Świat

Pompeje czy gospodarka? Włochy ratują się i zadłużają

Galeria Wiktora Emanuela II w Mediolanie. Drugi etap odmrażania włoskiej gospodarki Galeria Wiktora Emanuela II w Mediolanie. Drugi etap odmrażania włoskiej gospodarki Backgrid / Forum
Włochy wydadzą na wsparcie gospodarki 80 mld euro, podnosząc swoje zadłużenie do poziomu 160 proc. PKB. Przez najbliższe lata będą miały związane ręce.

Na giełdach akcje Exor N.V. idą w górę. John Philip Jacob Elkann, spadkobierca założyciela holdingu Gianniego Agnelli, właśnie potwierdził, że po fuzji z Peugeotem (PSA) Fiat Chrysler Automobiles (FCA) na początku 2021 r. wypłaci swoim udziałowcom astronomiczne dywidendy wartości 5,5 mld euro. Potwierdził także, że Fiat Italy (czyli spółka zależna Exor) i włoski bank Intesa San Paolo pracują nad wnioskiem o pożyczkę w wysokości 6,3 mld euro z wykorzystaniem rządowych gwarancji dla przedsiębiorstw wspierających ich wyjście z kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa.

Siedziba w Amsterdamie, podatki na Wyspach

44-letni John Elkann jest wnukiem Gianniego Agnellego (1921–2003), który w latach 90. zeszłego wieku jako jeden z pierwszych zajmował się makroekonomią, snuł marzenia o globalizacji i poza tym, że niepodzielnie władał Fiatem, zaangażował do teamu Ferrari Michaela Schumachera, a do drużyny Juventusu zakontraktował Alessandro Del Piero, którego obdarzył przezwiskiem Pinturicchio. Elkann jest dziś prezesem Fiat Chrysler Automobiles (FCA), FCA Italy i Ferrari, a także paru innych spółek zależnych, choć wcale przez to nie mniej ważnych, jak Giovanni Agnelli B.V. oraz PartnerRe, firmy reasekuracyjnej z siedzibą na Bermudach.

Czytaj też: Wirus zakończy erę globalizacji?

Jednak w udręczonej koronawirusem Italii „świetny pomysł” Elkanna, by ubiegać się o gwarantowaną przez rząd pożyczkę, jak twierdzi tenże Elkann, przeznaczoną dla zakładów i poddostawców Fiata we Włoszech, wywołał niemałą konsternację. „Wychodzi na to, że to Włosi zapłacą za dywidendy akcjonariuszy FCA-PSA, a więc holdingu, który ma swoją siedzibę w Amsterdamie, a rozlicza się z podatków w Wielkiej Brytanii, bo tam najmniej go kosztują” – grzmiał były minister gospodarki z lewicowej Partii Demokratycznej Carlo Calenda (dziś stojący na czele własnego miniugrupowania), przypominając, że w ostatnich latach Fiat Italy (czyli włoska gałąź holdingu) nie wywiązał się z żadnej ze złożonych obietnic inwestycji i zwiększenia zatrudnienia.

Osobiście bardzo bym się cieszyła, gdyby astronomiczna pożyczka rzeczywiście trafiła do podwykonawców Fiata we Włoszech, bo wtedy być może zdołałabym kupić wycieraczki do mojego 10-letniego auta marki Fiat, których szukam już od miesiąca. Otóż, jak informują mnie zgodnie dealerzy, mechanicy i sprzedawcy części zamiennych, Fiat nie produkuje już niektórych elementów wyposażenia nawet niezbyt leciwych modeli, w tym m.in. wycieraczek. Wobec tego nie można ich znaleźć nawet na szrocie, skąd rozchodzą się „jak świeże bułeczki”. Ale w końcu mi się udało! Paradoks polega na tym, że znalazłam wycieraczki, używane, lecz w bardzo dobrym stanie, u internetowego sprzedawcy części zamiennych w... Niemczech. A przecież takich samochodów jak mój jeździ po Półwyspie Apenińskim setki tysięcy.

Czytaj też: Relacja z pewnej wyprawy do fryzjera we Włoszech

Na ratunek flagowych linii lotniczych

Drugą równie kontrowersyjną decyzją podjętą, aby podnieść Włochy z kryzysu gospodarczego po pandemii, jest zamiar nacjonalizacji, kosztem 3,3 mld euro, flagowych linii lotniczych Alitalia. To krok o tyle dyskusyjny, że Alitalia w ostatnich tygodniach np. za bilet z Rzymu do Palermo liczy sobie ponad 700 euro, a z Rzymu do Neapolu – „tylko” 400 euro.

Biorąc pod uwagę, że we Włoszech obowiązuje zakaz swobodnego przemieszczania się, łatwo sobie wyobrazić, ilu jest chętnych na takie bilety. Jeszcze rok temu w kraju toczyła się ożywiona dyskusja o tym, komu najlepiej sprzedać Alitalię. Ostatnia w długiej kolejce gotowych wykupić włoskiego przewoźnika była niemiecka Lufthansa. Wobec stanowczych protestów pracowników Alitalii, domagających się gwarancji zatrudnienia, Niemcy jednak zrezygnowali. Doszli do wniosku, że nie mają najmniejszych szans, by zapewnić sobie choćby minimalną rentowność włoskiego przewoźnika.

Alitalia już od wielu lat istnieje na rynku dzięki udzielanym za zgodą Brukseli subwencjom państwowym, pozwalającym utrzymać poziom zatrudnienia, ale to właśnie jest także główną przyczyną niskiej rentowności.

A w Polsce: Branża lotnicza wegetuje, ale budujemy megalotnisko

Włoscy przedsiębiorcy na garnuszku

W 1970 r. włoskie związki zawodowe doprowadziły do tego, że w Kodeksie pracy (Statuto dei lavoratori) pojawił się artykuł (18), który w praktyce uniemożliwia zwolnienie etatowego pracownika i gwarantuje zatrudnionej osobie pracę aż do emerytury. Pięć lat temu tenże artykuł został wprawdzie zastąpiony innym, ale niewiele to zmieniło. W rezultacie wielu pracujących na etacie Włochów żywi niczym niezmącone przekonanie, że skoro przychodzą do pracy, to należą im się pieniądze – niezależnie od efektów zawodowych wysiłków.

I tego m.in. obawia się w upaństwowionej Alitalii Carlo Bonomi, nowy prezes stowarzyszenia przedsiębiorców Confindustria, zrzeszającego 150 tys. znaczących producentów. Bonomi nie chce zbyt daleko idącej ingerencji państwa w sferę gospodarczą, uważając, że rolą administracji jest ustalenie jasnych, przejrzystych i przede wszystkim prostych reguł gry, a resztą zajmą się już same firmy.

Czytaj też: Włosi chcą pozywać rząd

Zadłużenie duże jak trzy budżety

Dyskutowany w parlamencie, a ogłoszony parę dni temu przez rząd nowy dekret przeznacza 55 mld euro na wsparcie dla gospodarki, systemu ochrony zdrowia i na ulgi podatkowe. Razem z poprzednim dekretem przyjętym na przełomie marca i kwietnia to 80 mld euro. Ta suma podnosi włoskie zadłużenie do poziomu 160 proc. PKB. Te 80 mld to wartość mniej więcej trzech ustaw budżetowych. Podkreślają to zgodnie rząd, opozycja i niezależni eksperci, zwracając przy tym uwagę, że nie tylko przez najbliższe trzy lata Włochy będą miały praktycznie związane ręce, ale że nie da się już też, np. jesienią, opublikować kolejnego dekretu na kilkadziesiąt miliardów.

Jedyna nadzieja w europejskim funduszu recovery found, o którym teraz zawzięcie dyskutuje się w Brukseli. Francja i Niemcy przystały na 500 mld euro bezzwrotnych kredytów dla krajów najbardziej dotkniętych pandemią, ale Austria, Holandia i kilka innych państw są temu zdecydowanie przeciwne. Kanclerz Sebastian Kurz znów proponuje tylko pożyczki, ale dla Włochów oznacza to oddać w zastaw Pompeje razem z Koloseum.

Czytaj też: Świat się rozmraża, ale w maskach i rękawiczkach

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną