani w jednym z największych szpitali Bawarii. Kiedy zaczęliście przygotowania do epidemii?
AGATA PASZKO: – Pracuję na pierwszej linii, więc na samym dole hierarchii, do nas informacje zawsze docierają na końcu. Długo nam się wydawało, że nic się nie dzieje, ale pierwsze spotkanie informacyjne dotyczące Covid-19 mieliśmy w lutym.

To było specjalne zebranie?
Nie, raz w tygodniu przed pracą mamy spotkanie zespołu, na którym ktoś referuje najnowsze doniesienia. A tym razem dostaliśmy informacje o aktualnej sytuacji związanej z epidemią i w naszym szpitalu. W spotkaniu uczestniczyli wszyscy pracownicy. Potem mieliśmy jeszcze dwa takie zebrania, inne tematy medyczne zostały odwołane.

Teraz nie ma już takich spotkań, a informacje trafiają do nas przez intranet. Na początku marca szef powiedział nam, że powołano sztab antykryzysowy, w którym są m.in. ordynator anestezjologii, OIOM-u, oddziału zakaźnego. Spotyka się codziennie i codziennie ocenia rozwój sytuacji w szpitalu i poza nim. Od tygodnia nie mamy już porannych odpraw całego zespołu – to jeden ze sposobów ograniczenia potencjalnego roznoszenia zakażenia. Wszyscy mamy świadomość, że jesteśmy narażeni, stąd ta decyzja.

Pielęgniarka pogotowia: Karetki stoją, zaczyna być groźnie

Zmieniono organizację pracy w szpitalu?
Zmienia się. To proces, który trwa od początku marca. Najpierw dla pacjentów z Covid-19 przygotowano oddział internistyczny. Potem federalne ministerstwo zdrowia 13 marca wydało zarządzenie dla wszystkich szpitali z zaleceniami dla chirurgów, by ograniczyć inne operacje. Wprowadzono sześciostopniową kwalifikację do zabiegu, zgodnie z którą pacjenci z nowotworami wymagającymi zabiegu nie czekają, a dokładniej mogą poczekać kilka dni, ale nie tygodniami czy miesiącami. Czas wydłużył się za to pacjentom, którzy mieli planowaną wymianę stawu biodrowego czy kolanowego.

Dzięki temu dało się zmienić organizację – na części oddziałów już wprowadzono pracę w zespołach. Jeden przez tydzień jest na oddziale, drugi w tym czasie siedzi w domu. Oszczędza się siły ludzi, ale też zmniejsza ryzyko wyłączenia całego oddziału, jeśli ktoś zostanie zakażony i wszyscy będą izolowani. Poza tym jest więcej „wolnych” lekarzy i pielęgniarek. I kiedy będzie wzrost zachorowań, to oni pójdą tam, gdzie będą potrzebni.

Czytaj też: Wróciłam z zagranicy, jestem na kwarantannie. Wytrzymam

To ogólne zasady, ale jak to wygląda w praktyce?
Mamy 1161 łóżek, w tym aktualnie 88 z możliwością zaintubowania pacjenta i podłączenia go do respiratora. Już wiemy, że ta liczba może zostać powiększona do co najmniej 140. Zgodnie z planem, jeśli będzie taka konieczność, najpierw zapełni się OIOM internistyczny, potem anestezjologiczny. Mamy takie dwa i już zgrupowaliśmy pacjentów tak, by zwolnić jeden w całości. W tej chwili stoi pusty i czeka. Ten zajęty jest przeznaczony na sytuacje nagłe: wypadki przecież będą nadal, podobnie jak zawały czy inne zdarzenia wymagające intensywnej opieki medycznej. Jeżeli OIOM internistyczny i anestezjologiczny też będą pełne, to są kolejne miejsca na oddziałach, gdzie monitorujemy pacjentów po operacjach. I w razie konieczności sale pooperacyjne też zostaną oddane chorym z Covid-19. Federalne ministerstwo zdrowia zapowiedziało, że za dodatkowe łóżka intensywnej opieki będą pieniądze, ale czy rzeczywiście się znajdą, nie wiem.

Jak wygląda wasze zabezpieczenie w sprzęt ochronny: maski, kombinezony, płyny dezynfekcyjne?
Od kilku tygodni w niemieckim środowisku, nazwijmy to medycznym, było głośno o tym, że znikają ze szpitali maseczki ochronne. U nas okazało się, że przez trzy tygodnie lutego poszło tyle płynu dezynfekcyjnego, ile normalnie zużywamy w trzy miesiące. Wprowadzono więc odgórnie limity zamówień na oddziały.

Czytaj też: Wszyscy czujemy lęk. Jak się odnaleźć w tej pandemii?

Pytaliście szefa, czy wystarczy dla personelu nie tylko płynu, ale też masek czy kombinezonów?
Tak, powiedział, że na razie nie mamy się o co martwić, są zapasy – więc chyba zabezpieczano szpital dość wcześnie, jeszcze przed ogłoszeniem pandemii przez WHO. Ale zaskoczyła mnie informacja, że pierwsza rzecz, której może nam zabraknąć, to nie maseczki, kombinezony czy płyn, ale jednorazowe maseczki tlenowe dla pacjentów i jednorazowe rurki do nosa do podawania tlenu. Wiem, że trwają zamówienia, ale czy wystarczy wszystkiego, okaże się dopiero, kiedy zacznie rosnąć liczba chorych. Na razie wszyscy u nas mówią, że mamy ciszę przed burzą. I wysyłają nas do domów, żeby oszczędzać na później.

W Niemczech przyjęto metodę wykonywania jak największej liczby testów, w Polsce jak na razie robi się je osobom z objawami. Który sposób jest pani zdaniem skuteczniejszy?
Testowanie jak najszersze, obejmujące też osoby bez objawów, bo mogą być zakażone, rozprzestrzeniać wirusa, nie zdając sobie z tego sprawy. Testy to jedyny sposób wykrywania osoby zakażonej, by móc ją izolować w kwarantannie i ograniczyć ekspozycję wirusa na otoczenie.

Czytaj też: Covid-19. Zwięzły poradnik dla skołowanych i zajętych

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Podkast English Matters with British Council

Brit it – kultura, edukacja, społeczeństwo
27.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną