Świat

Dzieci urodzone przez ukraińskie surogatki czekają na rodziców

W ukraińskim hotelu „Wenecja” pod opieką niań przebywa obecnie 51 noworodków urodzonych przez surogatki w trakcie pandemii koronawirusa. W ukraińskim hotelu „Wenecja” pod opieką niań przebywa obecnie 51 noworodków urodzonych przez surogatki w trakcie pandemii koronawirusa. Gleb Garanich / Reuters / Forum
Kilkadziesiąt dzieci urodzonych przez ukraińskie surogatki nie może trafić do rodziców z powodu pandemii koronawirusa. A problem okazał się znacznie szerszy.

W ubiegłym tygodniu na stronie kliniki BioTex zamieszczono wideo w języku angielskim: widać noworodki w ustawionych w równe rzędy łóżeczkach. W ukraińskim hotelu Wenecja, który do kliniki należy, czekają maluchy urodzone przez surogatki w czasie pandemii koronawirusa. Granice są zamknięte, więc rodzice z USA, Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Chin, Francji czy Niemiec nie mogą odebrać swoich dzieci. Lekarki i pielęgniarki zapewniają ich, że wszystkie noworodki czują się dobrze, rozwijają się prawidłowo i czekają, aż ich wreszcie poznają.

Czytaj też: Surogatki. Jak działa system matek zastępczych

Macierzyństwo najwyższej jakości

Choć film jest adresowany przede wszystkim do zaniepokojonych rodziców, to zwrócił uwagę ukraińskich władz. Rzeczniczka praw obywatelskich Ludmiła Denisowa kwestię macierzyństwa zastępczego uznała za „problematyczną” i palącą: „Film potwierdza, że kliniki oferują tę usługę na masową skalę, to wręcz trwały element systemu. Macierzyństwo reklamuje się jako towar najwyższej jakości, Ukraina staje się dawcą dla cudzoziemców, a losów dzieci nie jest w stanie później nawet prześledzić”.

W odpowiedzi na jej apel w klinice przeprowadzono kontrolę. Okazało się, że w hotelu przebywa 51 dzieci, w tym 16 pod opieką obcokrajowców, którzy nie zdążyli wyjechać przed zamknięciem granic. Jak mówił właściciel kliniki Albert Tocziłowskij, niemowlęta trafią w sumie do 27 krajów. Szybko wyszło na jaw, że dzieci czekają na rodziców w kilkudziesięciu takich placówkach na terenie całej Ukrainy. Szacuje się, że jest ich koło setki, a jeśli lockdown się wydłuży, to ich liczba wzrośnie nawet do tysiąca.

Denisowa i resort spraw zagranicznych opracowują strategię przekazania dzieci rodzicom w czasach obowiązujących restrykcji. Z relacji niektórych par wynika, że spotykają się głównie z odmową lub bezradnością ambasad. Ukraiński MSZ podał, że wszyscy rodzice mają zgłaszać się po pomoc do rzeczniczki praw obywatelskich, która przeprowadzi ich przez cały proces.

Czytaj też: Surogatki rodzą dla Ronaldo, kobietom płaci się za milczenie

Dziecko źródłem dochodów

Film wywołał dyskusję na różnych szczeblach władzy. Resort polityki społecznej zapowiada zaostrzenie przepisów, a wśród postulatów jest zakaz świadczenia usług macierzyństwa zastępczego obywatelom innych krajów. Ministerstwo chce uniknąć sytuacji, kiedy dziecko staje się „obiektem transakcji”, a kobiety się eksploatuje.

Ukraina to jedno z niewielu państw w Europie, w którym taka usługa może być legalnym źródłem dochodów. Matki zastępcze zgłaszają się do agencji pośrednictwa, które szukają „klientów” i prowadzą ciąże. Chodzi o to, by matki nie miały kontaktu z przyszłymi rodzicami. Surogatki powinny mieć co najmniej jedno dziecko, mniej niż 35 lat, mają się stosować do zaleceń lekarzy i nie mogą współżyć w trakcie ciąży. Potrzebują też... zgody męża (o ile są mężatkami).

W świetle prawa kobietom nie wolno zmienić zdania i zatrzymać dziecka po porodzie. Za całą „pracę” otrzymują 10–13 tys. dol. W trakcie ciąży dostają dodatkowe 300 dol. co miesiąc. Dla porównania w USA, tam, gdzie jest to legalne, wynagrodzenie surogatki sięga nawet setek tysięcy dolarów.

Czytaj też: Kultura strachu. Koronawirus obnażył nasze lęki

Surogatki w podziemiu

Nie da się ustalić, ile ukraińskich dzieci przychodzi na świat w ramach usług świadczonych przez matki zastępcze. Według organizacji Families Through Surrogacy ze względu na legalność procederu popyt na takie usługi w ciągu ostatnich kilku lat wzrósł niemal dziesięciokrotnie.

Jak wynika z licznych reportaży ukraińskich mediów, łagodne, wręcz zaniedbujące tę sprawę przepisy umożliwiają działalność kryminalną i handel ludźmi pod pozorem macierzyństwa zastępczego. Według „Hromadske” wiele klinik działa nielegalnie. Prawnik Siergiej Antonow szacuje, że około dwóch trzecich rynku funkcjonuje w podziemiu. Surogatek agencje szukają za pośrednictwem mediów społecznościowych, ogłoszenia pojawiają się w miejscach publicznych, na słupach. Większość kobiet decyduje się rodzić dla obcokrajowców ze względów finansowych. Jak zaznacza psycholożka Antonina Nakoniecznaja, Ukrainki często ukrywają te ciąże i przenoszą się tymczasowo do innych miast.

Ostatnio w sprawie zmian przepisów zabrał głos rzecznik praw dziecka Nikołaj Kuleba, apelując do władz o natychmiastową reakcję: „Dzieci urodzone przez matki zastępcze są pozbawione wszelkich praw. Ukraina stała się sklepem online dostarczającym noworodki za granicę. Ile ich jest – nawet nie wiemy”.

Czytaj też: Czego się o sobie dowiedzieliśmy po kilku tygodniach izolacji

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną