Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Liban wybuchł

LIBAN: Państwo w ruinie

Widok na zniszczony port w Bejrucie dzień po wybuchu, do którego doszło 4 sierpnia. Widok na zniszczony port w Bejrucie dzień po wybuchu, do którego doszło 4 sierpnia. EPA / PAP
Eksplozja w Bejrucie jest symbolem politycznego, gospodarczego i społecznego upadku państwa, które istnieje już prawie wyłącznie na mapie.
Bejrut po eksplozji.EAST NEWS Bejrut po eksplozji.

Jeszcze przed weekendem libański rząd powołał specjalną komisję, której dał cztery dni na ustalenie, kto jest odpowiedzialny za wybuch w porcie. Ale dla Libańczyków odpowiedź była oczywista od początku: winę ponosi władza i cała klasa polityczna, która od dawna udowadnia swoją indolencję i obojętność na losy społeczeństwa.

Choć o tym, że w porcie zalegają niebezpieczne materiały, instytucje państwowe wiedziały od sześciu lat, nie kiwnęły palcem, żeby ten problem rozwiązać. W wybuchu 4 sierpnia zginęło ponad 150 osób, rannych jest pięć tysięcy; według wstępnych szacunków aż 300 tys. osób zostało bez dachu nad głową.

Ludzie, którzy przeżyli wojnę domową w Libanie (1975–90), izraelskie bombardowania, a nawet świadkowie głośnego zamachu na premiera Rafika Haririego w 2005 r., mówią, że eksplozja w porcie jest nieporównywalna z niczym, co widzieli do tej pory. By wysadzić w powietrze budynek federalny w Oklahomie, wystarczyły dwie tony azotanu amonu (zginęło wtedy 168 osób). W bejruckim hangarze było 2750 ton tej substancji.

Szok i gniew

Szok zamienił się w gniew – już w czwartek przez Bejrut przetoczyła się fala antyrządowych demonstracji. Od czasu zakończenia wojny domowej Libańczycy nie doświadczyli tak ciężkiego kryzysu jak obecny – wybuch w porcie był jego symbolicznym ukoronowaniem. Połowa społeczeństwa żyje poniżej poziomu ubóstwa, bez pracy jest co trzeci obywatel. Libańskie liry są nic niewarte wobec szalejącej inflacji, a dolary niedostępne. Ciągłe przerwy w dostawie prądu sprawiły, że ludzie muszą polegać na agregatach – przynajmniej ci, których stać na zakup paliwa.

Najgorszym ciosem okazał się spadek wartości pieniądza. W Libanie używa się dolarów i lir. Te pierwsze są niezbędne do zakupu towarów importowanych.

Polityka 33.2020 (3274) z dnia 11.08.2020; Świat; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Liban wybuchł"
Reklama