Świat

Pracował dla Obamy i Merkel, jest więźniem Łukaszenki

44-letni politolog Wital Szklarau 44-letni politolog Wital Szklarau Pavel Golovkin/AP / EAST NEWS
Najpierw propaganda twierdziła, że Wital Szklarau chce zaprowadzić na Białorusi rosyjską rewolucję. Potem – że działa w interesie USA. Reżim Łukaszenki oskarża go o inspirowanie protestów.

44-letni politolog Wital Szklarau pochodzi z Homla, ale karierę robił na Zachodzie. Ukończył wydział nauk społecznych i politycznych Uniwersytetu Vechta w Niemczech. W czasach studenckich pracował jako wolontariusz przy kampanii Angeli Merkel. W 2008 r. wyjechał do USA, gdzie prowadził agitację telefoniczną dla Baracka Obamy. Cztery lata później był już szefem jego kampanii w jednym ze stanów. Jako spin doktor pracował dla kilku senatorów, był też wiceszefem kampanii Berniego Sandersa. Na terenie postradzieckim największy rozgłos przyniosła mu praca w Rosji. W 2018 r. był jednym z szefów kampanii prezydenckiej celebrytki Kseni Sobczak.

Szklarau nie angażował się w białoruską politykę, ale kilkakrotnie komentował przebieg wyborów i z sympatią wypowiadał się o blogerze Siergieju Cichanouskim, który stanął na czele sztabu żony Swiatłany (jemu samemu uniemożliwiono start). Jako jeden z pierwszych dostrzegł fenomen Cichanouskiego. „Jego główni zwolennicy to dawny elektorat Łukaszenki, czyli ludzie mało zainteresowani polityką. Zabierzecie Cichanouskiego, a postawcie przysłowiowego Pietrowa czy Sidorowa, wyjdzie to samo. Cichanouski po prostu stał się ostrzem włóczni” – tłumaczył Szklarau.

Uważał, że sukces Cichanouskiego i jego zdolności mobilizacyjne brały się z niechęci, jaką budzi Łukaszenka w kraju. Obaj są z Homla, ale Szklarau konsekwentnie zaprzeczał, jakoby pracował z Cichanouskim lub dla niego. „Nigdy go nie widziałem i z nim nie rozmawiałem. Jak można w ten sposób współpracować?” – pytał. Związkom ze spin doktorem zaprzeczył też sam Cichanouski. „Sergiej dowiedział się z telewizji, że pozostaje pod kontrolą rosyjskiego spin doktora powiązanego z bojownikami Wagnera. Nic na ten temat nie wie” – oświadczyła jego żona.

Snyder: Łukaszenka może pójść drogą Jaruzelskiego

W epicentrum spisku

Skąd ta nieufność białoruskich władz do Szklaraua? W USA ożenił się z Heather Shkliarov (nazwisko w angielskiej transliteracji), pracownicą departamentu stanu, obecnie dyplomatką na Ukrainie. Szklarau ma więc paszport dyplomatyczny. Na początku lipca razem z ośmioletnim synem pojechał do Homla, by odwiedzić chorą na raka matkę. 29 lipca wyszedł na bazar i nie wrócił już do domu. Został zatrzymany przez KGB i wywieziony do Mińska.

W tym samym czasie w stolicy specnaz aresztował 32 Rosjan ze słynnej prywatnej grupy wojskowej Wagnera. Szklarau miał w ten sposób stać się częścią spisku wymierzonego w przywódcę Białorusi. Podawana czasem w mediach liczba 33 zatrzymanych uwzględnia właśnie Szklaraua. W czasie kampanii Łukaszenka otwarcie grał kartą „rosyjskiego zagrożenia”, jego przeciwnicy mieli być na usługach Moskwy, a on sam jawił się obrońcą niepodległości. W tej układance Szklarau łączyłby Cichanouskiego z grupą Wagnera.

„Media sugerują, że Zachód i NATO chcą nas sobie podporządkować, ale za aresztowanym z bagnetami w rękach wstawia się przede wszystkim kierownictwo Rosji. (...) Nieistotne, że jest Amerykaninem związanym z departamentem stanu i legitymacją Partii Demokratycznej. Tacy nie widzą nic prócz pieniędzy” – komentował Łukaszenka.

Spin doktor do winy się nie przyznaje i twierdzi, że prawdziwą przyczyną jego prześladowań są artykuły i wypowiedzi dla mediów, gdzie jako ekspert komentował przebieg kampanii na Białorusi.

Czytaj też: Łukaszenka głupio to przegra

Łukaszenka zmienia front

Wybory odbyły się 9 sierpnia. Dzięki fałszerstwom na szeroką skalę Łukaszenka ogłosił zwycięstwo, a Białorusini tłumnie wyszli na ulice, protestując przeciwko manipulacjom. Władza odpowiedziała represjami, co najmniej sześć osób zginęło, setki wylądowały w szpitalach z ranami postrzałowymi, złamanymi kośćmi, tysiące trafiło do aresztów.

Kryzys trwa do dziś, a w tym czasie Łukaszenka całkowicie zmienił front. 15 sierpnia w telefonicznej rozmowie poprosił Putina o pomoc i takiej pomocy Rosja mu udzieliła. Na Białoruś wysłano dziennikarzy i techników państwowej Russia Today, którzy zastąpili strajkujących kolegów z reżimowej telewizji, a przy granicy z Białorusią rozlokowano rezerwę siłową – funkcjonariuszy rosyjskiego OMON i Rosgwardii – którzy mieli przyjść z pomocą, gdyby siłowicy Łukaszenki nie dawali sobie rady. Wcześniej 32 bojownicy Wagnera zostali zwolnieni z białoruskiego więzienia. Prosił o to osobiście Wiktor Łukaszenka, starszy syn prezydenta i osoba numer dwa w kraju. Zgodnie z oficjalną wersją ich areszt był skutkiem prowokacji ukraińskich służb specjalnych inspirowanych przez CIA, a akcja miała na celu zerwanie współpracy Białorusi i Rosji.

Ale Wital Szklarau, przedstawiany jako człowiek bezpośrednio powiązany z wagnerowcami, pozostał w więzieniu. Dla KGB jest jednym z organizatorów białoruskich protestów. Tyle że wrogiem Łukaszenki znów został Zachód, dlatego w reżimowej propagandzie białoruscy opozycjoniści znowu są prozachodni, a już nie prorosyjscy. Teraz akcentuje się amerykańskie obywatelstwo Szklaraua i jego powiązania z elitą USA. „Idealnie pasuje do obrazu, jaki kreślą białoruskie władze: przyjechali obcokrajowcy i robią rewolucję” – powiedział w wywiadzie dla „Voice of America” obrońca Szklaraua Anton Gasziński.

Czytaj też: Dwie flagi państwowe Białorusi. Skąd Która wygra?

USA żąda, Łukaszenka ignoruje

„Nie spodziewałem się, że trafię do totalitarnego więzienia. Na razie mnie nie biją, ale próbują złamać. Wywierają presję i nękają, stosując sprawdzone metody” – tak opisywał swoją sytuację poprzez adwokata dla „Nowej Gaziety”. Jak twierdzi jego żona, Szklaraua przymusza się, by się przyznał do udziału w spisku. Białoruscy obrońcy praw człowieka uznali go za więźnia politycznego.

„Oficjalnie jest oskarżany o to, że doradzał Cichanouskiemu i pomagał mu mobilizować, jak to ujęto, protestujący elektorat. Nie widzimy w tym przestępstwa. Powody, dla których siedzi w więzieniu, są wyłącznie polityczne” – stwierdził Walancin Stefanowicz z Centrum Obrony praw Człowieka „Wiosna”.

Natychmiastowego uwolnienia Szklaraua żądają czołowi amerykańscy politycy. „Stany Zjednoczone domagają się niezwłocznego uwolnienia amerykańskiego obywatela Witala Szklaraua. (...) Należy go zwrócić rodzinie” – napisał na Twitterze doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O′Brien.

Wcześniej głos zabrał sekretarz stanu Mike Pompeo. „Żądamy od władz Białorusi zwolnienia wszystkich niesprawiedliwie aresztowanych, w tym obywatela USA Witala Szklaraua” – powiedział, grożąc sankcjami.

Czytaj też: Łukaszenka słabnie, ale przed Putinem pozuje na mocnego

Pasuje do każdej teorii spiskowej

Sprawy karne wszczęte w czasie kampanii często łączy wspólny mianownik. – Ludzi najpierw się aresztuje, później wymyśla się pretekst, a z czasem zmienia nawet te zmyślone zarzuty – mówi politolog Walery Karbalewicz z Centrum Analitycznego „Strategia”. Jego zdaniem przyczyn więzienia Szklaraua należy szukać w jego medialnej aktywności, którą zapewne uznano za zagrożenie. Rzeczywiście, politolog wielokrotnie udzielał wywiadów na temat sytuacji na Białorusi i jego analizy były nadzwyczaj pesymistyczne dla Łukaszenki. „Wyobraźcie sobie męża i żonę, którzy po 26 latach przestali się słuchać. Żona prosi o sól, mąż daje cukier. Jej chce się spać, a jemu czytać. Długo przetrwa taki związek? Nie. Będą kłótnie, bójki, będzie rozwód. Teraz mamy bójki, kłótnie i rozwód. Rozpoczęło się końcowe odliczanie” – mówił Szklarau w jednym z wywiadów, wróżąc upadek Łukaszence.

Twierdził, że przywódca Białorusi jest odklejony i uśpiony przez otoczenie, które boi się wyznać mu prawdę o sytuacji w kraju. Cichanouskiego porównywał do rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego i wróżył mu przyszłość polityczną. – Potem Szklarau pojawił się na Białorusi. Aresztowano każdego, kogo uznano za potencjalnie zagrożenie. Zapewne po wyborach większość z tych osób planowano zwolnić. Ale wybuchły protesty i teraz nikogo nie wypuszczą, a zwłaszcza kogoś takiego jak Szklarau – mówi Karbalewicz.

Starania amerykańskiej dyplomacji o jego uwolnienie na razie nie przynoszą efektu. Spin doktor, który pracował na Zachodzie i na Wschodzie, za dobrze pasuje do każdej teorii spiskowej w kraju, w którym sam udział w wyborach wystarczy, by wylądować w więzieniu.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną