Świat

Francuska łamigłówka. Kulisy zmiany rządu we Francji

Jean Castex nowym premierem Francji Jean Castex nowym premierem Francji Gonzalo Fuentes/Reuters / Forum
Dlaczego Emmanuel Macron zastąpił popularnego i doświadczonego premiera nieznanym biurokratą?

Francuzi kochają gry słowne niemal równie mocno co strajkowanie. Dlatego jeszcze na długo zanim Jean Castex został mianowany premierem, prasa nad Sekwaną miała używanie z jego nazwiskiem. Wymowa „Castex” jest bowiem bardzo zbliżona do casse-tête – łamigłówki. A w ostatnich latach ten polityk miał niemało łamigłówek do rozwiązania. We wrześniu 2017 r. otrzymał zadanie koordynacji przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. Od kwietnia tego roku zajmował się zaś strategią znoszenia restrykcji wprowadzonych w celu walki z epidemią koronawirusa. Te odpowiedzialne funkcje są jednak niczym wobec łamigłówki, którą Castex dostał od prezydenta Emmanuela Macrona 3 lipca.

Na rekonstrukcję rządu zapowiadało się już od kilku tygodni, a nazwisko Castexa przewijało się wśród potencjalnych kandydatów. W każdej roli publicznej, którą dotychczas pełnił, był on oceniany pozytywnie i to często ponad podziałami politycznymi. Stworzony przez niego plan znoszenia restrykcji spotkał się z ciepłym przyjęciem Francuzów i pozytywnie odbił się na notowaniach całej egzekutywy. Na jego korzyść przemawia też doświadczenie w polityce zdrowotnej – był m.in. szefem gabinetu Xaviera Bertranda, ministra zdrowia w latach 2005–2007. Jednak Castex jest uznawany za technokratę i nie ma doświadczenia w wielkiej polityce – nigdy nie był posłem ani ministrem, nie pełnił też wysokich funkcji w swojej partii (prawicowi Republikanie). Uczestniczył tylko w wyborach na poziomie lokalnym – od 2008 r. jest merem miejscowości Prades w Pirenejach. Według nieoficjalnych informacji w 2018 r. był typowany na ministra spraw wewnętrznych, jednak nominację zablokowało lewe skrzydło partii Macrona (La République En Marche – LREM).

Naprawiając to, co nie jest zepsute

Poprzednik Castexa na fotelu premiera Edouard Philippe podał się do dymisji u szczytu swojej popularności. Podobnie jak jego następca Philippe wywodzi się z Republikanów, a Macron powierzył mu misję tworzenia rządu na początku swojego mandatu właśnie po to, aby przekonać do siebie część prawicy. W ostatnich tygodniach premier był przez Francuzów lepiej oceniany niż prezydent. Według średniej z czerwcowych sondaży popularności Philippe’a dobrze oceniało 49 proc. ankietowanych, o 10 pkt proc. więcej niż Macrona. Z kolei według sondażu Elabe z końca czerwca 57 proc. Francuzów chciało, aby Philippe pozostał na stanowisku. W wyborach lokalnych, których druga tura odbyła się 28 czerwca, został wybrany na mera Hawru z dużą przewaga nad konkurencją.

Zmiana na stanowisku premiera nie jest we francuskiej polityce niczym zaskakującym. Prezydenci często decydowali się na ten krok po kryzysie, za który odpowiedzialnością mogli obarczyć szefa rządu. Ta prawidłowość dotychczas zdawała się omijać Philippe’a, który w ciągu trzech lat urzędowania przeprowadził wiele kontrowersyjnych reform i przetrwał kilka fal masowych protestów. Jego koniec był wieszczony podczas buntu „żółtych kamizelek”, jak i podczas najdłuższego we współczesnej historii Francji strajku, który wywołała propozycja reformy systemu emerytalnego. W obu przypadkach Philippe bez narzekania przyjmował na siebie krytykę obywateli i wiernie bronił zmian w prawie proponowanych przez Macrona.

W ostatnich miesiącach na dobrej współpracy między Pałacem Elizejskim a Hôtel Matignon (gdzie urzęduje premier) zaczęły pojawiać się rysy. Jedną z nich była wspomniana już decyzja Philippe’a o starcie w wyborach na mera Hawru. Macron był przeciwny łączeniu wysokich funkcji we władzach lokalnych ze stanowiskiem w rządzie (co nie jest we Francji zabronione). Według nieoficjalnych informacji premier i prezydent spierali się też o sposób i tempo znoszenia antyepidemicznych restrykcji.

Czytaj też: Wielki strajk generalny we Francji. Coś się przełamało

Macron przejmuje stery

Powodów zmiany szefa rządu należy się doszukiwać nie w osobistej relacji między Macronem a Philippem (która, jak publicznie utrzymują, pozostaje przyjazna), ale w czynnikach wewnątrz obozu władzy. Partia Macrona traci bowiem grunt i nowe otwarcie wydaje się potrzebne jak nigdy dotąd. W Zgromadzeniu Narodowym (niższej izbie parlamentu), koalicja rządząca straciła w maju większość absolutną. Od LREM odłączyli się posłowie z lewego skrzydła partii, dołączając do nowego, centrolewicowego klubu Ekologia, Demokracja, Solidarność. Wielu z posłów, których Macron w 2017 r. wprowadził do parlamentu, nie miało dotychczas doświadczenia politycznego, a rozłamy pozostają dla jego stronnictwa prawdziwą plagą. W wywiadzie dla „Journal de Dimanche” nowy premier zapowiedział, że jego pierwszym zadaniem będzie zjednoczenie sił popierających prezydenta. Jednym ze źródeł poparcia może być jego dotychczasowa partia. Niektórzy posłowie z umiarkowanego skrzydła Republikanów (do którego zalicza się również Castex) w ostatnich miesiącach ciepło wypowiadali się o działaniach rządu wobec epidemii.

Kryzys LREM najpełniej pokazały zakończone 28 czerwca wybory lokalne. Jedynym kandydatem popieranym przez partię, któremu udało się wygrać w dużym mieście, był właśnie ówczesny premier Edouard Philippe. W pozostałych metropoliach makroniści i ich stronnicy przegrywali, często na rzecz Zielonych (jak np. w Marsylii, Strasbourgu i w Bordeaux). Najbardziej dotkliwa była porażka kandydatki na mera Paryża Agnes Buzyn, byłej minister zdrowia w rządzie Philippe’a. Nie tylko nie udało się jej pokonać urzędującej Anne Hidalgo (zajęła trzecie miejsce), ale nie zdobyła nawet mandatu w radzie miasta.

Według krytyków Macrona nowy premier będzie jedynie jego bezrefleksyjnie wykonującym polecenia sekretarzem. Do wyborów prezydenckich pozostały dwa lata i niewykluczone, że prezydent rzeczywiście chce wzmocnić swoją polityczną kontrolę nad rządem. Szczególnie, że sytuacja wymaga zdecydowanych działań. Francję czeka najgłębsza recesja od dziesięcioleci, na którą odpowiedzią ma być fala zielonych inwestycji. Macron chce też szybko dokończyć kontrowersyjną reformę emerytur, którą opóźniły strajki, a zatrzymał koronawirus. Z tej perspektywy, nawet jeżeli Castex rzeczywiście okaże się tylko sekretarzem, przyda mu się umiejętność rozwiązywania łamigłówek.

Czytaj też: Francja otworzyła szkoły. Teraz musi zrobić krok w tył

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną